Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 3 listopada 2026 04:19
Reklama

Trzeba widzieć i chcieć więcej...

Trzeba widzieć i chcieć więcej...
Jan Mela mówił wolontariuszom o odwadze i przekraczaniu granic, które mamy w głowie...

O tym kim jesteśmy i jaka jest wartość naszego życia nie decyduje ile masz nóg i rąk, ale to jakim jesteś człowiekiem. - to słowa Jana Meli, który jako 13 latek, w 2002 roku, stracił w wypadku rękę i nogę. W wieku 15 lat, razem z podróżnikiem Markiem Kamińskim, zdobył dwa bieguny Ziemi, jako najmłodszy w historii i pierwsza osoba z niepełnosprawnością. W następnych latach odbył kolejne wyprawy: w 2008 roku na najwyższy szczyt Afryki - Kilimandżaro, rok później na Elbrus, najwyższy szczyt Kaukazu. Towarzyszyli mu niewidomy od urodzenia Łukasz Żelichowski i Piotr Pogon, walczący z nowotworem. Przebiegł też nowojorski maraton, wziął udział w programie „Taniec z gwiazdami”...

Jego droga do samoakceptacji, pokonania traumy kalectwa była bolesna, ale w końcu zwycięska. Teraz dzieli się swoimi doświadczeniami, motywuje innych, by wbrew swoim ograniczeniom, uwierzyli w siebie i by pomagali innym. Spotyka się z uczniami, bezdomnymi, osadzonymi w więzieniach, chorymi w szpitalach, z każdym, kto chce słuchać...

10 lat temu założył fundację „Poza horyzonty”. Pomaga ona osobom po amputacjach kończyn zdobyć nowoczesne protezy. Jak jednak przyznaje Mela, najważniejsze w pomaganiu jest nie to, by wypełnić komuś nogawkę spodni lub rękaw protezą, ale żeby dać mu odczuć, że jest wartościowym. - Dobrem można się dzielić na różne sposoby - przekonuje Mela. - Jestem tym, kim jestem, dzięki innym - podkreślał wielokrotnie.

Opolskie Centrum Wspierania Inicjatyw Pozarządowych 7 września zorganizowało w Opolu spotkanie z Janem Melą pt. „Warto być wolontariuszem”.

- Opowiedział nam o swoich dokonaniach i zachęcił do pomagania, podpowiadał też jak to robić - dzieli się wrażeniami nauczycielka ze szkoły podstawowej w Krośnicy Edyta Bieniek. W spotkaniu uczestniczyły też uczennice tej szkoły Shalin Richter i Julia Jagusz.

- Jasiu był w naszym wieku kiedy stracił rękę i nogę. Nie mogę sobie wyobrazić jak to jest, że z dnia na dzień nie masz kończyn! Pokonał wiele przeciwności, wziął udział w tak ekstremalnych wyprawach.... Ile go to kosztowało wyrzeczeń i poświęcenia... A my ludzie zdrowi narzekamy, że nam się nie chce - mówi Shalin. - Aby osiągnąć cel potrzeba wytrwałości i odwagi, przekroczyć pewne granice komfortu. Dowiedziałam się, że wolontariat powinien być długoterminowy i relacyjny - oparty na wzajemnym zaufaniu i partnerstwie. Ważne, aby nie wmawiać sobie, że nie nadajemy się do takiej czy innej pracy, pomocy.

- Trzeba doceniać, to co się ma, nie narzekać i umieć współpracować, być otwartym na drugiego człowieka, na zmiany - dodaje Julia. - Podziwiam Melę za to, co osiągnął i za to co robi teraz.

Wsparcie w trudnych sytuacjach ma być inspirujące, zachęcać do działania, do wyjścia z kryzysu.. Osoby potrzebujące nie chcą litości, chcą potwierdzenia, że są coś warte, że mogą więcej.

- Nie ma takiej trudności, której nie da się pokonać, a „kalectwo” tak naprawdę tkwi w każdym z nas, w naszych ograniczeniach, które bywają częściej w głowie niż w ciele - twierdzi Mela.

W Krośnicy działa koło wolontariatu. Skupia 24 uczniów. Podejmują oni wyzwania na miarę swoich możliwości: robią kartki okolicznościowe, np. dla hospicjum, zbierają dary dla potrzebujących (włączają się np. w akcję Góra grosza), pomagają osobom starszym np. w odśnieżaniu, czy robieniu zakupów, w święta roznoszą seniorom robione przez siebie pierniki, pomagają w świetlicy etc.

- Na razie uczą się empatii, zwracania uwagi na kogoś, kto jest bardziej poszkodowany, kto słabiej od nas sobie radzi - mówi nauczycielka. - W przyszłości może to zaowocować większymi działaniami - pracą w fundacji, czy jakimś ośrodku wsparcia. Ale najważniejsze, by młodzi ludzie nauczyli się, że nikt nie powinien pozostać sam ze swoimi problemami, że każde niepowodzenie może prowadzić do pozytywnej zmiany. Wiele zależy od nas samych.

Takie spotkania, jak to z Janem Melą, dodają wiatru w żagle, dzięki nim rodzą się nowe pomysły.

 


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama