Staw w Jemielnicy od dłuższego czasu wysychał. W zbiorniku, pozbawionym dopływu świeżej wody, z każdym dniem obniżał się jej poziom. Sytuacja ta sprawiła w pewnym momencie, że życie ryb stało się zagrożone. Prowadzono akcję napowietrzania wody, ale pozwoliła ona jedynie nieco zyskać na czasie. Poziom wody nadal opadał. Finalnie zdecydowano się więc spuścić z niego wodę, by przy minimalnym jej stanie wyłowić ryby. W przeciwnym razie te zginęłyby z powodu braku tlenu w wodzie, jej postępującego zamulenia, a finalnie braku wody. Wiele zwierząt, w tym dużych okazów, udało się uratować.
Pusty zbiornik stał się dość przygnębiającą ciekawostką, która przyciąga wiele osób. Władze gminy apelują do mieszkańców, by ci, jeśli chcą przyjrzeć się dnu, robili to z poziomu ścieżek okalających staw. Wejście na „dno” może bowiem okazać się tragiczne w skutkach. Przez lata rzeki nanosiły tam muł, który obecnie zamienił się w sięgające miejscami dwóch metrów bagno. Nawet jeśli wydaje się, iż dno jest suche i twarde – widać na nim spękania – poniżej może znajdować się mokra i luźna warstwa, która nie utrzyma ciężaru człowieka. Niefrasobliwy spacerowicz może więc zapaść się po kolana, po pas, po szyję, a nawet zniknąć pod powierzchnią błota i nie być w stanie uwolnić się o własnych siłach.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!1

Komentarze