Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 3 listopada 2026 04:16
Reklama

Kreple jak dawniej...

Kraple (kreple) czyli złociste pączki z nadzieniem są 72 produktem z województwa opolskiego, wpisanym na Listę Produktów Tradycyjnych, prowadzoną przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Tradycja smażenia krepli (krapli) na Opolszczyźnie związana jest z dwoma śląskimi obrzędami. Przede wszystkim robiło się je w zapusty a także smażyło przy okazji jesiennego skubania pierza.
Kreple jak dawniej...

Autor: fot.pixabay

Wniosek o umieszczenie tych słodkości na ministerialnej liście złożyli Maria i Franciszek Magoszowie, właściciele Cukierni Magosz z Krapkowic.

- W moim rodzinnym domu pączki nadziewało się przed ich smażeniem – mówi pani Maria. - Dzięki temu marmolada w środku miała jeszcze lepszy smak. Tak też robimy w naszej cukierni. Nasze pączki robione są na bazie starych przepisów i dobrej jakości składników, bez polepszaczy i konserwantów - zapewnia.

Pączki na Śląsku Opolskim znane są przede wszystkim pod nazwą kraple lub kreple. Na mniejsze mówi się krapliki. Nazwa ta pochodzi od niemieckiego słowa Krapfen. Historia tego słowa w języku niemieckim sięga XVI wieku, pochodzi od nazwiska kuchmistrzyni wiedeńskiej Cecylii Krapfen, która rozsławiła te smażone słodkości.

Tak o historii pączka pisał w 1927 roku Dziennik Berliński (nr.40/1927) - pisownia oryginalna:

W tak zwanych dobrych, starych czasach mąki białej nie był w stanie używać człowiek średnio zamożny. Ponieważ w środkowej Europie pszenicy nie uprawiano, mąka biała była rzadkością, a pieczywo z niej sporządzane ukazywało się tylko na stołach wielkich panów w postaci słodkich placków z mąki i miodu wypiekanych. Cukier sprzedawany był prawie na wagę złota, gdyż sprowadzany był aż z Indji i to w bardzo nieapetycznym stanie, jako syrop z trzciny cukrowej wydobywany. Nic więc dziwnego, że ciastka były wprawdzie bardzo pożądane, ale nie każdy mógł sobie na nie pozwolić. Dopiero wędrowni pasztetnicy włoscy rozpowszechnili w Europie ciastka, zasługujące na to miano; najlepiej naśladowali, a wkrótce prześcignęli ich w kunszcie wypiekania ciastek Wiedeńczycy, słynący od dawnych czasów ze swej dobrej kuchni. Wróćmy jednak do pączków, których początek zlewa się z ważną datą historyczną t. j. z r. 1683 ni mniej ni więcej, tylko z odsieczą Wiednia, z którą to datą się też łączy, powstanie pierwszej kawiarni. Wiedeńczycy opowiadają sobie, że pączki (zwane po nienrecku Krapfen), wypiekała pierwsza Cecylia Krapf, wdowa, której mąż padł podczas oblężenia Wiednia przez Turków. szukając zarobku, założyła ona sobie na krańcach miasta małą paszteciarnię - jak się to wówczas nazywało, rodzaj małej cukierenki, w której w obecności kupujących wypiekała na maśle małe, okrągłe ciasteczka, sprzedając je następnie po grajcarze. Ciasteczka te zyskały sobie wielki rozgłos u Wiedeńczyków, już wtedy zdaje się wielkich smakoszów, to też wędrowali całemi gromadami za miasto, aby się u pięknej Cesi raczyć "Krapfinami" jak wówczas smażone ciasteczka nazywano, urabiając nazwę od nazwiska ich twórczyni. Ciastka te niewiele miały wspólnego z leciut­kimi tworami dzisiejszych czasów, mimo wszystko smakowały Wiedeńczykom i twórczyni ich wzbogaciła się, tworząc w różnych częściach miasta specjalne wypiekarnie pączków. Dopiero w 30 lat później - jak fama niesie paszteciarka ta spróbowała napełniać swoje ciasteczka cukrowanymi owocami, a gdy się jej to nadspodziewanie udało, posłała półmisek tych bardzo już wtedy popularnych "krapfinów", na dwór jednego z książąt austrjackich, gdzie się prawie odbywał bal karnawałowy.

Ciastka zyskały pełne uznanie i stały się odtąd uprzywilejowanym przysmakiem karnawałowym nie tylko w Wiedniu, ale i daleko poza jego granicami, można śmiało powiedzieć, w całym święcie, bo każdy karnawał musi mieć swoje bale, maski i pączki. Jak bardzo lubiane były pączki już dawno, świadczy fakt, że córka Marji Teresy, nieszczęśliwa Marja Antonina, wyjeżdżając do Francji, zabrała wraz z dworem swoim specjalistę pączkarza do wyrabiania pączków, których wówczas jeszcze we Fra­cji nie znano. W ten to sposób, rozpowszechniło się wypiekanie pączków w świecie. Nie można jednak powiedzieć, by ówczesne stwory podobne były do naszych dzisiejszych pączków i wątpię bardzo czy znalazłby u nas lubicieli. Każdy kraj wyrabiał je na swój sposób, to też mamy setki odmian pączków. Od delikatnych, jasno brązowych z białym pierścieniem wokoło, do szewskich pączków niemieckich, o których mówią żartownisie, że trzeba je naprzód przerzucić przez trzy kamienice, aż tak zmiękną, że się dadzą ugryźć. Prawdziwy pączek musi być tak lekki, aby ulatywał z półmiska z powodu przeciągu, kiedy się drzwi otworzy.

I takie pączki do dzisiaj najbardziej lubimy - puszyste, z aromatyczną marmoladą i polane klejącym lukrem!

 


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama