Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 1 sierpnia 2026 22:42
ReklamaFilplast

Kreple jak dawniej...

Kraple (kreple) czyli złociste pączki z nadzieniem są 72 produktem z województwa opolskiego, wpisanym na Listę Produktów Tradycyjnych, prowadzoną przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Tradycja smażenia krepli (krapli) na Opolszczyźnie związana jest z dwoma śląskimi obrzędami. Przede wszystkim robiło się je w zapusty a także smażyło przy okazji jesiennego skubania pierza.
Kreple jak dawniej...

Autor: fot.pixabay

Wniosek o umieszczenie tych słodkości na ministerialnej liście złożyli Maria i Franciszek Magoszowie, właściciele Cukierni Magosz z Krapkowic.

- W moim rodzinnym domu pączki nadziewało się przed ich smażeniem – mówi pani Maria. - Dzięki temu marmolada w środku miała jeszcze lepszy smak. Tak też robimy w naszej cukierni. Nasze pączki robione są na bazie starych przepisów i dobrej jakości składników, bez polepszaczy i konserwantów - zapewnia.

Pączki na Śląsku Opolskim znane są przede wszystkim pod nazwą kraple lub kreple. Na mniejsze mówi się krapliki. Nazwa ta pochodzi od niemieckiego słowa Krapfen. Historia tego słowa w języku niemieckim sięga XVI wieku, pochodzi od nazwiska kuchmistrzyni wiedeńskiej Cecylii Krapfen, która rozsławiła te smażone słodkości.

Tak o historii pączka pisał w 1927 roku Dziennik Berliński (nr.40/1927) - pisownia oryginalna:

W tak zwanych dobrych, starych czasach mąki białej nie był w stanie używać człowiek średnio zamożny. Ponieważ w środkowej Europie pszenicy nie uprawiano, mąka biała była rzadkością, a pieczywo z niej sporządzane ukazywało się tylko na stołach wielkich panów w postaci słodkich placków z mąki i miodu wypiekanych. Cukier sprzedawany był prawie na wagę złota, gdyż sprowadzany był aż z Indji i to w bardzo nieapetycznym stanie, jako syrop z trzciny cukrowej wydobywany. Nic więc dziwnego, że ciastka były wprawdzie bardzo pożądane, ale nie każdy mógł sobie na nie pozwolić. Dopiero wędrowni pasztetnicy włoscy rozpowszechnili w Europie ciastka, zasługujące na to miano; najlepiej naśladowali, a wkrótce prześcignęli ich w kunszcie wypiekania ciastek Wiedeńczycy, słynący od dawnych czasów ze swej dobrej kuchni. Wróćmy jednak do pączków, których początek zlewa się z ważną datą historyczną t. j. z r. 1683 ni mniej ni więcej, tylko z odsieczą Wiednia, z którą to datą się też łączy, powstanie pierwszej kawiarni. Wiedeńczycy opowiadają sobie, że pączki (zwane po nienrecku Krapfen), wypiekała pierwsza Cecylia Krapf, wdowa, której mąż padł podczas oblężenia Wiednia przez Turków. szukając zarobku, założyła ona sobie na krańcach miasta małą paszteciarnię - jak się to wówczas nazywało, rodzaj małej cukierenki, w której w obecności kupujących wypiekała na maśle małe, okrągłe ciasteczka, sprzedając je następnie po grajcarze. Ciasteczka te zyskały sobie wielki rozgłos u Wiedeńczyków, już wtedy zdaje się wielkich smakoszów, to też wędrowali całemi gromadami za miasto, aby się u pięknej Cesi raczyć "Krapfinami" jak wówczas smażone ciasteczka nazywano, urabiając nazwę od nazwiska ich twórczyni. Ciastka te niewiele miały wspólnego z leciut­kimi tworami dzisiejszych czasów, mimo wszystko smakowały Wiedeńczykom i twórczyni ich wzbogaciła się, tworząc w różnych częściach miasta specjalne wypiekarnie pączków. Dopiero w 30 lat później - jak fama niesie paszteciarka ta spróbowała napełniać swoje ciasteczka cukrowanymi owocami, a gdy się jej to nadspodziewanie udało, posłała półmisek tych bardzo już wtedy popularnych "krapfinów", na dwór jednego z książąt austrjackich, gdzie się prawie odbywał bal karnawałowy.

Ciastka zyskały pełne uznanie i stały się odtąd uprzywilejowanym przysmakiem karnawałowym nie tylko w Wiedniu, ale i daleko poza jego granicami, można śmiało powiedzieć, w całym święcie, bo każdy karnawał musi mieć swoje bale, maski i pączki. Jak bardzo lubiane były pączki już dawno, świadczy fakt, że córka Marji Teresy, nieszczęśliwa Marja Antonina, wyjeżdżając do Francji, zabrała wraz z dworem swoim specjalistę pączkarza do wyrabiania pączków, których wówczas jeszcze we Fra­cji nie znano. W ten to sposób, rozpowszechniło się wypiekanie pączków w świecie. Nie można jednak powiedzieć, by ówczesne stwory podobne były do naszych dzisiejszych pączków i wątpię bardzo czy znalazłby u nas lubicieli. Każdy kraj wyrabiał je na swój sposób, to też mamy setki odmian pączków. Od delikatnych, jasno brązowych z białym pierścieniem wokoło, do szewskich pączków niemieckich, o których mówią żartownisie, że trzeba je naprzód przerzucić przez trzy kamienice, aż tak zmiękną, że się dadzą ugryźć. Prawdziwy pączek musi być tak lekki, aby ulatywał z półmiska z powodu przeciągu, kiedy się drzwi otworzy.

I takie pączki do dzisiaj najbardziej lubimy - puszyste, z aromatyczną marmoladą i polane klejącym lukrem!

 


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Zawadzki policyjny show. Data dodania komentarza: 14.07.2026, 15:07 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Dość niejasny ten artykuł... Wyszła z domu za piętnaście druga po południu, a o drugiej zgłoszono jej zaginięcie i rozpoczęto poszukiwania? Czy czegoś tu nie doczytałem? Data dodania komentarza: 14.07.2026, 13:53 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Dostęp do Małej Panwi wystarczy nam. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 22:39 Źródło komentarza: Moc atrakcji na wakacje w gminie Kolonowskie. Co znalazło się w programie? A Autor komentarza: Goroll Treść komentarza: Najlepiej pisać komentarze podczas pracy .Czy Smok twój przełożony wie ze wykorzystując czas pracy udzielasz się na forach . Piszesz o marnotrawstwie a sam nie jesteś w porzadku . W Kolonowkiem wiemy kim jesteś . Data dodania komentarza: 8.07.2026, 17:39 Źródło komentarza: Zarośnięta rzeka i rowy w gminie Kolonowskie. Jest plan na rozwiązanie problemu J Autor komentarza: Jowita Treść komentarza: Panie Starosto Gaida a czy ma Pan tyle odwagi żeby przedstawić opinii publicznej jak w strzeleckim szpitalu wygląda rachunek kosztów a zwłaszcza poziom wynagrodzeń lekarzy (np. na wykresie). Kluczowe się również wydaje pytanie czy po doniesieniach medialnych z całej polski o patologiach w służbie zdrowa, w strzeleckim szpitalu była przeprowadzona rewizja finansowa ze strony starostwa jako właściciela szpitala? Jeśli tak to co z niej wyszło? Jeśli nie to dlaczego? Strzelecki szpital ma 42 mln długu, ten rok zamknie deficytem więc Panie Gajda czas stanąć przed mieszkańcami i odpowiedzieć na zadane pytanie. Panie Starosto zawsze może sobie Pan wziąć do pomocy Pana Romana Kolka z Jemielnicy (nie gdyś wicemarszałka województwa - na całe szczęście już nim jest) który zawsze uśmiech od ucha do ucha i jasno twierdził że służba zdrowia potrzebuje tylko forsy forsy i forsy a teraz wiemy na co te pieniądze idą. Może Romanie skomentuje to Pan a nie tylko uściski dłonie. Panie Starosto zero złotych na szpital z kasy powiatu!!! Najpierw się doi strzelecki szpital z pieniędzy, tylko podwyżki i podwyżki a potem personel szpitala obawia się konsolidacji. A co wy w tym szpitalu myślicie że podatnicy mają więcej dać żeby wyście mieli? To jest taka patologia że się w głowie nie mieści. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 12:06 Źródło komentarza: 42 mln zł długu. Trwa spór o przyszłość strzeleckiego szpitala
Reklama