Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 29 lipca 2026 00:44
Reklama

Szypułka prawdę ci powie

Polska wiosenna truskawka intensywnie pachnie, a jej szypułka jest świeża, soczyście zielona, sztywna i delikatnie odstaje od owocu. Koszt jej produkcji sprawia, że jest droższa od importowanej z południa Europy i północnej Afryki. Jak rozpoznać polską truskawkę jeszcze przed jej spróbowaniem? Świeża szypułka prawdę nam powie – przypominają wielkopolscy plantatorzy truskawek.
  • Źródło: PolskieSuperowoce.pl
Szypułka prawdę ci powie

Autor: fot. PolskieSuperowoce.pl

Truskawki to według badań Kantar ulubiony owoc Polaków i najbardziej wyczekiwany owoc sezonowy. Polskie truskawki wiosenne są uprawiane w szklarniach i mają smak tych polowych. Dla wielu jest on wspomnieniem dzieciństwa. Owoce są średnio jędrne, soczyste, lekko poziomkowe i kwaskowate.

Warto wiedzieć, że nasze truskawki, uprawiane w strefie klimatu umiarkowanego, są uznawane za wyjątkowo smaczne. To kolejny argument za tym, by już wczesną wiosną szukać tych polskich.

Jak rozpoznać polską truskawkę?

Barwa i kształt są charakterystyczne dla danej odmiany, ale generalnie polskie truskawki mają stożkowaty lub sercowaty kształt. Postrzegamy go jako znany, tradycyjny. Dojrzałe owoce są jasnoczerwone i błyszczące. Są duże i pachną. Zapach jest najbardziej intensywny przy szypułce. Jest ona świeża i soczyście zielona, sztywna i delikatnie odstaje od owocu. Jak mówią producenci – szypułka zawsze prawdę powie.

Jak rozpoznać truskawkę importowaną?

Truskawki importowane są bardziej podłużne. Owoce mają jaśniejszy kolor przy szypułce, ponieważ musiały być zbierane „na blado”. Kondycja szypułki zdradza najwięcej. Nie jest ona świeża i sztywna, nie odstaje już od owocu. Szypułki truskawek marokańskich są nieproporcjonalnie duże i długie.

„Zapraszamy do poszukiwania naszych polskich owoców w sklepach i do sprawdzenia, że to jest nasz produkt. Warto, bo jej smak jest zachwycający” – mówił Janusz Cieśla, ekspert ds. produkcji szklarniowej.

„Zbierana dzisiaj, jutro ona będzie na półce. Nie mija nawet doba. Można ją poznać po smaku, jędrności i po szypułce. Szypułka po czterech dnia transportu, z dalekich krajów, nie jest świeża, jest zmęczona. Różnica jest też taka, że my zbieramy truskawkę czerwoną, taką jaka powinna być. Jej smak pochodzi w 100% od słońca. Importowana zbierana jest >>na blado<<, żeby wytrzymała podróż. Dokładnie tak jak banany. Dlatego w Europie nie znamy dobrego smaku banana. Gdybyśmy pojechali tam, gdzie one rosną poznalibyśmy smak, który przypomina miód rozpływający się w ustach. Trzeba to wiedzieć” – przekonują Aldona i Jarosław Radola, którzy od kilku lat prowadzą gospodarstwo szklarniowe, w którym uprawiają truskawki.

„Truskawka ma w szklarniach idealny klimat. Dojrzewa od stycznia, dlatego już w kwietniu i maju jest gotowa do zerwania. Truskawka odbierana jest od producentów w dniu zerwania, maksymalnie na drugi dzień rano, wtedy po dobrym schłodzeniu. Tak świeżego towaru w markecie życzylibyśmy wszystkim. Nie musi podróżować przez pół świata, nie pozostawia śladu węglowego. Polską truskawkę bezbłędnie poznamy po smaku i po szypułce. Szypułka świeżej truskawki też jest świeża. Ona prawdę wam powie” – mówią Wiesława i Zenon Janiak, pionierzy uprawy w szklarniach.

„Produkcja szklarniowa i tunelowa rośnie. Owoców zawsze jest za mało. Rośnie bowiem zapotrzebowanie i świadomość konsumentów. Polska ma olbrzymi potencjał, produkujemy znakomite owoce, wydłużając sezon na miarę naszych ambicji i możliwości jakie cały czas rosną” - mówi Krzysztof Żabówka z Daifressh Berry, firmy uprawiającej i dostarczającej świeże owoce.

„Życzę, aby konsumenci nie mylili się w zakupie polskich owoców. Jako branża podpowiadamy, jak odróżnić nasze lokalne owoce od importowanych. Truskawki z zachodnich upraw są często przepakowywane. Jeśli ktoś kupi takie owoce i nie będzie zadowolony, i pomyśli, że nie umiemy produkować” - mówi Mariusz Chenczke.

„Współdziałamy, tak by pokazywać różnice i aby namawiać na bardziej świadome zakupy. Patrzmy na etykiety, szukajmy informacji o gospodarstwie, w którym owoce są produkowane” – dodaje Chenczke.

Współpraca pomaga budować nawyk świadomych zakupów i codziennej konsumpcji polskich owoców jagodowych. Działania liderów są wspierane przez „Czas na polskie superowoce!” - projekt integrujący producentów i przetwórców.

Więcej o arkanach produkcji truskawek w szklarniach na https://bit.ly/3o7lyLR

Opracowanie sfinansowano ze środków Funduszu Promocji Owoców i Warzyw w ramach realizacji przez Krajowy Związek Grup Producentów Owoców i Warzyw kampanii „Czas na polskie superowoce! III edycja".


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Zawadzki policyjny show. Data dodania komentarza: 14.07.2026, 15:07 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Dość niejasny ten artykuł... Wyszła z domu za piętnaście druga po południu, a o drugiej zgłoszono jej zaginięcie i rozpoczęto poszukiwania? Czy czegoś tu nie doczytałem? Data dodania komentarza: 14.07.2026, 13:53 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Dostęp do Małej Panwi wystarczy nam. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 22:39 Źródło komentarza: Moc atrakcji na wakacje w gminie Kolonowskie. Co znalazło się w programie? A Autor komentarza: Goroll Treść komentarza: Najlepiej pisać komentarze podczas pracy .Czy Smok twój przełożony wie ze wykorzystując czas pracy udzielasz się na forach . Piszesz o marnotrawstwie a sam nie jesteś w porzadku . W Kolonowkiem wiemy kim jesteś . Data dodania komentarza: 8.07.2026, 17:39 Źródło komentarza: Zarośnięta rzeka i rowy w gminie Kolonowskie. Jest plan na rozwiązanie problemu J Autor komentarza: Jowita Treść komentarza: Panie Starosto Gaida a czy ma Pan tyle odwagi żeby przedstawić opinii publicznej jak w strzeleckim szpitalu wygląda rachunek kosztów a zwłaszcza poziom wynagrodzeń lekarzy (np. na wykresie). Kluczowe się również wydaje pytanie czy po doniesieniach medialnych z całej polski o patologiach w służbie zdrowa, w strzeleckim szpitalu była przeprowadzona rewizja finansowa ze strony starostwa jako właściciela szpitala? Jeśli tak to co z niej wyszło? Jeśli nie to dlaczego? Strzelecki szpital ma 42 mln długu, ten rok zamknie deficytem więc Panie Gajda czas stanąć przed mieszkańcami i odpowiedzieć na zadane pytanie. Panie Starosto zawsze może sobie Pan wziąć do pomocy Pana Romana Kolka z Jemielnicy (nie gdyś wicemarszałka województwa - na całe szczęście już nim jest) który zawsze uśmiech od ucha do ucha i jasno twierdził że służba zdrowia potrzebuje tylko forsy forsy i forsy a teraz wiemy na co te pieniądze idą. Może Romanie skomentuje to Pan a nie tylko uściski dłonie. Panie Starosto zero złotych na szpital z kasy powiatu!!! Najpierw się doi strzelecki szpital z pieniędzy, tylko podwyżki i podwyżki a potem personel szpitala obawia się konsolidacji. A co wy w tym szpitalu myślicie że podatnicy mają więcej dać żeby wyście mieli? To jest taka patologia że się w głowie nie mieści. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 12:06 Źródło komentarza: 42 mln zł długu. Trwa spór o przyszłość strzeleckiego szpitala S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: A w tym samym numerze w Strzelcach Op. piszą, że poziom wody gruntowej spadł o 7,5 metra. I trudno jakoś ludziom połączyć fakty, najlepiej zapewnić, najlepiej na stronie głównej - "WODY NIE ZABRAKNIE". Wody będzie brakować, bo jest jej coraz mniej, staw w Jemielnicy wyschnięty, w Gąsiorowicach wyschnięty, na Małej Panwi kajakami już się nie da, bo mało wody, ale gdy bobry za darmo odtwarzają nam retencję wody, to wtedy stają się pasożytami. Ludzie, opamiętajcie się, my nie szanujemy wody, za kilka, kilkanaście lat będziemy za nią płakać. Powinniśmy zrobić wszystko, by jak najwięcej jej zachować, na łąkach, w lasach, bagnach, mokradłach, by nie pozwolić jej spływać do rzek i morza. Przekopanie rowów na łąkach od razu spowoduje jej odpływ i dalsze obniżenie jej poziomu w gruncie. Bobry robią świetną robotę zatrzymując ją na miejscu, a my wylewamy ją często bezsensownie na głupie zachcianki, jak np. właśnie w Kolonowskiem naprzeciwko kościoła, gdzie dzień w dzień jakiś mieszkaniec podlewa trawkę przy drodze, bo musi przecież mieć wokół domu zielono. To czyste marnowanie tej wody stojące w czystej kontrze do coraz powszechniej się pojawiających sygnałów, że wody mamy za mało i jest jej coraz mniej. Najprościej bobry przegonić, wodę z łąk spuścić, a wodą w kranach niech się przejmują władze, w końcu one od tego są, czy nie tak? To wygodne podejście tylko, że krótkowzroczne i bardzo egoistyczne. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 08:47 Źródło komentarza: Zarośnięta rzeka i rowy w gminie Kolonowskie. Jest plan na rozwiązanie problemu
Reklama