Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 3 listopada 2026 15:36
ReklamaFilplast

Hodowcy gołębi nie grzeszą

Ksiądz Józef Żyłka, proboszcz parafii Klucz, jest wielkim miłośnikiem gołębi. Opowiedział nam o swojej pasji i pokazał gołębie, których ma ponad 200.
Hodowcy gołębi nie grzeszą
W Kluczu ksiądz Józef Żyłka ma około 200 sztuk gołębi

Od kiedy ksiądz interesuje się gołębiami?

Zacząłem już w dzieciństwie, kiedy poznawałem świat. Gołębie po prostu mi się spodobały. Musiałem mieć pozwolenie od rodziców na wpisanie się do związku w 1967 roku, od tego czasu samodzielnie lotowałem. Po dwóch latach dołączył do mnie brat i od tamtej pory razem się tym bawimy. Od 15 lat lotuję tylko w domu rodzinnym w Żędowicach, bo tutaj na miejscu jestem zajęty sprawami duszpasterskimi i nie miałbym możliwości, żeby się tego podjąć. W domu dzięki pomocy brata jest to możliwe. Bierzemy udział w lotach gołębi dorosłych, młodych... Udało nam się zdobyć wiele nagród m.in. mistrzostwo Strzelec, mistrzostwo Polski wśród sędziów. Mieliśmy też Miss Polonię, która reprezentowała nasz kraj na olimpiadzie w Kapsztadzie. 

Jest ksiądz ogólnopolskim duszpasterzem hodowców gołębi, a także sędzią międzynarodowym. Proszę powiedzieć, czym różnią się gołębie pocztowe od gołębi ozdobnych. 

Gołębie pocztowe mają zdolność powrotu do swojego domu rodzinnego. Zostały wyselekcjonowane z gołębi skalnych z dawnych czasów, były to gołębie do przenoszenia wiadomości. Wśród 33 chromosomów, które gołąb dziedziczy, jeden jest odpowiedzialny za umiejętność odnalezienia kierunku do domu. I jeżeli jest zdrowy i nikt nie zakłóci mu powrotu to on wróci do miejsca gniazdowania. Bardzo ważne jest miejsce jego urodzenia i to, żeby od pierwszych chwil zobaczył swoje najbliższe otoczenie. Jeśli jest już dorosły można oswoić go w innym miejscu np. kiedy będzie wracał do gniazda do swojej partnerki lub młodych.

Gołębie ozdobne, których jest niezliczona ilość szczepów, są przede wszystkim do oglądania. To u nich bardzo ważne są kolory piór, ich obrys i układ, wielkość oraz kształt gołębia. U pocztowego nie ma to znaczenia, liczy się tylko czas powrotu do domu i to jest podstawowa różnica między nimi. Co prawda w standardzie też pokazujemy najlepsze cechy gołębia pocztowego, bo ideałem przelotu jest spadająca kropla wody - nazywamy to sylwetką aerodynamiczną. Jako sędziowie w trakcie oceny gołębia patrzymy na kształt głowy, tułowia, skrzydeł. To wszystko, kiedy jest harmonijnie ułożone, powinno przypominać właśnie kroplę wody.

Jak trenuje się gołębie na loty? 

Małego gołębia zabiera się z gołębnika i wywozi jeden, dwa kilometry od domu. W pierwszym momencie on wraca na kosz, bo nie wie, że ma lecieć. Trzeba mu uświadomić, że ma szukać swojego domu, dlatego te pierwsze treningi są tak bardzo ważne. Później te dystanse się zwiększa. Ważna jest również motywacja, dlaczego taki gołąb ma wrócić. Niektórzy hodowcy nie karmią rano gołębi, tylko codziennie je wywożą i one potem lecą do domu, żeby zjeść. Starsze gołębie wracają do partnera, który zostaje w klatce, a gołębice do jaj, jeśli je właśnie wysiadują. Czasem do klatki wkłada się lustro i ptaki myślą wtedy, że mają konkurenta. Wypuszczone z dala od domu szybko lecą, żeby się go pozbyć, a czasem gołębie dziobią się aż na śmierć. 

Jaki dystans potrafi przelecieć jeden gołąb?

Jeśli są sprzyjające warunki to w ciągu dnia może pokonać nawet 1000 kilometrów. Wszystko zależy od pogody i wiatru. Są różne szczepy gołębi i niektóre potrafią szybko latać na krótkie odległości, ale są też takie wytrwalsze, które wolą długie dystanse. To jest tak samo jak w maratonach. Czasem zdarza się, że gołębie się gubią, giną po drodze lub po prostu dziczeją. Są też sytuacje, kiedy wracają po kilku latach. 

Czy praca przy gołębiach jest ciężka? 

Jeśli robi się coś z pasją, zamiłowaniem i ogromnymi chęciami, to nie może być ciężka. Jest wymagająca, bo gołąb musi codziennie dostać jeść i pić. Przy powrocie gołębia do domu ogromnie ważna jest forma lotowa, dlatego trzeba pamiętać o odpowiedniej suplementacji pokarmowej. Hodowcy muszą znać wartości odżywcze każdego ziarna, wiedzieć, co ma węglowodany, co białka, a co tłuszcze. Bardzo ważne są proporcje i odpowiednie podawanie pokarmów w zależności od tego, czy jest to okres lotów, pierzenia, czy chowania młodych. Dlatego my, hodowcy gołębi, kiedy się spotykamy to mamy najmniej grzechów, bo nie rozmawiamy o polityce, nie obgadujemy ludzi, tylko ciągle rozmawiamy o gołębiach. 

Lata doświadczenia też robią swoje...

Tak, im więcej czasu poświęca się gołębiom, tym więcej się o nich wie. Można też samemu wyhodować szczep gołębi, ale w Polsce jest mało takich hodowców. Mamy więcej trenerów, którzy nabywają gołębie, krzyżują je i z tymi krzyżówkami startują w lotach. Te ptaki osiągają najlepsze wyniki. Hodowcy są też zrzeszeni w dwóch związkach: w Polskim Związku Hodowców Gołębi Pocztowych i w Polskim Związku Hodowców Gołębi Rasowych i Drobnego Inwentarza. Dawniej na terenie mojej parafii mieliśmy sekcję, do której należało 30 hodowców, ale teraz pozostał nam z tego tylko sztandar. Kilka osób wyjechało za granicę, kilka zmarło i teraz jestem sam...

A ile ksiądz ma gołębi?

W Żędowicach razem z bratem mamy około 300 gołębi przeznaczonych do lotów. W Kluczu mam 200 sztuk, część pocztowych, część ozdobnych - w większości są to rasy śląskie. Pamiętam z młodości, że w prawie każdym gospodarstwie były gołębie, teraz ta tradycja niestety zanika i hodowców jest coraz mniej. Szczególnie lubię garłacza górnośląskiego koroniastego, którego wychowawcą był hrabia von Stachwitz, pan na włościach zamku strzeleckiego. Te gołębie nie oddalały się daleko od domu, były panami gospodarstwa. Są też perzikanery, dominakery, strasery, rysie, pawiki, mewki i wiele innych. O gołębiach mógłby mówić całymi dniami...

***

Narodowy Instytut Dziedzictwa w Opolu szuka hodowców gołębi, żeby wpisać gołębiarstwo na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. Zachęcamy do kontaktu z naszą redakcją pod numerem telefonu 697714975 lub mailowo na adres: [email protected].


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama