Zawód kierowcy nie był pierwszym wyborem pani Agnieszki, ale zamiłowanie do dużych pojazdów towarzyszyło jej od zawsze. - Zawsze ciągnęło mnie do dużych aut i marzyłam, żeby kiedyś je prowadzić - mówi. - Najpierw myślałam o prawie jazdy na tira, ale perspektywa pracy z naczepami i niepewnych tras trochę mnie zniechęciła. Pewnego dnia usłyszałam w radiu ogłoszenie, że PKS w Strzelcach Opolskich poszukuje kierowców i mile widziane są kobiety. To większa odpowiedzialność, bo jeździ się z ludźmi, ale stwierdziłam, że spróbuję. I tak zaczęła się ta przygoda.
W czerwcu miną dwa lata, odkąd pracuje w PKS-ie. Jak przyznaje, była to jedna z lepszych decyzji w jej życiu. Za kierownicą autobusu czuje się jak ryba w wodzie.
- Wsiadam i robię swoje - opowiada Agnieszka Milicz. - Na początku musiałam przyzwyczaić się do gabarytów. Autobus jest duży, długi i wysoki, ale wszystko przyszło dość naturalnie. Trzeba mieć w głowie tę wielkość, brać szersze łuki niż osobówką i pamiętać, że nie wszędzie da się wjechać czy cofnąć. Dużą wygodą jest też automatyczna skrzynia biegów, która ułatwia koncentrację na drodze.
Czyli jazda nie była problemem...
- Nie, bo uwielbiam jeździć. Trudniejsze było odnalezienie się w tym całym świecie, czyli np. poznanie tras i zasad. Szefostwo, kierownictwo i współpracownicy są bardzo pomocni, więc w każdej sytuacji mogłam się do nich zwrócić. Mamy naprawdę fajną i zgarną ekipę. Gdy na trasie zdarzają się jakieś awarie, zawsze można na nich liczyć. Człowiek nie jest pozostawiony sam sobie.
Zanim pani Agnieszka wyruszyła w trasę, musiała przejść obowiązkowy kurs i zdobyć uprawnienia. Egzamin wygląda podobnie jak w przypadku prawa jazdy na samochód osobowy: najpierw trzeba "zaliczyć" teorię, potem praktykę.
- Na egzamin teoretyczny poszłam w ogromnym stresie - wspomina. - Prawo jazdy na samochód osobowy robiłam dużo wcześniej i sporo się od tego czasu zmieniło. Mimo nauki nie zdałam za pierwszym razem - emocje były tak wielkie. Przy drugim podejściu już wiedziałam, czego się spodziewać i poszło z górki. Egzamin praktyczny zdałam za pierwszym razem i w ogóle się nim nie martwiłam.
Kobieta za kierownicą...
Jeszcze niedawno kobiety w tym zawodzie były rzadkością, dziś to coraz częstszy widok. Choć wciąż nie brakuje zdziwionych reakcji.
- Na początku często słyszałam komentarze, zwłaszcza od panów: "O, pierwszy raz pojadę z kobietą" albo pytania: "Kobieta w takim dużym autobusie?" - mówi Agnieszka Milicz. - Takie reakcje zdarzają się do dziś, ale pasażerowie są coraz bardziej przyzwyczajeni do kobiet za kierownicą. W PKS w Strzelcach Opolskich jest pięć pań-kierowców, a kolejnych pięć pracuje w Krapkowicach, które również podlegają spółce. W takich sytuacjach zawsze się uśmiecham, a na koniec słyszę, że płeć piękna potrafi dobrze kierować.
O, jedziemy z sołtyską Lichyni!
Pani Agnieszka obecnie kursuje stałymi trasami - głównie między Ujazdem a Strzelcami Opolskimi oraz na odcinku Strzelce Opolskie-Koźle i z powrotem. Dziennie pokonuje około 230 kilometrów. Wśród pasażerów dominuje przede wszystkim młodzież dojeżdżająca do szkół oraz osoby starsze.
- Dla wielu seniorów to jedyny środek transportu - zauważa. - W PKS-ie funkcjonują również Karty Seniora, wydawane za darmo, które pozwalają jeździć im o 50 procent taniej. Starsi mieszkańcy chętnie korzystają z ulgi i podróżują do swoich celów.
Z jakimi pasażerami się spotyka?
- 90 procent to spokojni i życzliwi ludzie, chętni do rozmowy. Często zamieniamy kilka słów, choćby o pogodzie albo codziennych sprawach. Ale zdarzają się też tacy, którzy nie powiedzą nawet "dzień dobry". Kiedyś miałam sytuację z nietrzeźwym pasażerem... Powiedziałam, że nie mogę go zabrać, bo nie przewozimy osób pod wpływem alkoholu. Był trochę zdenerwowany, ale ostatecznie grzecznie się odwrócił i wyszedł. Na szczęście takie przypadki zdarzają się rzadko.
Szczególnie cieszy się, gdy podróżni rozpoznają ją nie tylko jako kierowcę, ale też jako sołtyskę.
- Często słyszę: "O, jedziemy z sołtyską Lichyni!". To naprawdę miłe, że ludzie kojarzą mnie z tej drugiej roli.
Agnieszka Milicz na ten moment to jedyna sołtyska w PKS-ie. Jakim jest typem kierowcy?
- Jestem spokojnym człowiekiem, staram się być zawsze uśmiechnięta i niezdenerwowana, nawet jeśli humor nie dopisuje - mówi. - Pasażerowie mogą być różni, dlatego tę pracę i kontakt z ludźmi trzeba lubić. Praca sołtyski na pewno ułatwia mi codzienne relacje.
Mamy kulturalnych kierowców?
Praca z pasażerami to jedno, codzienne trasy to również kontakty na drodze z innymi kierowcami.
- Jedni kierowcy są kulturalni, inni mniej. Zdarza się, że wyjadą przed autobusem i jeszcze pokażą środkowy palec... Ale nie ma co narzekać. Wielu kierowców mnie przepuszcza - bo autobus, pani za kierownicą, a w dodatku blondynka - śmieje się pani Agnieszka. - Miło, gdy na drodze pozdrawiają mnie moi mieszkańcy albo osoby, które znam. Zawsze wymieniamy się też pozdrowieniami z kierowcami innych autobusów, niezależnie od przewoźnika.
Ta praca to wielka satysfakcja
Praca kierowcy PKS to nie tylko prowadzenie pojazdu. To również dbanie o porządek autobusu i komfort pasażerów, sprzedaż biletów, a czasem nawet ich kontrola.
- To praca wymagająca odpowiedzialności, cierpliwości i odwagi, ale co najważniejsze - dająca ogromną satysfakcję, której nic nie zastąpi - podsumowuje kierowca-sołtyska.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie - "Strzelca Opolskiego"!










Komentarze