Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 12 września 2026 04:16
Reklama

Rainhold Bodynek. W ślad za wielkim człowiekiem

Był człowiekiem takim jak każdy z nas, ale przy tym niezwykle zdolnym, oczytanym, nieprzeciętnym. To Rainhold Bodynek, pochodzący ze Starego Ujazdu kleryk. Choć mija prawie 40 lat, odkąd zmarł, pamięć o nim wśród parafian z Ujazdu, a w szczególności mieszkańców wioski, z której pochodził, jest wciąż żywa.
Rainhold Bodynek. W ślad za wielkim człowiekiem
Uczestnicy wyjazdu po latach stanęli na tych samych seminaryjnych schodach, co niegdyś Holdek. Cały czas towarzyszył im też specjalnie przygotowany obraz Rainholda Bodynka (widoczny z tyłu)

Autor: Archiwum prywatne

Rainhold Bodynek. W ślad za wielkim człowiekiem

Holdek, bo tak Rainholda Bodynka nazywali koledzy, urodził się 1 maja 1957 roku w Strzelcach Opolskich. Całe jego młodzieńcze życie było związane z rodzinnym Starym Ujazdem. Tutaj skończył szkołę podstawową, będąc nadzwyczaj pojętnym uczniem, był ministrantem, obowiązkowym i zaangażowanym, miał wielu przyjaciół, pasjonował się piłką nożną, ogrywając niejednokrotnie starszych kolegów.

Jak dowiadujemy się z książki pt. „Holdek” o. Henryka Kałuży SVD, wcześnie potrafił czytać i bardzo lubił to robić. Już to go wyróżniało.

„Często przychodził na plebanię do brata księdza proboszcza, aby porozmawiać i pożyczyć nowe książki, zadziwiając go swoimi szerokimi zainteresowaniami. Najbardziej jednak zdumiewał wszystkich ogromną znajomością Pisma Świętego” - pisze o. Kałuża.

Z małej wioski do wielkiego świata

Jako szkołę średnią wybrał liceum ogólnokształcące w Strzelcach Opolskich, gdzie podobnie jak w podstawówce, dał się poznać jako pracowity i zdolny uczeń, co odzwierciedlały wyniki w nauce czy udziały w olimpiadach. Wraz z maturą przyszedł czas na wybór studiów. Holdek rozważał między studiami humanistycznymi, szczególnie polonistycznymi, a powołaniem.

- Pochodził z małej wioski, prostej, chłopskiej rodziny o śląskich tradycjach, a miał otwartą drogę na każdą uczelnię w Polsce - mówi Sebastian Golec, sołtys Starego Ujazdu. - W takim przypadku mówi się, że ktoś „ma znajomości” albo jest po prostu fenomenalny i taki właśnie był Holdek. Ostatecznie wybrał drogę powołania, poszedł do seminarium misyjnego w Pieniężnie w województwie warmińsko-mazurskim, gdzie przez dwa lata studiował u księży werbistów.

Po tym czasie razem z dwoma klerykami dostał możliwość wyjazdu na studia teologiczne do Nagoi w Japonii. Stało się to za sprawą o. Hansa Jurgena Marxa, który prowadził tam działalność misyjną.

- Po drodze była jeszcze Anglia, bo klerycy musieli znać język angielski - dopowiada Sebastian Golec.

Kurs odbył się na liverpoolskim College of Comers, który, jak pisze o. Henryk Kałuża, był niczym wielka wieża Babel.

„Natychmiast docenił to Holdek, mówiąc kolegom, jaka to dla nich ogromna szansa, takie spotkanie z ludźmi z innych kultur, które już tu trzeba poznawać i uczyć się ich i że tej szansy nie wolno im zmarnować. Rzucił się całą ciekawością w to środowisko i czuł się w nim jak przysłowiowa ryba w wodzie” - czytamy.

Poza nauką i nawiązywaniem kontaktów z innymi, co przychodziło mu z łatwością, wykorzystał ten czas na przygotowanie się do wyjazdu do Japonii oraz poznanie jej kultury.

- Zafascynował go wtedy buddyzm i postanowił poznać jego filozofię - wskazuje Sebastian Golec.

Dotarli na japońską ziemię. Tutaj najpierw czekała nauka języka japońskiego, a dopiero później kontynuacja studiów teologicznych.

„Kiedy tylko zgłębił język na tyle, że mógł czytać i rozmawiać, wrócił do rozpoczętego w Anglii studium buddyzmu. Czuł, że bez tego nie będzie mógł w pełni poznać ludzi, którzy przez wieki są zakorzeni w tej religii” - pisze o Holdku o. Kałuża.

Dowiadujemy się też, że widział wiele elementów wspólnych między buddyzmem i chrześcijaństwem. Wybrał się nawet, za zarobione przez siebie pieniądze oraz za zgodą przełożonych, do Eiheiji, jednej ze świątyń buddyjskich w Japonii. Tam próbował medytacji zazen. Pokonała go jednak pozycja kwiatu lotosu, w której nie potrafił zbyt długo wytrzymać, a była konieczna przy tego typu ćwiczeniach. Wrócił do seminarium, choć medytacja wciąż była mu bliska, podobnie jak głęboka wiara. Nie zmieniła się również jego pracowitość.

Nieplanowana diagnoza

W pewnym momencie Holdek zaczął odczuwać zmęczenie, mówił o niedomaganiach żołądka, wyglądał na coraz to bardziej wyczerpanego. Za namową przyjaciół, choć podkreślał, że to tylko przemęczenie, udał się na badania do szpitala. Stwierdzono, że cierpi na raka żołądka, a sytuacja nie wygląda optymistycznie.

Holdek z początku nie poznał prawdy, bo taka była decyzja lekarzy. Gdy dowiedział się o chorobie, wszystko, wciąż patrząc pozytywnie, zawierzył Bogu. Wkrótce jego stan się pogorszył, a serce przestało bić. Zmarł 20 maja 1984, mając 27 lat. Pochowano go w Japonii.

Trudno zapomnieć takiego człowieka

Pamięć o Rainholdzie Bodynku wśród parafian z Ujazdu, a w szczególności mieszkańców Starego Ujazdu, z którego pochodził, jest wciąż żywa, praktycznie nieprzerwanie. To za sprawą wspomnień rodziny czy przyjaciół z młodzieńczych lat, ale i podejmowanych inicjatyw. Odkąd zmarł, powstała wspomniana wcześniej publikacja o. Henryka Kałuży, jej rozbudowana wersja, obok jego domu rodzinnego ustawiona została drewniana rzeźba, a także zamontowana tablica przedstawiająca jego historię.

W ostatnim czasie parafia w Ujeździe zorganizowała wyjazd śladami Holdka. Uczestnicy wybrali się do Pieniężna i miejsc, w których przebywał, szczególnie do seminarium.

- Ci, którzy go znali, podobnie jak my, wciąż o nim pamiętają, bo jak sami przyznali, takiego człowieka nie da się zapomnieć - mówi Sebastian Golec. - Jesteśmy dumni, że Holdek jest stąd.

Mieszkańcy Starego Ujazdu już szykują kolejną inicjatywę, która będzie związana z przypadającą w tym roku 40. rocznicą śmierci Holdka. Głównym punktem obchodów będzie msza święta w poniedziałek, 20 maja, w miejscowym kościele pod przewodnictwem o. Kałuży. Przed wszystkimi ujazdowskimi parafianami otworem stoją również dalsze drogi Holdka. Być może następny będzie Liverpool w Anglii, a później Nagoya w Japonii…

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Holdek i studenci przed seminarium w Pieniężnie

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Panie Redaktorze Gasz zanim opublikuje się artykuł, warto najpierw sprawdzić podstawowe fakty. W Staniszczach Wielkich od około 20 lat nie ma szkoły podstawowej. To nie jest drobny szczegół, ale podstawowa informacja dotycząca miejscowości i jej mieszkańców. Dlatego trudno zrozumieć, skąd w artykule pojawia się informacja sugerująca, że szkoła podstawowa nadal tam funkcjonuje. Czy autor artykułu w ogóle sprawdził, jak wygląda rzeczywista sytuacja w Staniszczach Wielkich? Dziennikarstwo powinno opierać się na faktach, a nie na powielaniu niezweryfikowanych informacji. Proszę o wyjaśnienie tej kwestii i sprostowanie błędnej informacji. Data dodania komentarza: 10.09.2026, 13:04 Źródło komentarza: 728 uczniów rozpoczęło edukację w powiecie strzeleckim J Autor komentarza: Jarząbek Wacław Treść komentarza: Coś mi się wydaje, że to , mimo wszystko, nie jemielnicki rolnik jest głównym sprawcą niedoboru wody w stawach. Główny winowajca nadal pozostaje nieznany. Temat powinien być nagłaśniany a kwestia zanikania wody dogłębnie zbadana. Są przecież od tego stosowne instytucje utrzymywane z naszych podatków. Wędkarzowi, mimo wszystko, gratuluję dociekliwości. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 16:41 Źródło komentarza: Odkryto przyczynę wysychania stawu w Jemielnicy. Czy woda wróci? G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Naprawdę śmierdzący problem! Jest to jakaś usterka? Nie ma to wpływu na zdrowie mieszkańców? Autor pisze, że zimą jest lepiej... Jest to wieloletni temat? Dlaczego dopiero teraz władze zajmują się tą absurdalną sytuacją? Data dodania komentarza: 28.08.2026, 08:11 Źródło komentarza: Utrata walczy ze śmierdzącym problemem. "Nie da się otworzyć okna" J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Wielkie brawa dla mundurowych z Zawadzkiego za błyskawiczną reanimację i uratowanie życia tego człowieka! Małe sprostowanie dla autorki artykułu – w Kolonowskiem nie ma już dworca, a jedynie przystanek kolejowy i niszczejące pozostałości po dawnej stacji. Warto dbać o precyzję, nawet jeśli w obliczu takiego dramatu najważniejsze jest to, że pomoc dotarła na czas." Data dodania komentarza: 13.08.2026, 14:41 Źródło komentarza: Leżał nieprzytomny przy dworcu. Policjanci z Zawadzkiego uratowali mu życie J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Zawadzki policyjny show. Data dodania komentarza: 14.07.2026, 15:07 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego
Reklama