Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 12 września 2026 03:40
Reklama

Niewielka turbina wiatrowa przy domu to sposób na czystą energię

Już nie tylko fotowoltaika, czyli pozyskiwanie czystej energii ze słońca, jest pomysłem na pozyskiwanie energii z poszanowaniem środowiska naturalnego. Przydomowe elektrownie wiatrowe przy gospodarstwach domowych, małych zakładach pracy czy instytucjach nikogo już nie dziwią. Warunkiem niezbędnym do założenia takiego źródła energii są dobre warunki wietrzne w okolicy. Określają je pomiary, a sprawdzić je można na mapach wietrzności czy w sąsiadujących z inwestycją instytutach meteorologii.
Niewielka turbina wiatrowa przy domu to sposób na czystą energię

– Mówimy o tzw. mikroelektrowniach, czyli takich, które wytwarzają energię elektryczną korzystając z energii wiatru. Chodzi o jednostki do mocy 50 kW – mówi prof. Arkadiusz Dyjakon z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. – Kluczowe jest to, czy u nas wieje, a także jakie mamy otoczenie wokół. Na przykład lasy, inne zabudowania będą zakłócały efektywność i wydajność pracy takiej elektrowni – tłumaczy.

Przydomowe elektrownie wiatrowe nie mogą być wyższe niż 30 metrów. Nie podlegają również tzw. ustawie odległościowej.

– Wiatrak może być montowany na dachu albo stawiany na gruncie, przy domu. Jeśli chodzi o prawo i formalności, to pozwolenie na budowę musimy uzyskać wtedy, gdy stawiamy elektrownię na fundamencie – wyjaśnia prof. Arkadiusz Dyjakon.

– Taka elektrownia to zawsze dodatkowe źródło energii. Nie korzystamy wtedy z energii z sieci, która w Polsce pochodzi głównie z węgla. W związku z tym troszkę poprawiamy wizerunek środowiskowy. I oczywiście jesteśmy w stanie obniżyć swoje rachunki za energię. Stajemy się w jakimś stopniu niezależni energetycznie – w zależności od wielkości turbiny wiatrowej.

Dzięki małej elektrowni wiatrowej (ok. 1-2 kilowaty) możemy podgrzewać np. ciepłą wodę użytkową. W przypadku jeszcze mniejszej (ok. 500 watów) uda się np. zasilić światło w garażu czy lodówkę.

– Im wyższa moc naszej elektrowni, tym jej potencjał w pokryciu naszych potrzeb oczywiście wzrasta. W sytuacji optymalnej jesteśmy w stanie pokryć nasze zapotrzebowanie, jednak nie obejdzie się bez magazynu energii – zaznacza ekspert z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Koszty zamontowania przydomowej elektrowni wiatrowej mogą się wahać od 3 tys. zł dla małych elektrowni ok. 500 watowych, do kilkudziesięciu tys. zł dla elektrowni rzędu 20 kW. Wzrastają one z montażem magazynu energii.

Dodajmy, że dofinansowanie można zdobyć dzięki programowi „Moja elektrownia wiatrowa”, który ogłosił Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Ideą jest tu promowanie energetyki prosumenckiej opartej na energii wiatrowej. Umożliwia on produkcję zielonej energii elektrycznej z większą autokonsumpcją.

Dofinansowanie funkcjonuje w formie dotacji do 50 proc. kosztów kwalifikowanych, nie więcej niż 30 tys. zł na jedną współfinansowaną mikroinstalację wiatrową o zainstalowanej mocy elektrycznej nie mniejszej niż 1 kW oraz nie większej niż 20 kW. Wynosi ona nie więcej niż 5 tys. zł/1 kW. Nabór wniosków ruszył 17 czerwca 2024 r. Budżet programu na lata 2024-2029 wynosi 400 mln zł.

Szczegóły na stronie – Mówimy o tzw. mikroelektrowniach, czyli takich, które wytwarzają energię elektryczną korzystając z energii wiatru. Chodzi o jednostki do mocy 50 kW – mówi prof. Arkadiusz Dyjakon z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. 
– Kluczowe jest to, czy u nas wieje, a także jakie mamy otoczenie wokół. Na przykład lasy, inne zabudowania będą zakłócały efektywność i wydajność pracy takiej elektrowni – tłumaczy.

Przydomowe elektrownie wiatrowe nie mogą być wyższe niż 30 metrów. Nie podlegają również tzw. ustawie odległościowej.

– Wiatrak może być montowany na dachu albo stawiany na gruncie, przy domu. Jeśli chodzi o prawo i formalności, to pozwolenie na budowę musimy uzyskać wtedy, gdy stawiamy elektrownię na fundamencie – wyjaśnia prof. Arkadiusz Dyjakon.

– Taka elektrownia to zawsze dodatkowe źródło energii. Nie korzystamy wtedy z energii z sieci, która w Polsce pochodzi głównie z węgla. W związku z tym troszkę poprawiamy wizerunek środowiskowy. I oczywiście jesteśmy w stanie obniżyć swoje rachunki za energię. Stajemy się w jakimś stopniu niezależni energetycznie – w zależności od wielkości turbiny wiatrowej.

Dzięki małej elektrowni wiatrowej (ok. 1-2 kilowaty) możemy podgrzewać np. ciepłą wodę użytkową. W przypadku jeszcze mniejszej (ok. 500 watów) uda się np. zasilić światło w garażu czy lodówkę.

– Im wyższa moc naszej elektrowni, tym jej potencjał w pokryciu naszych potrzeb oczywiście wzrasta. W sytuacji optymalnej jesteśmy w stanie pokryć nasze zapotrzebowanie, jednak nie obejdzie się bez magazynu energii – zaznacza ekspert z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Koszty zamontowania przydomowej elektrowni wiatrowej mogą się wahać od 3 tys. zł dla małych elektrowni ok. 500 watowych, do kilkudziesięciu tys. zł dla elektrowni rzędu 20 kW. Wzrastają one z montażem magazynu energii.

Dodajmy, że dofinansowanie można zdobyć dzięki programowi „Moja elektrownia wiatrowa”, który ogłosił Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Ideą jest tu promowanie energetyki prosumenckiej opartej na energii wiatrowej. Umożliwia on produkcję zielonej energii elektrycznej z większą autokonsumpcją.

Dofinansowanie funkcjonuje w formie dotacji do 50 proc. kosztów kwalifikowanych, nie więcej niż 30 tys. zł na jedną współfinansowaną mikroinstalację wiatrową o zainstalowanej mocy elektrycznej nie mniejszej niż 1 kW oraz nie większej niż 20 kW. Wynosi ona nie więcej niż 5 tys. zł/1 kW. Nabór wniosków ruszył 17 czerwca 2024 r. Budżet programu na lata 2024-2029 wynosi 400 mln zł.

Szczegóły na stronie mojaelektrowniawiatrowa.gov.pl

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Panie Redaktorze Gasz zanim opublikuje się artykuł, warto najpierw sprawdzić podstawowe fakty. W Staniszczach Wielkich od około 20 lat nie ma szkoły podstawowej. To nie jest drobny szczegół, ale podstawowa informacja dotycząca miejscowości i jej mieszkańców. Dlatego trudno zrozumieć, skąd w artykule pojawia się informacja sugerująca, że szkoła podstawowa nadal tam funkcjonuje. Czy autor artykułu w ogóle sprawdził, jak wygląda rzeczywista sytuacja w Staniszczach Wielkich? Dziennikarstwo powinno opierać się na faktach, a nie na powielaniu niezweryfikowanych informacji. Proszę o wyjaśnienie tej kwestii i sprostowanie błędnej informacji. Data dodania komentarza: 10.09.2026, 13:04 Źródło komentarza: 728 uczniów rozpoczęło edukację w powiecie strzeleckim J Autor komentarza: Jarząbek Wacław Treść komentarza: Coś mi się wydaje, że to , mimo wszystko, nie jemielnicki rolnik jest głównym sprawcą niedoboru wody w stawach. Główny winowajca nadal pozostaje nieznany. Temat powinien być nagłaśniany a kwestia zanikania wody dogłębnie zbadana. Są przecież od tego stosowne instytucje utrzymywane z naszych podatków. Wędkarzowi, mimo wszystko, gratuluję dociekliwości. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 16:41 Źródło komentarza: Odkryto przyczynę wysychania stawu w Jemielnicy. Czy woda wróci? G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Naprawdę śmierdzący problem! Jest to jakaś usterka? Nie ma to wpływu na zdrowie mieszkańców? Autor pisze, że zimą jest lepiej... Jest to wieloletni temat? Dlaczego dopiero teraz władze zajmują się tą absurdalną sytuacją? Data dodania komentarza: 28.08.2026, 08:11 Źródło komentarza: Utrata walczy ze śmierdzącym problemem. "Nie da się otworzyć okna" J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Wielkie brawa dla mundurowych z Zawadzkiego za błyskawiczną reanimację i uratowanie życia tego człowieka! Małe sprostowanie dla autorki artykułu – w Kolonowskiem nie ma już dworca, a jedynie przystanek kolejowy i niszczejące pozostałości po dawnej stacji. Warto dbać o precyzję, nawet jeśli w obliczu takiego dramatu najważniejsze jest to, że pomoc dotarła na czas." Data dodania komentarza: 13.08.2026, 14:41 Źródło komentarza: Leżał nieprzytomny przy dworcu. Policjanci z Zawadzkiego uratowali mu życie J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Zawadzki policyjny show. Data dodania komentarza: 14.07.2026, 15:07 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego
Reklama