Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 21 października 2026 22:27
Reklama

Sołtyska za kierownicą PKS-u. "Wsiadam i robię swoje"

Za kierownicą autobusów coraz częściej można spotkać kobiety. W PKS-ie w Strzelcach Opolskich (nie licząc Krapkowic) pracuje pięć pań-kierowców. Jedną z nich jest Agnieszka Milicz - sołtyska Lichyni, która swoje marzenia przekuła w zawód.
Sołtyska za kierownicą PKS-u. "Wsiadam i robię swoje"
Agnieszka Milicz czuje się za kierownicą autobusu jak ryba w wodzie

Autor: PLG

Zawód kierowcy nie był pierwszym wyborem pani Agnieszki, ale zamiłowanie do dużych pojazdów towarzyszyło jej od zawsze. - Zawsze ciągnęło mnie do dużych aut i marzyłam, żeby kiedyś je prowadzić - mówi. - Najpierw myślałam o prawie jazdy na tira, ale perspektywa pracy z naczepami i niepewnych tras trochę mnie zniechęciła. Pewnego dnia usłyszałam w radiu ogłoszenie, że PKS w Strzelcach Opolskich poszukuje kierowców i mile widziane są kobiety. To większa odpowiedzialność, bo jeździ się z ludźmi, ale stwierdziłam, że spróbuję. I tak zaczęła się ta przygoda.

W czerwcu miną dwa lata, odkąd pracuje w PKS-ie. Jak przyznaje, była to jedna z lepszych decyzji w jej życiu. Za kierownicą autobusu czuje się jak ryba w wodzie.

- Wsiadam i robię swoje - opowiada Agnieszka Milicz. - Na początku musiałam przyzwyczaić się do gabarytów. Autobus jest duży, długi i wysoki, ale wszystko przyszło dość naturalnie. Trzeba mieć w głowie tę wielkość, brać szersze łuki niż osobówką i pamiętać, że nie wszędzie da się wjechać czy cofnąć. Dużą wygodą jest też automatyczna skrzynia biegów, która ułatwia koncentrację na drodze.

Czyli jazda nie była problemem...

- Nie, bo uwielbiam jeździć. Trudniejsze było odnalezienie się w tym całym świecie, czyli np. poznanie tras i zasad. Szefostwo, kierownictwo i współpracownicy są bardzo pomocni, więc w każdej sytuacji mogłam się do nich zwrócić. Mamy naprawdę fajną i zgarną ekipę. Gdy na trasie zdarzają się jakieś awarie, zawsze można na nich liczyć. Człowiek nie jest pozostawiony sam sobie.

Zanim pani Agnieszka wyruszyła w trasę, musiała przejść obowiązkowy kurs i zdobyć uprawnienia. Egzamin wygląda podobnie jak w przypadku prawa jazdy na samochód osobowy: najpierw trzeba "zaliczyć" teorię, potem praktykę.

- Na egzamin teoretyczny poszłam w ogromnym stresie - wspomina. - Prawo jazdy na samochód osobowy robiłam dużo wcześniej i sporo się od tego czasu zmieniło. Mimo nauki nie zdałam za pierwszym razem - emocje były tak wielkie. Przy drugim podejściu już wiedziałam, czego się spodziewać i poszło z górki. Egzamin praktyczny zdałam za pierwszym razem i w ogóle się nim nie martwiłam.

Kobieta za kierownicą...

Jeszcze niedawno kobiety w tym zawodzie były rzadkością, dziś to coraz częstszy widok. Choć wciąż nie brakuje zdziwionych reakcji.

- Na początku często słyszałam komentarze, zwłaszcza od panów: "O, pierwszy raz pojadę z kobietą" albo pytania: "Kobieta w takim dużym autobusie?" - mówi Agnieszka Milicz. - Takie reakcje zdarzają się do dziś, ale pasażerowie są coraz bardziej przyzwyczajeni do kobiet za kierownicą. W PKS w Strzelcach Opolskich jest pięć pań-kierowców, a kolejnych pięć pracuje w Krapkowicach, które również podlegają spółce. W takich sytuacjach zawsze się uśmiecham, a na koniec słyszę, że płeć piękna potrafi dobrze kierować.

O, jedziemy z sołtyską Lichyni!

Pani Agnieszka obecnie kursuje stałymi trasami - głównie między Ujazdem a Strzelcami Opolskimi oraz na odcinku Strzelce Opolskie-Koźle i z powrotem. Dziennie pokonuje około 230 kilometrów. Wśród pasażerów dominuje przede wszystkim młodzież dojeżdżająca do szkół oraz osoby starsze.

- Dla wielu seniorów to jedyny środek transportu - zauważa. - W PKS-ie funkcjonują również Karty Seniora, wydawane za darmo, które pozwalają jeździć im o 50 procent taniej. Starsi mieszkańcy chętnie korzystają z ulgi i podróżują do swoich celów.

Z jakimi pasażerami się spotyka?

- 90 procent to spokojni i życzliwi ludzie, chętni do rozmowy. Często zamieniamy kilka słów, choćby o pogodzie albo codziennych sprawach. Ale zdarzają się też tacy, którzy nie powiedzą nawet "dzień dobry". Kiedyś miałam sytuację z nietrzeźwym pasażerem... Powiedziałam, że nie mogę go zabrać, bo nie przewozimy osób pod wpływem alkoholu. Był trochę zdenerwowany, ale ostatecznie grzecznie się odwrócił i wyszedł. Na szczęście takie przypadki zdarzają się rzadko.

Szczególnie cieszy się, gdy podróżni rozpoznają ją nie tylko jako kierowcę, ale też jako sołtyskę.

- Często słyszę: "O, jedziemy z sołtyską Lichyni!". To naprawdę miłe, że ludzie kojarzą mnie z tej drugiej roli.

Agnieszka Milicz na ten moment to jedyna sołtyska w PKS-ie. Jakim jest typem kierowcy?

- Jestem spokojnym człowiekiem, staram się być zawsze uśmiechnięta i niezdenerwowana, nawet jeśli humor nie dopisuje - mówi. - Pasażerowie mogą być różni, dlatego tę pracę i kontakt z ludźmi trzeba lubić. Praca sołtyski na pewno ułatwia mi codzienne relacje.

Mamy kulturalnych kierowców?

Praca z pasażerami to jedno, codzienne trasy to również kontakty na drodze z innymi kierowcami.

- Jedni kierowcy są kulturalni, inni mniej. Zdarza się, że wyjadą przed autobusem i jeszcze pokażą środkowy palec... Ale nie ma co narzekać. Wielu kierowców mnie przepuszcza - bo autobus, pani za kierownicą, a w dodatku blondynka - śmieje się pani Agnieszka. - Miło, gdy na drodze pozdrawiają mnie moi mieszkańcy albo osoby, które znam. Zawsze wymieniamy się też pozdrowieniami z kierowcami innych autobusów, niezależnie od przewoźnika.

Ta praca to wielka satysfakcja

Praca kierowcy PKS to nie tylko prowadzenie pojazdu. To również dbanie o porządek autobusu i komfort pasażerów, sprzedaż biletów, a czasem nawet ich kontrola.

- To praca wymagająca odpowiedzialności, cierpliwości i odwagi, ale co najważniejsze - dająca ogromną satysfakcję, której nic nie zastąpi - podsumowuje kierowca-sołtyska. 

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie - "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: jestem ze wsi Treść komentarza: Przecież to od ostatnich wyborów księstwo a nie gmina. Monowładza, ignorowanie zapytań radnych, przekonanie o własnej nieomylności. Do tego zgłoszenia w aplikacji, którą rządzący sami wprowadzili w życie są ignorowane, zostają bez odpowiedzi lub z opryskliwą odpowiedzią z stylu "to nie pilna sprawa". Ludzie tam na górze! My obywatele jesteśmy waszymi pracodawcami. Nie zapominajcie o tym! Data dodania komentarza: 16.09.2026, 10:00 Źródło komentarza: Radiowóz niezgody w Strzelcach Opolskich. Wielka kłótnia o pieniądze
Reklama