Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 21:29
Reklama
Reklama

Rainhold Bodynek. W ślad za wielkim człowiekiem

Był człowiekiem takim jak każdy z nas, ale przy tym niezwykle zdolnym, oczytanym, nieprzeciętnym. To Rainhold Bodynek, pochodzący ze Starego Ujazdu kleryk. Choć mija prawie 40 lat, odkąd zmarł, pamięć o nim wśród parafian z Ujazdu, a w szczególności mieszkańców wioski, z której pochodził, jest wciąż żywa.
Rainhold Bodynek. W ślad za wielkim człowiekiem
Uczestnicy wyjazdu po latach stanęli na tych samych seminaryjnych schodach, co niegdyś Holdek. Cały czas towarzyszył im też specjalnie przygotowany obraz Rainholda Bodynka (widoczny z tyłu)

Autor: Archiwum prywatne

Rainhold Bodynek. W ślad za wielkim człowiekiem

Holdek, bo tak Rainholda Bodynka nazywali koledzy, urodził się 1 maja 1957 roku w Strzelcach Opolskich. Całe jego młodzieńcze życie było związane z rodzinnym Starym Ujazdem. Tutaj skończył szkołę podstawową, będąc nadzwyczaj pojętnym uczniem, był ministrantem, obowiązkowym i zaangażowanym, miał wielu przyjaciół, pasjonował się piłką nożną, ogrywając niejednokrotnie starszych kolegów.

Jak dowiadujemy się z książki pt. „Holdek” o. Henryka Kałuży SVD, wcześnie potrafił czytać i bardzo lubił to robić. Już to go wyróżniało.

„Często przychodził na plebanię do brata księdza proboszcza, aby porozmawiać i pożyczyć nowe książki, zadziwiając go swoimi szerokimi zainteresowaniami. Najbardziej jednak zdumiewał wszystkich ogromną znajomością Pisma Świętego” - pisze o. Kałuża.

Z małej wioski do wielkiego świata

Jako szkołę średnią wybrał liceum ogólnokształcące w Strzelcach Opolskich, gdzie podobnie jak w podstawówce, dał się poznać jako pracowity i zdolny uczeń, co odzwierciedlały wyniki w nauce czy udziały w olimpiadach. Wraz z maturą przyszedł czas na wybór studiów. Holdek rozważał między studiami humanistycznymi, szczególnie polonistycznymi, a powołaniem.

- Pochodził z małej wioski, prostej, chłopskiej rodziny o śląskich tradycjach, a miał otwartą drogę na każdą uczelnię w Polsce - mówi Sebastian Golec, sołtys Starego Ujazdu. - W takim przypadku mówi się, że ktoś „ma znajomości” albo jest po prostu fenomenalny i taki właśnie był Holdek. Ostatecznie wybrał drogę powołania, poszedł do seminarium misyjnego w Pieniężnie w województwie warmińsko-mazurskim, gdzie przez dwa lata studiował u księży werbistów.

Po tym czasie razem z dwoma klerykami dostał możliwość wyjazdu na studia teologiczne do Nagoi w Japonii. Stało się to za sprawą o. Hansa Jurgena Marxa, który prowadził tam działalność misyjną.

- Po drodze była jeszcze Anglia, bo klerycy musieli znać język angielski - dopowiada Sebastian Golec.

Kurs odbył się na liverpoolskim College of Comers, który, jak pisze o. Henryk Kałuża, był niczym wielka wieża Babel.

„Natychmiast docenił to Holdek, mówiąc kolegom, jaka to dla nich ogromna szansa, takie spotkanie z ludźmi z innych kultur, które już tu trzeba poznawać i uczyć się ich i że tej szansy nie wolno im zmarnować. Rzucił się całą ciekawością w to środowisko i czuł się w nim jak przysłowiowa ryba w wodzie” - czytamy.

Poza nauką i nawiązywaniem kontaktów z innymi, co przychodziło mu z łatwością, wykorzystał ten czas na przygotowanie się do wyjazdu do Japonii oraz poznanie jej kultury.

- Zafascynował go wtedy buddyzm i postanowił poznać jego filozofię - wskazuje Sebastian Golec.

Dotarli na japońską ziemię. Tutaj najpierw czekała nauka języka japońskiego, a dopiero później kontynuacja studiów teologicznych.

„Kiedy tylko zgłębił język na tyle, że mógł czytać i rozmawiać, wrócił do rozpoczętego w Anglii studium buddyzmu. Czuł, że bez tego nie będzie mógł w pełni poznać ludzi, którzy przez wieki są zakorzeni w tej religii” - pisze o Holdku o. Kałuża.

Dowiadujemy się też, że widział wiele elementów wspólnych między buddyzmem i chrześcijaństwem. Wybrał się nawet, za zarobione przez siebie pieniądze oraz za zgodą przełożonych, do Eiheiji, jednej ze świątyń buddyjskich w Japonii. Tam próbował medytacji zazen. Pokonała go jednak pozycja kwiatu lotosu, w której nie potrafił zbyt długo wytrzymać, a była konieczna przy tego typu ćwiczeniach. Wrócił do seminarium, choć medytacja wciąż była mu bliska, podobnie jak głęboka wiara. Nie zmieniła się również jego pracowitość.

Nieplanowana diagnoza

W pewnym momencie Holdek zaczął odczuwać zmęczenie, mówił o niedomaganiach żołądka, wyglądał na coraz to bardziej wyczerpanego. Za namową przyjaciół, choć podkreślał, że to tylko przemęczenie, udał się na badania do szpitala. Stwierdzono, że cierpi na raka żołądka, a sytuacja nie wygląda optymistycznie.

Holdek z początku nie poznał prawdy, bo taka była decyzja lekarzy. Gdy dowiedział się o chorobie, wszystko, wciąż patrząc pozytywnie, zawierzył Bogu. Wkrótce jego stan się pogorszył, a serce przestało bić. Zmarł 20 maja 1984, mając 27 lat. Pochowano go w Japonii.

Trudno zapomnieć takiego człowieka

Pamięć o Rainholdzie Bodynku wśród parafian z Ujazdu, a w szczególności mieszkańców Starego Ujazdu, z którego pochodził, jest wciąż żywa, praktycznie nieprzerwanie. To za sprawą wspomnień rodziny czy przyjaciół z młodzieńczych lat, ale i podejmowanych inicjatyw. Odkąd zmarł, powstała wspomniana wcześniej publikacja o. Henryka Kałuży, jej rozbudowana wersja, obok jego domu rodzinnego ustawiona została drewniana rzeźba, a także zamontowana tablica przedstawiająca jego historię.

W ostatnim czasie parafia w Ujeździe zorganizowała wyjazd śladami Holdka. Uczestnicy wybrali się do Pieniężna i miejsc, w których przebywał, szczególnie do seminarium.

- Ci, którzy go znali, podobnie jak my, wciąż o nim pamiętają, bo jak sami przyznali, takiego człowieka nie da się zapomnieć - mówi Sebastian Golec. - Jesteśmy dumni, że Holdek jest stąd.

Mieszkańcy Starego Ujazdu już szykują kolejną inicjatywę, która będzie związana z przypadającą w tym roku 40. rocznicą śmierci Holdka. Głównym punktem obchodów będzie msza święta w poniedziałek, 20 maja, w miejscowym kościele pod przewodnictwem o. Kałuży. Przed wszystkimi ujazdowskimi parafianami otworem stoją również dalsze drogi Holdka. Być może następny będzie Liverpool w Anglii, a później Nagoya w Japonii…

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Holdek i studenci przed seminarium w Pieniężnie

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 1°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 999 hPa
Wiatr: 15 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama