"Zdrajca" z Gąsiorowic
Niedawno mieszkańcy Gąsiorowic mogli zobaczyć w telewizji znajomą twarz. To był Mateusz Stróżyk, który wziął udział w castingu do programu TVN "The Traitors - Zdrajcy".
- Uwielbiam takie programy. Już jako dziecko bardzo lubiłem program Agent i marzyłem, żeby spróbować w nich swoich sił. Jestem fanem tego formatu, głównie ze względu na zadania, jakie ludzie muszą tam wykonywać oraz tę nieprzewidywalność - mówi Matusz.
Nie każdy fan ma jednak odwagę zrobić coś więcej. Mateusz nie chciał być tylko widzem.
- Lubię próbować nowych rzeczy, bo wychodzę z założenia, że człowiek nie wie, czy coś będzie mu się podobało, dopóki tego nie spróbuje - mówi.
Mateusz Stróżyk wysłał zgłoszenie. Nie liczył na zbyt wiele. Los jednak, podobnie jak ów program, potrafi zaskoczyć.
- To było popołudnie 2 lipca. Tego dnia byłem pierwszy raz na akcji strażackiej, przy gaszeniu ścierniska w Piotrówce. Zaraz po niej dostałem telefon. Pani mówi: "Cześć Mateusz, zgadnij, kto dzwoni”. A ja w duchu myślę: "Nie wiem z kim gadam, nie znam kobiety”, a ona mówi, że dzwoni w sprawie zgłoszenia do castingu i chciała umówić mnie na niego do Warszawy. Odpowiedziałem szybko, że 11 lipca mi nie pasuje, bo mam konkurs "Piękna Wieś Opolska”, więc może 12 lipca.
Jak wyglądał casting?
- Był to mój pierwszy casting w życiu, więc też nie przygotowałem się jakoś specjalnie. Wiedziałem tylko, że chciałem być lojalny i być sobą w programie. Nie mogłem mieć telefonu - zdradza. - Reszta jest ukryta pod klauzulą poufności.
Mieszkańca Gąsiorowic nie zjadł stres. Wręcz przeciwnie.
- Byłem sobą i rozmawiałem z nimi tak, jak z kolegą czy koleżanką na wsi, czyli po śląsku. Stwierdziłem, że jeśli się dostanę, to będę promować nasz region i godkę śląską. Gdy wyszedłem z castingu, powiedziałem do siebie "Stróżyk, nie masz szans”. A jednak się myliłem.
Mateusz przeszedł dalej. Finalnie jednak do telewizyjnego show się nie dostał, ale nie żałuje.
- Patrząc na wybrane do programu osoby, muszę stwierdzić, że chyba bym tam nie pasował.
To jednak nie był koniec. Mateusza zaproszono do programu "Mówię Wam”.
- Tam poznałem Malwinę Wędzikowską i uczestników programu. Mogliśmy z nimi porozmawiać. To było bardzo ciekawe doświadczenie, być w tym studiu.
Co dalej?
- Czy spróbuję znowu, tego jeszcze nie wiem - komentuje Mateusz. - Czuję radość, że spróbowałem. Te emocje wspominam do dziś. Człowiek powinien być otwarty na nowe rzeczy. Przynajmniej na starość, jeśli dożyję, będę miał co wspominać.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie - "Strzelca Opolskiego"!










Komentarze