Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 03:18
Reklama
Reklama

Jan Baranowski z Jemielnicy swój wyjątkowy talent odkrył przypadkiem

Jan Baranowski, zaledwie 24-letni mieszkaniec Jemielnicy, ma na swoim koncie liczne nagrody i wyróżnienia w przeróżnych ogólnopolskich, a także międzynarodowych konkursach wokalnych. Jak się jednak okazuje, jego przygoda ze śpiewem zaczęła się stosunkowo niedawno, bo zaledwie 5 lat temu, a wcześniej nie zdawał sobie nawet sprawy ze swojego ukrytego talentu.
Jan Baranowski z Jemielnicy swój wyjątkowy talent odkrył przypadkiem
Jan Baranowski z Jemielnicy ma na swoim koncie liczne nagrody i wyróżnienia w przeróżnych ogólnopolskich, a także międzynarodowych konkursach wokalnych

Autor: MM

Jan Baranowski z Jemielnicy swój wyjątkowy talent odkrył przypadkiem, podczas urodzin dziadka

Pierwszy występ wokalny pana Jana miał miejsce podczas imprezy rodzinnej pięć lat temu. Z okazji 85. urodzin dziadka wokalisty rodzina postanowiła przygotować program artystyczny, żeby jakoś uczcić to wydarzenie.

- Jak Jan nam zaśpiewał wtedy arię operetkową „Gdybym był bogaczem” ze „Skrzypka na dachu”, to wszystkim szczęki opadły z wrażenia, bo nie przygotowywaliśmy się wcześniej za bardzo - wspomina jego mama Bożena Baranowska, pierwsza, i jak podkreśla, najwierniejsza fanka muzyka. - Wszyscy byliśmy w szoku, że tak potrafi śpiewać.

Od tego wszystko się zaczęło. Później, jeszcze podczas nauki w szkole średniej, Jan zaczął uczęszczać na zajęcia chóru w Zawadzkiem, a także pobierać prywatne lekcje śpiewu u Przemysława Witkowicza z Teatru Muzycznego „Wit-Wit” w Gliwicach. Pierwsze lekcje, które chłopak u niego pobierał, dotyczyły jeszcze muzyki rozrywkowej.

- Dopiero w trakcie tych lekcji się przebranżowiłem - mówi Jan Baranowski. - To właśnie tamten nauczyciel skierował mnie do szkoły muzycznej, gdzie już pod swoje skrzydła przyjęła mnie moja wspaniała pani profesor Magdalena Spytek-Stankiewicz i moja pianistka, kameralistka pani Marta Staszczyszyn-Żak. Z ich pomocą, ciężką pracą wiele udało nam się wypracować i osiągnąć na przeróżnych konkursach. Całą tę trzyletnią współpracę zakończyłem we Wrocławiu na XVII Ogólnopolskim Konkursie Wokalnym im. Franciszki Platówny. To bardzo stary i renomowany konkurs, gdzie udało mi się zdobyć najwyższą nagrodę - Grand Prix.

W kategorii wiekowej od 20 lat śpiewak z Jemielnicy zmierzył się z 27 rywalami, wśród których nie miał sobie równych.

W ciągu tych kilku lat solista wystąpił w kilkunastu konkursach, zarówno krajowych, jak i międzynarodowych. Niestety, z powodu trwającej w tym czasie pandemii koronawirusa, spora część tych zmagań odbywała się w nietypowej formie ze względu na panujące obostrzenia.

- W trakcie pandemii sporo tych konkursów się odbywało, tylko że były organizowane w formie online - wspomina Jan. - Zabawnie było tak występować. Proszę sobie wyobrazić, że podczas konkursu w Gliwicach nagrywałem program, a w tej samej sali jurorzy spotkali się osobno, w maseczkach i oceniali uczestników po kolei.

- Najfajniejsza była pierwsza wygrana - dodaje pani Bożena. - Kiedy Jan dostał się do tej szkoły, jeszcze nie wiedział na co go stać. Po dwóch miesiącach pojechał do Łodzi i wrócił z pierwszą nagrodą i nagrodą specjalną.

Przed liceum wokalista nigdy nie uczęszczał do szkoły muzycznej. W dzieciństwie nie wykazywał zainteresowania muzyką, a rodzice nie podejrzewali, że ich syn będzie sobie tak doskonale radził ze śpiewem operowym. Z tego powodu przygotowanie do występów kosztuje go więcej pracy niż rówieśników, którzy z muzyką zetknęli się już w najmłodszych latach.

- Nawet z nutami na początku Jan miał problem, kiedy przystąpił do chóru - wspomina mama śpiewaka.

Choć dziś osiąga na tym polu spore sukcesy, to jednak zdaje sobie sprawę z tego, że pewne rzeczy przychodzą mu trudniej. Początkowo problem sprawiało mu chociażby utrzymanie się w pulsie, czy samodzielne rozczytywanie utworów, choć teraz, po trzech latach nauki w szkole muzycznej, nie sprawia mu to już trudności.

- Rówieśnikom, którzy wcześniej zetknęli się z edukacją muzyczną, trochę zazdroszczę na przykład tego, że oni są w stanie sobie podgrywać cały utwór, a ja tylko sobie gram swoją linię melodyczną i na tyle mnie stać jako pianistę - przyznaje Jan Baranowski. - Zazdroszczę też osobom, które są bardzo rytmiczne. Takim, które raz coś usłyszą i będą w stanie idealnie to oddać w rytmie.

W swoim repertuarze śpiewak ma utwory zarówno polskojęzyczne, jak i obcojęzyczne - w języku włoskim, niemieckim, francuskim, rosyjskim i po łacinie.

Pierwszej w życiu nagrody zdobytej w konkursie muzycznym wokalista nie odebrał. Było to krótko po ukończeniu przez niego technikum. Wystąpił wtedy w przeglądzie „Wiosenne prezentacje” w Strzeleckim Ośrodku Kultury. Na występ przyjechał niewyspany, po nocce, bo w tym czasie podjął pracę. Na scenie zaśpiewał „Króla Olch”, jednak nie był zadowolony ze swojego wykonania i - przekonany, że nie poszło mu najlepiej - wrócił do domu odpocząć. Dopiero znajoma pani Bożeny, której córka również startowała w przeglądzie, przekazała jej, że Jan zajął pierwsze miejsce.

Po zakończeniu edukacji w Państwowej Szkole Muzycznej I i II stopnia im. Ludomira Różyckiego przyszedł czas na studia. Obecnie młody baryton ma za sobą pierwszy semestr edukacji na Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu, gdzie kształci się pod okiem profesora Bogdana Makala. Śpiewak od początku był zdecydowany na studia na tej uczelni. Większość jego kolegów była na konsultacjach u różnych profesorów z różnych akademii muzycznych, natomiast pan Jan był już wcześniej zaznajomiony z profesorem, u którego odbywał kurs wokalny. Mieli możliwość popracować razem i byli pewni, że będzie to dobrze funkcjonująca, owocna współpraca. Być może niedługo będziemy mieli możliwość się o tym przekonać. Obecnie solista nie występuje w tylu przeglądach, co w trakcie swojej wcześniejszej edukacji.

- Mój profesor jeszcze niechętnie podchodzi do tego, żeby wysyłać mnie na konkursy, ale to dlatego, że jestem młody - tłumaczy Jan Baranowski. - Za mną dopiero pierwszy semestr nauki. To jest wzmożona praca, żeby przenieść się na jeszcze wyższy poziom śpiewania. Mój profesor Bogdan Makal jest wybitnym pedagogiem wokalistyki, o czym świadczy chociażby szereg wspaniałych śpiewaków, których wypuścił w świat.

Popisowym utworem Jana Baranowskiego jest barokowa aria Sorge infausta Jerzego Haendla. Kompozycja trudna i bardzo skomplikowana. Jak przyznaje młody muzyk - trzeba się napracować, żeby to zaśpiewać. To właśnie m.in. tą arią Jan Baranowski wywalczył sobie wspomnianą nagrodę Grand Prix we Wrocławiu.

Zapytany o plany na przyszłość, mimo młodzieńczego wieku, bez wahania odpowiada: - Śpiewać na scenach operowych. Opera Wrocławska na przykład ma ciekawy program „Opera Młodych”. Pomaga promować młodszych wykonawców, śpiewaków. Daje im szansę, oferuje całe szeregi spektakli. Dzięki temu mogą pokazać się, nabywać doświadczenia i iść dalej. Jeśli ktoś jest naprawdę dobry, dzięki takiemu programowi mógłby się łatwo wybić.

Marzeniem pana Jana byłoby w przyszłości śpiewać w Operze Narodowej w Teatrze Wielkim w Warszawie, natomiast spełnieniem jego muzycznych marzeń jest wystąpić w Metropolitan Opera w Nowym Jorku, czego szczerze mu życzymy.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Uczestnicy konkursu wokalnego w Bukowcu po koncercie w Kowarach. Po lewej stronie prof. dr hab. Bogdan Makal, drugi od prawej - Jan Baranowski

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama