Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 31 sierpnia 2026 09:18
ReklamaFilplast

Szkoła, która przechowuje pamięć całej wsi. Wyjątkowe miejsce w Otmicach

Szkoła to miejsce, w którym oprócz nauki czytania, pisania czy matematyki uczymy się również czegoś, co trudno znaleźć w książkach. Wartości historii i kultury regionu, w którym żyjemy. Doskonałym przykładem jest tu szkoła podstawowa w Otmicach, nie tylko dlatego, że edukuje dzieci od 125 lat, ale też z racji Izby Pamięci stworzonej przez Jolantę Lamm.
Szkoła, która przechowuje pamięć całej wsi. Wyjątkowe miejsce w Otmicach
Otmicka Śląska Izba Pamięci i jej twórczyni

Autor: GG

Otmice, ta mała wieś położona w gminie Izbicko, posiada jednak bogatą i długą historię. Dość powiedzieć, iż pierwsze wzmianki na jej temat można znaleźć już w kronikach i zapisach z około 1300 roku. Przez lata nazwa dzisiejszych Otmic ulegała zmianom: Odemicz, Odmicz, Odemitz, Ottmutz i wiele podobnych.

Wieś rozwijała się przez lata, by w połowie XIX wieku liczyć ponad 220 mieszkańców. Jako że w Prusach wprowadzono w 1717 roku, z inicjatywy króla Fryderyka Wilhelma I, obowiązek szkolny, uczniowie z Otmic musieli uczęszczać do szkoły w Izbicku. Sytuacja ta zmieniła się wraz z 1900 rokiem. Wtedy to z ogromną, jak na owe czasy, pompą otwarto we wsi szkołę katolicką.

Szkoła była wielką dumą, jak i obowiązkiem dla wsi. Zgodnie z przepisami była ona bowiem utrzymywana przez mieszkańców miejscowości, której dzieci do niej uczęszczały. W efekcie Otmiczanie byli od samego początku ściśle związani z placówką.

Szkoła i jej uczniowie w ciągu lat byli też świadkami historii. To ona stała się częstym miejscem spotkań miejscowej ludności. Przykładem były np. wieczornice dla rodziców, podczas których informowano ludzi o sytuacji na froncie podczas I wojny światowej, czy akademie dla uczniów, budujące ich poczucie patriotyzmu i przynależności do państwa.

Szkoła stała się tyglem idei. W czasie III powstania śląskiego lekcje w szkole przerwano z powodu toczących się w okolicy walk. Podczas II wojny światowej szkoła spłonęła. Wtedy też stracono większość dokumentów. To, czego nie zjadł ogień, zostało po prostu wyrzucone, gdy na ten teren przyszły nowe władze.

125 lat

Skąd dziś wiemy o tym wszystkim? Dzięki Jolancie Lamm i Jolancie Pytlik. To one z ogromną pieczołowitością przez wiele lat zbierały materiały, szukały źródeł i odtwarzały historię szkoły, a wraz z nią i Otmic. Efektem ich mozolnej pracy jest książka „Między polami nasza wieś, między klonami nasza szkoła – 125 lat szkoły w Otmicach”. To w niej spisały historię od budowy szkoły do czasów najnowszych. Dotarły do zapomnianych zdjęć, dokumentów, wspomnień mieszkańców. Nie bały się pytać o czasy, które dla wielu nadal są niejednoznaczne i często bolesne. Wszystko po to, by uratować od zapomnienia to, co było. Tę część lokalnej kultury i tradycji związanej z podstawówką.

Szkoła w Otmicach jest wyjątkowa również nie tylko z racji swojej ponad 100-letniej historii. Od 29 lat jest ona bowiem swoistym skarbem historii i kultury regionu. Magazynem dziedzictwa zarówno w formie materialnej, jak i obyczajów i zwyczajów. Wszystko dzięki powstałej tam Izbie Pamięci, którą stworzyła przytoczona już wyżej Jolanta Lamm, wieloletnia nauczycielka i dyrektorka tamtejszej szkoły.

– To się zaczęło w latach 1987-1996. Prowadziłam lekcję języka polskiego w klasie IV, gdzie mówiliśmy o rodzinie. Poprosiłam wtedy dzieci, by przyniosły jakąś pamiątkę, rzecz związaną z ich historią. Dzieci poprzynosiły wtedy bardzo różne przedmioty, fotografie, filiżanki, masielniczki, fartuszki, zopaski ich babć. W efekcie w klasie do języka polskiego, na pierwszym piętrze, stworzyliśmy miniwystawę – mówi była dyrektor o „prehistorii” izby, która zaczęła się od zadania domowego.

Kolejnym krokiem była wizyta w Żyrowej, gdzie Helga Bienius, tamtejsza nauczycielka języka polskiego, prowadziła Izbę Pamięci.

– Byłam zachwycona tym, co tam zrobiła, połknęłam przysłowiowego bakcyla. Zawsze interesowałam się historią taką bliską człowieka. Może z racji tego, że jako najstarsza wnuczka moich dziadków, którzy przywędrowali tu ze wschodu, ciągle słuchałam opowiadań, co na wschodzie zostało. Dziadkowie bowiem nic ze sobą nie przywieźli, więc ta ciekawość, jak to kiedyś wyglądało, ciągle we mnie była. Czułam nawet taką pewną zazdrość, że tu na Śląsku ludzie mają tyle pamiątek, artefaktów, a ja mam wspomnienia. Czułam, że trzeba coś z tym zrobić, że trzeba zachować pamięć.

Znajome sprzęty

Tak zrodził się pomysł, by w szkole w Otmicach powstało miejsce pamięci kulturowej i historycznej. Skąd jednak wziąć wyposażenie?

– Zabrałam dzieci na wycieczkę do Żyrowej. Tam na miejscu dzieci zrobiły wielkie oczy i zaczęły pokazywać: „a ja to mam, a ja to mam”. Widząc tę ich fascynację, zapytałam, czy może i my stworzymy taką izbę – mówi Jolanta Lamm.

Na ten cel wybrano puste pomieszczenia na poddaszu, które były kiedyś mieszkaniem kierownika szkoły.

– Tu przez pewien czas był klub młodzieżowy Bocianie Gniazdo, prowadziliśmy tu takie popołudniowe, pozalekcyjne, kulturalne spotkania – mówi pomysłodawczyni, wskazując, że jedna instytucja kulturalna prowadzona w szkole zastąpiła drugą. – Po wakacjach w 1996 ogłosiliśmy akcję przez księdza Józefa Kampkę, że chcemy założyć Izbę i że w sobotę wyruszymy z wózkiem przez wieś, żeby ludzie, jeśli chcą, cokolwiek oddać, nam to przekazali. Odzew przerósł nasze oczekiwania. Myśmy obracali kilka razy. Nagle cały strych zapełnił się sprzętami. Potem powtórzyliśmy to jeszcze w jedną sobotę – opowiada była pani dyrektor o tym, jak lokalne społeczeństwo było wręcz dumne, że może zaprezentować swoje „skarby”.

Posiadanie eksponatów to jednak dopiero część sukcesu. Równie ważne, a czasem nawet ważniejsze niż sam eksponat, jest ustalenie jego historii, losów, sposobu użytkowania i tego wszystkiego, co czyni dany przedmiot wyjątkowym. W tym znów pomogli ludzie, często byli uczniowie, którzy dziesiątki lat temu chodzili do szkoły.

– Zaprosiłam najstarsze mieszkanki Otmic i pana Rallę (lokalnego historyka), by przyszli zobaczyć eksponaty i opowiedzieli dzieciom, co do czego służyło. Bardzo mi zależało bowiem na tym, by uczniowie mieli swój współudział w tworzeniu tego projektu.

Jak zauważa Jolanta Lamm, wiele sprzętów było nadgryzionych zębem czasu.

– Sami też, razem z uczniami i ich rodzicami, je odnawialiśmy, malowaliśmy... Finalnie więc razem z dziećmi urządzaliśmy tę salę, tak by była ona najbliższa wystroju lokalnej, śląskiej chałupy.

Wreszcie na początku czerwca 1997 roku, po niespełna 10 miesiącach, zrobiliśmy piękną śląską biesiadę dla mieszkańców, uroczyście otwierając Izbę – podsumowuje proces otwarcia miejsca pomysłodawczyni.

Izba została podzielona tematycznie. W jednej części można było znaleźć nawiązania do edukacji. Znalazły się tam elementy związane z historią szkoły, stare dokumenty, świadectwa, podręczniki czy nawet ławki.

W innym miejscu była wystawa poświęcona życiu lokalnej społeczności. Zawodom, jakie wykonywali mieszkańcy Otmic, ich ciężkiej pracy, czy też zwyczajom i tradycjom w domach.

Ocalić od zapomnienia

Izba Pamięci pomaga nie tylko ocalić artefakty z dawnych czasów, ale przede wszystkim zadbać o przyszłość. Dzięki licznym spotkaniom z uczniami i wycieczkom, które odwiedzają to miejsce, Izba Pamięci przekazuje potężny ładunek wiedzy historycznej. Nie takiej, jakiej przychodzi każdemu uczyć się w książkach, ale tej „małej-wielkiej” lokalnej historii. Historii naszych przodków, tego, skąd pochodzimy, skąd wzięła się u nas taka, a nie inna kultura, zwyczaje, obrzędowość czy sposób podejścia do życia. Wiedza ta pozwala też, dzięki zrozumieniu, kontynuować pewne tradycje.

Z kultury i tradycji tego regionu mogą korzystać jednak nie tylko okoliczni mieszkańcy.

– Dzięki partnerstwu z Ośrodkiem „Pamięć i Przyszłość” i programowi „Ocalone Dziedzictwo”, działającemu pod patronatem ministra kultury, wszystko w tej chwili jest skanowane i wprowadzane do baz danych – mówi twórczyni Izby.

Program ten to pełna digitalizacja artefaktów, dzięki czemu do baz danych, zdjęć i tekstów będzie dostęp praktycznie z każdego miejsca na świecie, co także pozwoli promować i przekazywać kulturę i historię tego rejonu dalej.

– Udział w tym programie to zresztą nie tylko cyfryzacja. To również warsztaty merytoryczne: jak odnawiać papier, co robić z tkaniną, meblami – dodaje Jolanta Lamm.

„Ocalone Dziedzictwo” nie jest jedynym projektem, w którym udział bierze otmicka Izba Pamięci. W tym roku została ona włączona do Sieci „Opolskie Izby Dziedzictwa Wsi”, zorganizowanej przez marszałka województwa opolskiego Szymona Ogłazę.

Sieć powstała, by wzmocnić potencjał takich miejsc pamięci i kultury. Te często funkcjonują w sposób rozproszony i dysponują ograniczonymi zasobami, czy to merytorycznymi, czy promocyjnymi. Teraz we wszystkich tych działaniach ma pomóc zespół doradczo-opiniodawczy działający przy urzędzie marszałkowskim, tak by izby mogły rozwinąć swoje skrzydła.

Otmicka Izba też ma takie plany. Po 29 latach jednym z największych marzeń jest opuszczenie murów szkoły i przeniesienie się niedaleko, do pobliskiej zabytkowej leśniczówki.

– Nam się już rodzą w głowie pomysły, chcielibyśmy robić warsztaty, a tu (w szkole) nie ma miejsca. Możemy też pozyskać środki z ministerstwa na zorganizowanie stałych wystaw w leśniczówce, rozwijać się. Ale musimy jeszcze poczekać, nawet 3-4 lata. Mnie się marzyło, by na 30-lecie Izby zrobić uroczystość otwarcia w leśniczówce, ale trudno. Trzeba żyć i działać. Ja jestem z tych, którzy nie odpuszczają, a myślę, że już niedługo jako stowarzyszenie będziemy mieli troszkę większą siłę przebicia. Tam są budynki gospodarcze, stodoła. Tam jest miejsce na wszelkiego rodzaju wydarzenia, jak chociażby warsztaty pszczelarskie czy hafciarskie lub z wyplatania koszy. Jak się bowiem jest w takiej grupie (wspomniana Sieć), to nie jest problemem prowadzenie stałych zajęć – mówi Jolanta Lamm, dodając: Wierzę w to i myślę, że taki jest sens i cel istnienia naszej Izby, że ma ona bardzo duże znaczenie w podtrzymywaniu tradycji kulturalnych i tworzeniu tej lokalnej kultury. Bo jest ona pewną wypadkową, przeniesieniem we współczesność tego, co nazywaliśmy kulturą kiedyś.

Czytaj wszystkie informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Naprawdę śmierdzący problem! Jest to jakaś usterka? Nie ma to wpływu na zdrowie mieszkańców? Autor pisze, że zimą jest lepiej... Jest to wieloletni temat? Dlaczego dopiero teraz władze zajmują się tą absurdalną sytuacją? Data dodania komentarza: 28.08.2026, 08:11 Źródło komentarza: Utrata walczy ze śmierdzącym problemem. "Nie da się otworzyć okna" J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Wielkie brawa dla mundurowych z Zawadzkiego za błyskawiczną reanimację i uratowanie życia tego człowieka! Małe sprostowanie dla autorki artykułu – w Kolonowskiem nie ma już dworca, a jedynie przystanek kolejowy i niszczejące pozostałości po dawnej stacji. Warto dbać o precyzję, nawet jeśli w obliczu takiego dramatu najważniejsze jest to, że pomoc dotarła na czas." Data dodania komentarza: 13.08.2026, 14:41 Źródło komentarza: Leżał nieprzytomny przy dworcu. Policjanci z Zawadzkiego uratowali mu życie J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Zawadzki policyjny show. Data dodania komentarza: 14.07.2026, 15:07 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Dość niejasny ten artykuł... Wyszła z domu za piętnaście druga po południu, a o drugiej zgłoszono jej zaginięcie i rozpoczęto poszukiwania? Czy czegoś tu nie doczytałem? Data dodania komentarza: 14.07.2026, 13:53 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Dostęp do Małej Panwi wystarczy nam. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 22:39 Źródło komentarza: Moc atrakcji na wakacje w gminie Kolonowskie. Co znalazło się w programie?
Reklama