Jemielniczanka jakiś czas temu wyschła na odcinku przed stawem kościelnym, przestając zaopatrywać go w wodę. Dlaczego tak się stało? Częściowo sprawę tę rozwiązał lokalny wędkarz z pomocą Polskiego Związku Wędkarskiego.
– Wysychająca rzeka i staw w Jemielnicy wzbudziły mój niepokój. Myślałem, że sytuacja jest pod kontrolą, jest na bieżąco monitorowana oraz że zostaną podjęte konkretne działania mające na celu poprawę sytuacji – mówi wędkarz, chcący pozostać anonimowy. – Gdy jednak poziom wody drastycznie się obniżał, a w stawie zaczęły ginąć ryby, postanowiłem poszukać przyczyn. Zastanawiało mnie, czemu stawy i odcinki rzeki powyżej Jemielnicy są pełne wody, podczas gdy Staw Kościelny wysechł. Uznałem, że trzeba sprawdzić na miejscu, co się dzieje, poprosiłem więc o pomoc PZW. Okazało się, że wystarczył spacer.
– Przybyli na miejsce pracownicy PZW przeprowadzili analizę poszczególnych odcinków rzeki. W trakcie kontroli stwierdzono, że jedną z przyczyn znacznego zaniku wody był lej krasowy znajdujący się w bezpośrednim sąsiedztwie koryta rzeki, na terenie prywatnym. (...) W toku interwencji stwierdzono również, że na gospodarstwie wykonano z desek prowizoryczną zaporę ograniczającą naturalny przepływ wody. Spiętrzona woda była kierowana w całości do znajdującego się tam stawu. Zahamowanie naturalnego przepływu powodowało dodatkowe spiętrzenie wody i zwiększało jej ilość przedostającą się w kierunku leja krasowego – informuje dyrekcja oddziału opolskiego PZW.
Jak wskazuje wędkarz, który przyglądał się efektom interwencji PZW już po kilku dniach od zdemontowania tamy, w korycie, które jeszcze parę dni temu było suche, zaczęła płynąć woda.
– Bardzo ucieszył mnie widok, że rzeka znów płynie. Dziękuję PZW w Opolu, że nie zignorowali sprawy i natychmiast ruszyli z pomocą – mówi wędkarz.
Obecnie, po kilkunastu dniach od interwencji Związku, widać, jak do stawu wpływa mały strumyk (stan na 28 sierpnia 2026 roku).
Gmina również zajęła stanowisko w sprawie krasowego znaleziska.
– Dobrze, że brakiem wody w rzece i w stawie zainteresowały się organizacje pozarządowe. Mam nadzieję, że zainteresują się tym też te instytucje, które są do tego powołane, bo do tej pory wykazywały one małe zainteresowanie tematem – mówi wójt Marcin Wycisło.
Znalezienie leja krasowego nie kończy jednak sprawy.
– Przy takim przepływie nie ma szans, by staw w Jemielnicy napełnił się wodą, nie mówiąc już o gąsiorowickich stawach. Dlatego kwestia ta nadal jest otwarta i trzeba głębiej zastanowić się nad przyczyną niedoborów wody. Potrzebna jest szczera, pogłębiona dyskusja na ten temat. Ostatnio mieliśmy trochę opadów. Obawiam się jednak, że jeśli znów przyjdą susze, strumyk, który obecnie wpada do Stawu Kościelnego, może przestać płynąć – dodaje samorządowiec
Czy tak może się stać? Odpowiedź na to dadzą kolejne dni. Pewne jest jednak, że znalezienie leja krasowego to krok w dobrą stronę. Teraz trzeba odpowiedzieć na pytanie, co zrobić, by rzeka niosła tyle wody, co jeszcze kilka lat temu.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"

Komentarze