Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 27 października 2026 15:18
ReklamaFilplast

Parkingowa wojna na strzeleckim osiedlu. Mieszkańcy kłócą się o każdy skrawek

Miejsc dla samochodów jest za mało, co skutkuje konfliktami i wzywaniem policji. Największy problem mają osoby z niepełnosprawnościami.
Parkingowa wojna na strzeleckim osiedlu. Mieszkańcy kłócą się o każdy skrawek
Stanisław Horoszczak pokazuje pismo, w którym spółdzielnia zadeklarowała zrobić dwa parkingi dla inwalidów. Inne miejsca parkingowe blokuje np. ten wrak - i to od lat

Autor: BES

Pomiędzy zmotoryzowanymi mieszkańcami bloków przy ulicach Klonowej i Topolowej w Strzelcach Opolskich trwa ostra rywalizacja o miejsca do parkowania. Komplikuje ją dodatkowo fakt, że część budynków należy do wspólnoty, a część do spółdzielni mieszkaniowej. 

Już w momencie przyjazdu na interwencję (mieszkańcy poprosili o to naszą redakcję) jako autorka tego tekstu mogłam się o tym sama przekonać, bezskutecznie próbując zaparkować: z dwóch kolejnych miejsc byłam przeganiana, bo „to tylko dla mieszkańców”, i straszona: „Już dzwonię po policję”.

– Tylko tutaj tygodniowo leci po dziesięć mandatów, bo wzywamy patrol każdorazowo, gdy zaparkuje ktoś nie z naszego bloku. Jest znak i pisze na nim, że to nasze miejsca – tłumaczył mieszkaniec bloku nr 16.

Ta sytuacja pokazuje, jak mocno problem jest nabrzmiały. Chwilę później zresztą mieszkańcy położonej po sąsiedzku „ósemki” przyznali, że wzywają policję, skarżąc na tych z „szesnastki”, bo ci nagminnie wjeżdżają przez trawnik, by parkować na boisku do koszykówki, które de facto jest zastawione na okrągło i nie da się z niego korzystać. Zresztą ktoś rozsypał tam warstwę szkła: jakby smarkaczom się jednak zachciało odbijać piłkę między samochodami, działa to odstraszająco.

Problemy z parkowaniem były zawsze, ale pogłębiły się z początkiem roku, gdy spółdzielnia zmieniła zasady. Przez dekady mieszkańcy płacili po kilkanaście zł miesięcznie za parcelę parkingową – ale tylko wybrani, ci, którzy robili to od lat. Nowi nie mieli szans „się wbić”, nie było też miejsc dla inwalidów.

– Teściowa jest niepełnosprawna i mimo że ma kartę parkingową, ponad rok prosiłem o wyznaczenie miejsca dla osoby z niepełnosprawnością pod blokiem nr 8. Dla nas to duży problem, żeby ją zabrać na przykład do lekarza – mówi Stanisław Horoszczak. – Spotkało mnie przez to wiele nieprzyjemności. Jeden prezes spółdzielni powiedział mi, że przeze mnie muszą ludziom powypowiadać umowy parkingowe, żeby znaleźć miejsce, i że ludzie mnie za to zlinczują. I faktycznie są pyskówki, ktoś mnie potrącił, ktoś szturchnął, ostatnio jeden powiedział, że mi zęby powybija... Drugi z prezesów doradzał, że zamiast „się wykłócać” o parking dla osoby z niepełnosprawnością, powinienem nosić teściową! Nie wiem: na plecach, na rękach – tego nie powiedział. Jakbym prosił o coś, co się prawnie nie należy. Nawet podwójnie: nie tylko wynika z przepisów, ale mieszkanie jest własnościowe i oprócz samego lokalu dotyczy to też części terenu przy bloku, za którą naliczane są podatki.

Spółdzielnia obiecała (na piśmie) wykonać dwa takie oznakowane parkingi w pierwszym kwartale tego roku. Zrobiła jeden. I od razu znów zrobił się konflikt, bo okazało się, że osób z niepełnosprawnościami jest więcej: kto pierwszy, ten lepszy.

– Mimo że to ja wydeptałem i wyprosiłem ten parking, przeważnie jest on zajęty, bo spółdzielnia odmówiła, by był on imienny. Nie ma też ograniczeń postoju, a sprawiłoby to, że każdy mógłby z niego skorzystać, gdy potrzebuje. Najlepiej, by były dwa. Co najmniej, bo przecież niepełnosprawni są też w innych blokach – dodaje Horoszczak.

Sytuację parkingową komplikuje dodatkowo fakt, że część uliczek pod blokami jest tak wąska, że samochody zastawiają je całkowicie i aby wyjechać, muszą robić to przez trawniki lub chodniki. Tymczasem na osiedlu jest kilka samochodów, które zepsute stoją tu od miesięcy, a nawet wielu lat, i blokują parkingi. Wywołuje to niezadowolenie mieszkańców – podobnie jak to, że część tutejszych „terenów zielonych” to pokrzywy i inne chwasty do kolan, więc równie dobrze mogłyby tu być miejsca na auta. 

Natomiast na ulicy pomiędzy Topolową i Klonową obowiązuje obustronny zakaz postoju. Nie przeszkadza to kierowcom w parkowaniu... tyle że od czasu do czasu trzeba zapłacić mandat.

– Stoją, stoją... aż ktoś zadzwoni po policję i wtedy jest nalot, jedni skarżą na drugich, tu jest taki trochę Dziki Zachód – przyznaje Romuald Wiśniewski z Topolowej. – Sprawa nie jest prosta, ale też brakuje regulacji. Przydałoby się, aby ktoś pochylił się nad tym z dobrą wolą i poszukał rozwiązania wspólnie z mieszkańcami i zarządcami bloków.

Konflikty nabrzmiały już tak bardzo, że w jednym z bloków pojawiła się nielegalna kamera, która prawdopodobnie ma nagrywać, kto i gdzie parkuje. Ale podglądana poczuła się lokatorka bloku naprzeciwko:

– Mieszkam na parterze, ta kamera filmuje moje okna. Zgłaszałam to w spółdzielni, ale nikt się nie pofatygował – mówi mieszkanka „szóstki”. – Proszę, może redakcja pomoże?

O komentarz w sprawie wszystkich opisanych powyżej problemów zwróciliśmy się do prezesa spółdzielni mieszkaniowej. Usłyszeliśmy, że nie ma jednak możliwości, by zwiększyć liczbę miejsc postojowych na osiedlu. Równocześnie prezes zdementował też pogłoski, jakoby spółdzielnia miała przerobić boisko na parking.

– Jeżeli ktoś tam parkuje, robi to bez naszego przyzwolenia – mówi prezes Piotr Bomba. – Możemy jeszcze raz przeanalizować mapy, czy udałoby się coś wygospodarować, ale teren jest ograniczony, więc nie widzę takiej możliwości.

Równocześnie prezes zapewnia, że spółdzielnia prowadzi działania mające na celu usunięcie z osiedla wraków samochodów – tyle że to też „nie jest proste” – oraz że sprawdza zgłoszenie o nielegalnej kamerze. Nie dowiedzieliśmy się, kiedy będzie więcej parkingów dla osób z niepełnosprawnościami.

– Jeśli coś obiecaliśmy, to zrobimy – zapewnia. – Ale jeśli chodzi o parkowanie na drodze miejskiej, to mieszkańcy powinni zwrócić się w tej sprawie do urzędu miasta, spółdzielnia nic nie może zrobić.

Jeśli zarządcy budynków nie podejmą tematu, Dziki Zachód będzie trwał dalej, a problem dotyczy też bezpieczeństwa: dojazdu straży pożarnej czy karetki. Drogi są pozastawiane, a na dodatek wspólnoty montują słupki, aby odgrodzić swoje miejsca postojowe.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama