Tak jak Toruń słynie ze swoich pierników, tak i Strzelce miały dawniej swoje Żaby Szczęścia, które były darowane gościom, nowożeńcom, pierwszoklasistom, pojawiały się też na festynach i jarmarkach świątecznych – mówi Norbert Wacławczyk. – Kiedy odkryłem przypadkiem w starych dokumentach oryginalny przepis na ten wypiek mistrza Melwaydera, pomyślałem, że koniecznie trzeba wrócić do tej tradycji. Z taką propozycją zwróciłem się do kilku cukierników z powiatu, ale zainteresowanie wykazała tylko Anna Korczyńska. No i dzięki niej pierwsza próbna partia naszych żab rozdawana była już mieszkańcom na festynie Zakończenia Lata na Rybaczówce. Co więcej, mam zapewnienie od pani wiceburmistrz, że żaby wrócą w większej ilości jako nasz lokalny produkt i symbol.
Ten, kto uważnie rozgląda się, spacerując po Strzelcach Opolskich, z pewnością kojarzy żaby ze strzelecką fontanną przy ratuszu. Nie znalazły się na niej przypadkowo: to też nawiązanie do legendy opisującej wydarzenia z 1241 roku. Kumkanie tysięcy żab z mokradeł otaczających strzelecką kasztelanię miało podobno ostrzec wtedy mieszkańców przed skradającymi się wojskami mongolskimi.
– Informacje o budowie tej fontanny w 1927 r., o średniowiecznej legendzie i o tym, czemu znalazły się na niej cztery żaby, znalazłem w zeszytach Ernesta Morawitzkiego, lokalnego badacza historii i nauczyciela historii z Szymiszowa. Odziedziczył je po nim też nieżyjący już Karol Mutz, który przed laty pozwolił mi sfotografować ich karty i tylko dzięki temu te informacje przetrwały, bo co stało się z oryginałem, nie wiadomo – wspomina Norbert Wacławczyk. – Lokalnych legend o żabach Morawitzki spisał zresztą więcej, jedna dotyczy szymiszowskiego potoku, inna rożniątowskiego źródła, jeszcze inne studni w Zimnej Wódce i klasztoru w Jemielnicy.
W tych zeszytach Wacławczyk znalazł informację o piernikach: strzelecki mistrz Melwayder, który zasiadał też zresztą w radzie miejskiej, przygotował po raz pierwszy pierniki Żaby Szczęścia na uroczysty festyn miejski w lipcu 1846 roku. Zbierano na nim pieniądze na odbudowę ratusza po pożarze. Żaby stały się odtąd znanym strzeleckim wyrobem piekarniczym.

Te informacje były ważne, ale prawdziwie przełomowym odkryciem Wacławczyka okazała się unikatowa receptura na Żabę Szczęścia. To nie jest piernik jak inne, ma wyjątkowy smak i składniki, których zdobycie we współczesnych czasach było sporym wyzwaniem dla Anny Korczyńskiej, ale dała radę. Przepis, forma wypieku oraz nazwa zostały już zgłoszone do radcy patentowego. Wyłączność na „produkcję” żab ma Anna Korczyńska. Cukierniczka nie może zdradzać szczegółów, ale jak się dowiedzieliśmy, jednym ze składników jest woda różana, która nadaje piernikom unikatowy smak.
Pod koniec sierpnia Anna Korczyńska i Norbert Wacławczyk spotkali się w strzeleckim ratuszu z wiceburmistrz Izabelą Leś-Borkowską, aby porozmawiać o zasadach wykorzystania Żab Szczęścia w działaniach promocyjnych gminy. Póki co konkretne ustalenia i decyzje finansowe jeszcze nie zapadły, ale rozmowy będą kontynuowane. Otrzymaliśmy jednak zapewnienie, że strzeleckie pierniki powrócą, a wraz z nimi prawdopodobnie wydane zostaną również ilustrowane bajki o strzeleckich żabach autorstwa Norberta Wacławczyka.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego".

Komentarze