Plan ogólny to lokalny akt planowania przestrzennego obejmujący całą gminę: zgodnie z nowymi przepisami w całym kraju musi zastąpić studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Dokument jest niezwykle ważny, gdyż jego zapisy są wiążące przy tworzeniu wszystkich planów miejscowych (dla każdej wioski i miasta) i przy wydawaniu każdej decyzji o warunkach zabudowy. M.in. wynika z niego, które tereny są pod zabudowę mieszkaniową, a które pod usługi lub produkcję itd.
Rzadko zdarza się, aby radny prosił wojewodę o zbadanie zgodności z prawem uchwały. Tak jest właśnie w tym przypadku, ale o tym, że uchwalaniu planu towarzyszyły kontrowersje, pisaliśmy już w wydaniu z 18 sierpnia („Plan przegłosowano, ale są kontrowersje”). Sesja w Strzelcach Opolskich była wtedy burzliwa, zapisy planu negowali kolejno różni radni oraz mieszkańcy, którzy na nią przybyli. Głos w imieniu sołectwa zabrał też sołtys Suchej Damian Dobrowolski (przybył z delegacją mieszkańców), który złożył formalnie wniosek o zmianę przeznaczenia terenu, gdzie planowana jest działalność związana z przetwarzaniem odpadów i zbiórką odpadów niebezpiecznych. Nie zostało to uwzględnione. Radny Henryk Skowronek stwierdził wtedy, że wiele uwag mieszkańców też zostało zignorowanych – a wpłynęło ich w sumie aż 270 oraz 332 wnioski.
Radny Koloch wnioskował wtedy, by przesunąć procedowanie uchwały i przeanalizować sporne kwestie – ale ze strony urzędu pojawiły się argumenty, że plan musi być uchwalony do końca sierpnia. Wtedy bowiem moc traci gminne studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Co więcej, argumentowano, że niezmieszczenie się w tym terminie skutkować będzie utratą dofinansowania z Krajowego Planu Odbudowy. Pojawiły się głosy, że jest to „stawianie rady pod ścianą” i wręcz zmuszanie do głosowania, ale ostatecznie tylko Koloch zagłosował przeciw uchwale: za było 12 radnych, a 6 osób się wstrzymało.
Teraz sprawa planu wraca i jeśli biuro prawne wojewody potwierdzi zarzuty, jakie znalazły się w skardze, wojewoda ma uprawnienia, by stwierdzić nieważność uchwały. W takim przypadku musiałaby być procedowana powtórnie tak, aby wyeliminować nieprawidłowości. Wojewoda może też wstrzymać wykonanie uchwały i może ją zaskarżyć do sądu administracyjnego.
Co jest w skardze do wojewody?
Główny zarzut, jaki znalazł się w skardze, dotyczy zakresu udziału społeczeństwa w procedurze oraz sposobu uwzględnienia zgłoszonych przez mieszkańców uwag i wniosków. „Nie kwestionuję samego prawa gminy do kształtowania polityki przestrzennej, lecz sposób, w jaki w toku sporządzenia planu ogólnego potraktowano interesy mieszkańców oraz zgłaszane przez nich potrzeby oraz zastrzeżenia” – czytamy w skardze. „Konsultacje ograniczyły się w praktyce do formalnego umożliwienia złożenia skargi bez rzeczywistego dialogu”.
– Udział mieszkańców w procedurze nie powinien mieć charakteru wyłącznie formalnego – argumentuje radny Piotr Koloch. – W tym przypadku w mojej ocenie udział mieszkańców nie przełożył się w sposób rzeczywisty na treść planu, mimo że mieszkańcy zgłaszali konkretne uwagi, nie zostały one uwzględnione.
Kolejne argumenty są takie, że zapisy uchwalonego planu w niedalekiej przyszłości mogą rodzić konflikty społeczne, a w niektórych przypadkach zablokują rozwój miejscowości. O tym też była mowa w dyskusji na sesji. Chodzi o tereny mieszkaniowe oraz o tereny produkcyjne – te w Suchej oraz te w Warmątowicach, gdzie trwa procedura decyzji środowiskowej związanej z biometanownią. Radny Koloch złożył jeszcze dodatkowo drugi wniosek do wojewody: o objęcie nadzorem postępowania w tej konkretnie sprawie.
– Polska Grupa Biogazowa złożyła wniosek do planu ogólnego i on został uwzględniony po myśli inwestora, a wnioski mieszkańców o zablokowanie inwestycji biometanowni w Warmątowicach – nie, choć wszyscy wiedzą, że mieszkańcy kilku wiosek protestują. Pani architekt miejska tłumaczyła, że trzeba „wyważyć interes mieszkańców i przedsiębiorców” – zauważa radny Koloch. – To ja się pytam, gdzie tu jest kompromis? Dziwne jest też to, że uwzględniono wniosek inwestora, skoro zgodnie z inną podjętą uchwałą podjęliśmy przygotowania do zmiany planu miejscowego dla Warmątowic. Rada miejska zadecydowała, że będą wprowadzone zapisy, aby ograniczyć możliwość zbudowania tam biometanowni, a teraz z planu ogólnego wynika co innego. Mam wątpliwości, czy radni byli świadomi, co przegłosowali. Ja też jestem za tym, żeby wspierać przedsiębiorców i rozwój biznesu – ale nie na ślepo kosztem mieszkańców.
Bicie politycznej piany?
Przewodniczący rady Bogdan Małycha uważa, że uchwała została podjęta zgodnie z przepisami:
– Zapisy są ogólne, zresztą każdą uchwałę można korygować i tak się dzieje – dodaje przewodniczący. – W mojej ocenie to tylko bicie piany politycznej.
O komentarz w sprawie złożonej skargi zwróciliśmy się też do Urzędu Miejskiego w Strzelcach Opolskich.
– Do Urzędu Miejskiego w Strzelcach Opolskich nie wpłynęła korespondencja dotycząca skargi. Nie posiadamy informacji o złożeniu przez radnego Piotra Kolocha skargi do Wojewody Opolskiego ani o wszczęciu w tej sprawie postępowania nadzorczego. W związku z brakiem oficjalnej informacji i dokumentów w tej sprawie nie możemy odnosić się do treści zarzutów przedstawionych w zapytaniu – odpowiada Joanna Kuliś, główny specjalista ds. polityki informacyjnej urzędu.
Do zakończenia składu tego artykułu do redakcji nie wpłynęła informacja, czy postępowanie nadzorcze względem uchwały zostanie wszczęte. 24 sierpnia zwróciliśmy się też o komentarz w sprawie do rzecznika wojewody i wciąż czekamy na odpowiedź.


Komentarze