Akcja "Gŏdōmy po ślōnsku" rozszerza się, przystąpiło do niej już 20 gmin, w tym z powiatu strzeleckiego do Izbicka dołączyły Ujazd, Kolonowskie, Leśnica i Jemielnica.
- Ja się szczerze mówiąc nawet zdziwiłam, że u naszych sąsiadów nie było jeszcze takich tabliczek - mówi wójt Izbicka Marzena Baksik. - My teraz dostaliśmy nowe naklejki i będziemy je wymieniać, bo te sprzed 10 lat już wypłowiały.
Śląska mowa przez wiele lat była traktowana jak coś gorszego, tępiły ją szkoły i urzędy. Teraz powoli wraca. Burmistrz Leśnicy Łukasz Jastrzembski mówi, że to dla wielu mieszkańców język serca. Jego zdaniem, jeśli starsze pokolenie zacznie znów śmielej go używać, to i młodzi się osłuchają i ośmielą. I śląski nie zaginie. Podobnie uważa włodarz gminy Kolonowskie:
- Często petenci - zwłaszcza starsze osoby - przychodzą do urzędu gminy i starają się mówić po polsku, ale widać, że jest to dla nich trudność, że mieszają słowa śląskie - przyznaje burmistrz Norbert Koston. - Te tabliczki już przy wejściu będą teraz informować, że gŏdka jest mile widziana, każdy może mówić, jak mu wygodnie.
Wójt Jemielnicy przyznaje, że w urzędzie śląski jest używany nie tylko w mowie, bo wkrada się też do pism urzędowych:
- U nas te tabliczki właściwie dużo nie zmienią - mówi Marcin Wycisło. - Wszyscy wiedzą, że można gŏdać w urzędzie, ja też - z automatu przechodzę na śląski, jak ktoś tak do mnie mówi. Jak trzeba, pomagamy pismo napisać po polsku, a jak jest częściowo napisane po śląsku, to też nie ma problemu.
Większość mieszkańców gmin, które przystąpiły do akcji, jest dwujęzyczna. Dla wielu śląski to język, nie gwara, choć spory o to wciąż trwają. 18 listopada sejmowa komisja mniejszości narodowych i etnicznych przyjęła ponownie projekt nowelizacji ustawy o mniejszościach, nadający mowie śląskiej status języka regionalnego. W najbliższych miesiącach ten projekt ponownie trafi pod obrady Sejmu, ale ostateczna decyzja zależeć będzie od prezydenta RP.
Nowelizacja już raz została pomyślnie przegłosowana, ale zawetował ją wtedy Andrzej Duda. Teraz nie wiadomo, czy podpisze ją Karol Nawrocki. W praktyce oznaczałoby to m.in. możliwość wprowadzenia do szkół dobrowolnych zajęć z języka śląskiego czy też montażu dwujęzycznych tablic z nazwami miejscowości, w których używanie śląskiego deklaruje ponad 20 proc. mieszkańców.
Według danych publikowanych przez PAP, podczas spisu powszechnego w 2021 r. narodowość śląską zadeklarowały 596 224 osoby, w tym 236 588 jako pierwszą, a 187 372 jako jedyną. Używanie języka śląskiego w kontaktach domowych potwierdziło 467 145 osób, a spośród nich 54 957 - jako jedynego.
- U nas w urzędzie praktycznie wszyscy gŏdają - potwierdza wójt Marzena Baksik. - Jak urzędnik odbiera telefon, to rozmowę zaczyna w języku urzędowym, ale potem najczęściej przechodzi na śląski. Jesteśmy dla mieszkańców!
Do akcji "Gŏdōmy po ślōnsku" póki co zaproszono tylko urzędy gmin, ale i strzeleckie starostwo też deklaruje, że gŏdka jest tu mile widziana:
- Tabliczka nie jest nam potrzebna, znaczna część petentów mówi po śląsku i to nie stanowi kłopotu, mogą też liczyć zawsze na pomoc, jeśli trzeba napisać jakieś pismo - zapewnia starosta Waldemar Gaida. -To jest nieformalnie język pomocniczy w urzędzie.
Póki co żaden ze strzeleckich urzędów nie planuje jednak wprowadzać śląskich napisów z nazwami referatów - a takie zapowiedzi pojawiły się np. w Dobrodzieniu.
- Ja nawet jeśli kiedyś bym zaniemówił, dalej będę gŏdać - deklaruje Hubert Ibrom, burmistrz Ujazdu. - Tabliczki z hasłem powiesiliśmy, bo to jest ważny komunikat, ale jeśli chodzi o wprowadzanie kolejnych napisów, jestem sceptyczny: dopóki nie potrafimy posługiwać się ujednoliconym zapisem języka śląskiego, to by mogło być mylące i budzić wątpliwości. Nie będzie też tak, że teraz wszystko ma i musi być po śląsku. Siłą naszej małej ojczyzny jest jej różnorodność.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!






Komentarze