Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 listopada 2026 06:55
Reklama

Jan Baranowski z Jemielnicy swój wyjątkowy talent odkrył przypadkiem

Jan Baranowski, zaledwie 24-letni mieszkaniec Jemielnicy, ma na swoim koncie liczne nagrody i wyróżnienia w przeróżnych ogólnopolskich, a także międzynarodowych konkursach wokalnych. Jak się jednak okazuje, jego przygoda ze śpiewem zaczęła się stosunkowo niedawno, bo zaledwie 5 lat temu, a wcześniej nie zdawał sobie nawet sprawy ze swojego ukrytego talentu.
Jan Baranowski z Jemielnicy swój wyjątkowy talent odkrył przypadkiem
Jan Baranowski z Jemielnicy ma na swoim koncie liczne nagrody i wyróżnienia w przeróżnych ogólnopolskich, a także międzynarodowych konkursach wokalnych

Autor: MM

Jan Baranowski z Jemielnicy swój wyjątkowy talent odkrył przypadkiem, podczas urodzin dziadka

Pierwszy występ wokalny pana Jana miał miejsce podczas imprezy rodzinnej pięć lat temu. Z okazji 85. urodzin dziadka wokalisty rodzina postanowiła przygotować program artystyczny, żeby jakoś uczcić to wydarzenie.

- Jak Jan nam zaśpiewał wtedy arię operetkową „Gdybym był bogaczem” ze „Skrzypka na dachu”, to wszystkim szczęki opadły z wrażenia, bo nie przygotowywaliśmy się wcześniej za bardzo - wspomina jego mama Bożena Baranowska, pierwsza, i jak podkreśla, najwierniejsza fanka muzyka. - Wszyscy byliśmy w szoku, że tak potrafi śpiewać.

Od tego wszystko się zaczęło. Później, jeszcze podczas nauki w szkole średniej, Jan zaczął uczęszczać na zajęcia chóru w Zawadzkiem, a także pobierać prywatne lekcje śpiewu u Przemysława Witkowicza z Teatru Muzycznego „Wit-Wit” w Gliwicach. Pierwsze lekcje, które chłopak u niego pobierał, dotyczyły jeszcze muzyki rozrywkowej.

- Dopiero w trakcie tych lekcji się przebranżowiłem - mówi Jan Baranowski. - To właśnie tamten nauczyciel skierował mnie do szkoły muzycznej, gdzie już pod swoje skrzydła przyjęła mnie moja wspaniała pani profesor Magdalena Spytek-Stankiewicz i moja pianistka, kameralistka pani Marta Staszczyszyn-Żak. Z ich pomocą, ciężką pracą wiele udało nam się wypracować i osiągnąć na przeróżnych konkursach. Całą tę trzyletnią współpracę zakończyłem we Wrocławiu na XVII Ogólnopolskim Konkursie Wokalnym im. Franciszki Platówny. To bardzo stary i renomowany konkurs, gdzie udało mi się zdobyć najwyższą nagrodę - Grand Prix.

W kategorii wiekowej od 20 lat śpiewak z Jemielnicy zmierzył się z 27 rywalami, wśród których nie miał sobie równych.

W ciągu tych kilku lat solista wystąpił w kilkunastu konkursach, zarówno krajowych, jak i międzynarodowych. Niestety, z powodu trwającej w tym czasie pandemii koronawirusa, spora część tych zmagań odbywała się w nietypowej formie ze względu na panujące obostrzenia.

- W trakcie pandemii sporo tych konkursów się odbywało, tylko że były organizowane w formie online - wspomina Jan. - Zabawnie było tak występować. Proszę sobie wyobrazić, że podczas konkursu w Gliwicach nagrywałem program, a w tej samej sali jurorzy spotkali się osobno, w maseczkach i oceniali uczestników po kolei.

- Najfajniejsza była pierwsza wygrana - dodaje pani Bożena. - Kiedy Jan dostał się do tej szkoły, jeszcze nie wiedział na co go stać. Po dwóch miesiącach pojechał do Łodzi i wrócił z pierwszą nagrodą i nagrodą specjalną.

Przed liceum wokalista nigdy nie uczęszczał do szkoły muzycznej. W dzieciństwie nie wykazywał zainteresowania muzyką, a rodzice nie podejrzewali, że ich syn będzie sobie tak doskonale radził ze śpiewem operowym. Z tego powodu przygotowanie do występów kosztuje go więcej pracy niż rówieśników, którzy z muzyką zetknęli się już w najmłodszych latach.

- Nawet z nutami na początku Jan miał problem, kiedy przystąpił do chóru - wspomina mama śpiewaka.

Choć dziś osiąga na tym polu spore sukcesy, to jednak zdaje sobie sprawę z tego, że pewne rzeczy przychodzą mu trudniej. Początkowo problem sprawiało mu chociażby utrzymanie się w pulsie, czy samodzielne rozczytywanie utworów, choć teraz, po trzech latach nauki w szkole muzycznej, nie sprawia mu to już trudności.

- Rówieśnikom, którzy wcześniej zetknęli się z edukacją muzyczną, trochę zazdroszczę na przykład tego, że oni są w stanie sobie podgrywać cały utwór, a ja tylko sobie gram swoją linię melodyczną i na tyle mnie stać jako pianistę - przyznaje Jan Baranowski. - Zazdroszczę też osobom, które są bardzo rytmiczne. Takim, które raz coś usłyszą i będą w stanie idealnie to oddać w rytmie.

W swoim repertuarze śpiewak ma utwory zarówno polskojęzyczne, jak i obcojęzyczne - w języku włoskim, niemieckim, francuskim, rosyjskim i po łacinie.

Pierwszej w życiu nagrody zdobytej w konkursie muzycznym wokalista nie odebrał. Było to krótko po ukończeniu przez niego technikum. Wystąpił wtedy w przeglądzie „Wiosenne prezentacje” w Strzeleckim Ośrodku Kultury. Na występ przyjechał niewyspany, po nocce, bo w tym czasie podjął pracę. Na scenie zaśpiewał „Króla Olch”, jednak nie był zadowolony ze swojego wykonania i - przekonany, że nie poszło mu najlepiej - wrócił do domu odpocząć. Dopiero znajoma pani Bożeny, której córka również startowała w przeglądzie, przekazała jej, że Jan zajął pierwsze miejsce.

Po zakończeniu edukacji w Państwowej Szkole Muzycznej I i II stopnia im. Ludomira Różyckiego przyszedł czas na studia. Obecnie młody baryton ma za sobą pierwszy semestr edukacji na Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu, gdzie kształci się pod okiem profesora Bogdana Makala. Śpiewak od początku był zdecydowany na studia na tej uczelni. Większość jego kolegów była na konsultacjach u różnych profesorów z różnych akademii muzycznych, natomiast pan Jan był już wcześniej zaznajomiony z profesorem, u którego odbywał kurs wokalny. Mieli możliwość popracować razem i byli pewni, że będzie to dobrze funkcjonująca, owocna współpraca. Być może niedługo będziemy mieli możliwość się o tym przekonać. Obecnie solista nie występuje w tylu przeglądach, co w trakcie swojej wcześniejszej edukacji.

- Mój profesor jeszcze niechętnie podchodzi do tego, żeby wysyłać mnie na konkursy, ale to dlatego, że jestem młody - tłumaczy Jan Baranowski. - Za mną dopiero pierwszy semestr nauki. To jest wzmożona praca, żeby przenieść się na jeszcze wyższy poziom śpiewania. Mój profesor Bogdan Makal jest wybitnym pedagogiem wokalistyki, o czym świadczy chociażby szereg wspaniałych śpiewaków, których wypuścił w świat.

Popisowym utworem Jana Baranowskiego jest barokowa aria Sorge infausta Jerzego Haendla. Kompozycja trudna i bardzo skomplikowana. Jak przyznaje młody muzyk - trzeba się napracować, żeby to zaśpiewać. To właśnie m.in. tą arią Jan Baranowski wywalczył sobie wspomnianą nagrodę Grand Prix we Wrocławiu.

Zapytany o plany na przyszłość, mimo młodzieńczego wieku, bez wahania odpowiada: - Śpiewać na scenach operowych. Opera Wrocławska na przykład ma ciekawy program „Opera Młodych”. Pomaga promować młodszych wykonawców, śpiewaków. Daje im szansę, oferuje całe szeregi spektakli. Dzięki temu mogą pokazać się, nabywać doświadczenia i iść dalej. Jeśli ktoś jest naprawdę dobry, dzięki takiemu programowi mógłby się łatwo wybić.

Marzeniem pana Jana byłoby w przyszłości śpiewać w Operze Narodowej w Teatrze Wielkim w Warszawie, natomiast spełnieniem jego muzycznych marzeń jest wystąpić w Metropolitan Opera w Nowym Jorku, czego szczerze mu życzymy.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Uczestnicy konkursu wokalnego w Bukowcu po koncercie w Kowarach. Po lewej stronie prof. dr hab. Bogdan Makal, drugi od prawej - Jan Baranowski

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
L Autor komentarza: Łoza do woza i won! Treść komentarza: To coś dla łozy, będzie tatusiów wyrywać! Trzeci "kolega" nie odwróci uwagi łoza, on już widzi 🤥 Pajacuj dalej, zabawna jesteś w tej swojej cwanej głupocie 🤪 Data dodania komentarza: 4.11.2026, 21:48 Źródło komentarza: Ujazd wybuduje nowe przedszkole. Gmina pozyskała ponad 5 mln zł dofinansowania J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama