Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 05:37
Reklama
Reklama

Gdzie leży biblijny raj? Opolscy botanicy znaleźli odpowiedź na to pytanie!

Raj interesuje naukowo nie tylko biblistów czy szerzej teologów, ale też przedstawicieli innych dziedzin nauki, w tym geografów. Opolanie przyjrzeli mu się od strony botanicznej. Bo przecież - według Księgi Rodzaju - Bóg umieścił pierwszych rodziców w ogrodzie. W ogrodzie Eden.
Gdzie leży biblijny raj? Opolscy botanicy znaleźli odpowiedź na to pytanie!
Gaje pistacji kindżuk w okolicy Suzy w Górach Zagros w południowo-zachodnim Iranie

- Zastanawialiśmy się w 2005 roku w grupie botaników na UO, co tu zrobić, żeby mieć przyszłość badawczą i naukową - wspomina prof. Arkadiusz Nowak, pracownik naukowy Instytutu Biologii Uniwersytetu Opolskiego oraz Ogrodu Botanicznego - Centrum Zachowania Różnorodności Biologicznej Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. - Do naszego zespołu dołączył wtedy kolega Grzegorz Kłys z Katowic, który gościł wówczas u siebie kolegę z Tadżykistanu trochę tak, jak dzisiaj gościmy Ukraińców. Przyglądaliśmy się różnym ciekawym miejscom na świecie, szukając takich, które moglibyśmy badać, Grzegorz zaproponował Tadżykistan. Tych obszarów było około dziesięciu, ale okazało się, że najkorzystniejsza jest właśnie Środkowa Azja, w tym głównie Tadżykistan.

Kiedy opolscy naukowcy (Arkadiusz Nowak i jego małżonka Sylwia, gleboznawca Grzegorz Kusza, botanik Sebastian Świerszcz i wspomniany Grzegorz Kłys) rok później znaleźli się w Tadżykistanie, rozpoczęli badania bioróżnorodności tego kraju, odwiedzając - czasem kilka razy w roku - także Kirgistan i Uzbekistan.

- Zarówno ja - opowiada profesor Nowak - jak i moi młodsi koledzy właśnie w Tadżykistanie, siedząc w gaju, mówiliśmy sobie: "Przecież tu jest jak w raju". Przez wiele lat powtarzaliśmy to dość bezrefleksyjnie, by w roku 2019, na górze soli Chodża Mumin, spotkać Pasztunów z Afganistanu. Raz jeszcze powtórzyłem, że tu jest jak w raju, bo przecież Pasztunowie tam przyjeżdżają z powodu obfitości owoców, orzeszków, ziół itd. I wtedy postanowiłem, że trzeba napisać artykuł naukowy o ogrodzie edeńskim. Bo jest on - niezależnie od naszego światopoglądu - także zbiorowiskiem roślin. Zastanawialiśmy się z Sebastianem Świerszczem, które ze środowisk, jakie znamy, byłoby najbardziej do ogrodu Eden podobne. Po powrocie do Polski zaczęliśmy zgłębiać literaturę tematu i dopasowywać wszystkie cechy raju opisane w Biblii do któregoś ze znanych nam środowisk przyrodniczych.

Wcześniej usytuowaniem raju zajmowali się - co oczywiste - przedstawiciele nauk teologicznych czy szerzej humanistycznych oraz geografii. Spojrzenie na Eden od strony botanicznej było całkowitą nowością, dotknięciem niezbadanego. Są prace poświęcone roślinom obecnym w Biblii w różnych kontekstach i czasie, ale to wszystko.

Do opolskiej ekipy, która podjęła badania uwieńczone - jak się miało okazać - artykułem naukowym o międzynarodowym zasięgu, dołączyli też naukowcy z Iranu i Armenii. Razem wykonali około tysiąca spisów florystycznych od gajów oliwnych na Sycylii, przez laski dębowe Grecji, oazy Etiopii, zarośla migdałowe Armenii, aż po gaje granatu i pistacji Uzbekistanu, Iranu, Tadżykistanu, Kirgistanu i zachodniego Afganistanu. Każda taka próba zawierała spis roślinności ze swoistą kompozycją i strukturą gatunkową charakterystyczną dla miejsca występowania.

 

Co powinno rosnąć w raju?

Badacze z Opola przyglądali się bacznie nie tylko roślinności. Intensywnie przyswajali też związaną z Edenem wiedzę z innych dziedzin, poczynając od słownictwa i nazwy. Sprawdzili, że niektórzy autorzy upatrują jej źródło w sumeryjskim słowie "e-di-in", co oznacza step albo równinę. Inni uważają, iż pochodzi on od semickiego wyrażenia "a-di-na" oznaczającego owoc, inne hebrajskie słowo: ednah każe kojarzyć Eden z bujnością, zaś arkadyjskie mutahhidu z bogactwem i z obfitością.

Zgodnie z biblijnym tekstem pierwsi ludzie w raju byli szczęśliwi, bezpieczni, wolni od stresu, mieli do dyspozycji mnóstwo roślin.

- A skoro tak - wiemy to z antropologii i psychologii - że człowiek czuje się dobrze nie w ciemnym uroczysku, w borze, w puszczy, tylko w świetlistym drzewostanie - zwraca uwagę pan profesor. - Jak chcemy pojechać do lasu, to nie wybieramy puszczańskiego zakomarzonego drzewostanu, ale sośniny, czyli takie miejsca, gdzie pachną olejki eteryczne i nie brakuje słońca. Dlatego ludzie przed tysiącami lat też czuli się z pewnością dobrze w tym, co po polsku nazywamy gajem.

Z całą pewnością musieli mieć do dyspozycji i to w dużych ilościach rośliny pastewne, żeby mogli wypasać swoje stada owiec i kóz. Niezbędne były też rośliny lecznicze.

- W czasach, gdy powstawała Księga Rodzaju - oczywistym jest, że aptek ani szpitali, jakie dziś znamy, nie było, ludzie leczyli się wyłącznie roślinami. Musiały też być w raju rośliny kulinarne, by ludzie mogli się wyżywić - mówi profesor.

Biblijny opis zawiera i taką informację, że Eden znajduje się tam, gdzie cztery rzeki łączą się w jedną. Mogą to być Kerkhat - Karkheh, Karun Gihon, Tygrys i Eufrat.

- Przy czym wersje nazw są różne - zwraca uwagę Arkadiusz Nowak - w niektórych opracowaniach pojawia się Oksus, czyli stara perska nazwa Amu-darii. Jedno jest pewne. W Edenie muszą być rzeki, bo ludzie i zwierzęta muszą mieć wodę. Musiało też być w tej okolicy ciepło, skoro ludzie mogli chodzić prawie nago lub nago. A skoro tak, to nie mogłoby być zbyt wysoko. A to oznacza, że z miejsc, gdzie moglibyśmy sytuować Eden, odpadają lasy gór Elbrus w północnym Iranie, bo tam byłoby za zimno.

W raju jest bezpiecznie

- Ludzie zawsze lubili i nadal lubią osiedlać się i mieszkać nad rzekami, na równinach - gdzie woda stanowi szlak transportowy. Nad Tygrysem i Eufratem wyrosły pierwsze znane nam miasta Ur (w Ur bierze początek także biblijna historia Abrahama) czy Suza. Eden był trochę jak ogród za domem. Myślę o czasach nieco późniejszych. Ludzie mieszkają blisko rzeki, a raj jest kilkadziesiąt kilometrów z tyłu, już niedaleko gór - stwierdza profesor.

Zwraca uwagę, że Eden to nie tylko miejsce, gdzie jest wiele gatunków drzew wymagających minimalnej troski, a rodzące owoce dobre do jedzenia. Musi tam być specyficzna roślinność, skoro wszyscy - także kobiety i dzieci - mogą się czuć bezpiecznie.

- A przecież mówimy o obszarach - precyzuje - w których kiedyś żyły tygrysy, a do dziś egzystuje np. hiena pręgowana. Więc drzewa w tych zbiorowiskach albo w ogóle były niskie, albo przynajmniej pierwsze konary musiały mieć nisko, żeby łatwo byłoby na nie uciekać. Takim drzewem w Polsce jest jabłoń. Gdy jako dzieci bawiliśmy się w ogródkach dziadków, to jabłoń była idealna, by się na nią wspinać. Na sosnę lub na świerk byłoby znacznie trudniej. W miejscach, gdzie mógłby być usytuowany raj, takim łatwo dostępnym drzewem jest pistacja. Gaj pistacjowy, do którego ostatecznie doszliśmy, jest typem zbiorowiska, nazywanym przez botaników lasostepem. To znaczy, że las przechodzi w traworośla i w każdym płacie powierzchni 30 do 60 procent pokrycia stanowią drzewa, a drugie 30-60 procent trawy. Słowo eden - równina, o którym już mówiliśmy wyżej, być może nie tyle do stepu, co właśnie do lasostepu się odnosi.

Żeby ludzie mogli - ze względu na drapieżniki - czuć się bezpiecznie, muszą nie tylko mieć wokół siebie drzewa, na które łatwo się wspiąć i uciec. Te zwierzęta trzeba też móc z daleka zobaczyć, by nie zostać zaskoczonym. Tak jest właśnie wtedy, gdy drzew jest nie więcej niż 60 procent. Resztę stanowi runo. Obojętnie jakie, byle nie zbyt wysokie. Musimy - mówiąc symbolicznie - widzieć ogon lwa. Te drzewa powinny jednocześnie dawać mocny cień, także w środku dnia. Taki cień rzuca właśnie pistacja, bo ma bardzo grube i twarde skórzaste liście. Ale słońce też jest potrzebne. I ludziom, i zwierzętom.

Biblia sytuuje Eden na wschodzie, ale opolscy badacze sprawdzili także potencjalne tereny na zachodzie, w tym Sycylię i Grecję z drzewami oliwkowymi, ale tam było dość ubogo, gdy chodzi o rośliny lecznicze, kulinarne i pastewne.

Gdzie ten Eden?

Gdzie wobec tego mógł się znajdować rajski ogród?

- Z punktu widzenia publikacji naukowej byłoby najlepiej, gdyby dało się precyzyjnie wskazać jedno takie miejsce, gdzie mógł być raj - nie ukrywa profesor Arkadiusz Nowak. - Żeby nasze badania miały swój „numer jeden”, swego zwycięzcę. Ale uważam, że są - ze względu na typ roślinności - co najmniej dwa bliźniacze miejsca. W obu przypadkach są nimi gaje pistacjowe. Jednym z takich miejsc jest - położony na zachodzie - gaj pistacji kindżuk w sąsiedztwie wspomnianych już gór Zagros w południowo-zachodnim Iranie. To jest stara kraina, gdzie ludzie budowali osady od niepamiętnych czasów. Tam powstała najstarsza cywilizacja, którą mamy mocno w świadomości, bo o Mezopotamii, o Ur i Suzie uczymy się wszyscy w szkole.

Profesor zaobserwował, że słabo lub wcale nie kojarzymy natomiast cywilizacji dolnego Indusu.

- Ona rozwijała się równolegle, ale - wraz z zaratustrianizmem - jest mniej obecna zarówno w szkolnych programach, jak i w powszechnej świadomości, choć cywilizacja ta była z cywilizacją mezopotamską mocno związana. Wymiana handlowa i kulturowa między ludami zamieszkującymi te dwie wielkie doliny była bardzo bliska - podkreśla. - Najdalej na północ wysunięty ośrodek miejski doliny dolnego Indusu nazywa się Szortugai i znajduje się w zachodnim Hindukuszu. Na granicy Afganistanu i Tadżykistanu znajduje się wykopalisko o tej samej nazwie i tam byliśmy. Tam właśnie - na wschodzie - znajdują się gaje pistacji wera. Te dwa miejsca to jest najbardziej prawdopodobny archetyp ogrodu edeńskiego opisanego w Starym Testamencie. Choć oczywiście nie mówimy, że Eden był na pewno właśnie tam.

Ich związki z biblijną opowieścią potwierdzają się także w szczegółach i anegdotach. Wszyscy pamiętamy ze Starego Testamentu węża, który z drzewa kusi Ewę, a w konsekwencji także Adama, by zjedli oni zakazany owoc. I mamy takie wyobrażenie, że ów rajski wąż jest usytuowany wysoko.

- Pamiętam, spaliśmy u pewnych ludzi w wiosce o wdzięcznej nazwie Kiszti-Pojon na granicy z Afganistanem w Parku Narodowym Dasztidżum - opowiada Arkadiusz Nowak. - Ci ludzie za pierwszym razem ostrzegali nas przed wyjściem w teren, byśmy uważali na żmije. Powiedziałem, że będziemy uważać, no i mamy wysokie buty. Nie nie, ostrzegał nadal gospodarz. Uważajcie na naszą gurzę (węża), bo ona nie siedzi na ziemi, tylko na gałęziach pistacji. Ostrzegał nas, bo wąż ukąsił jego syna w głowę, co jest znacznie groźniejsze od ukąszenia w stopę. Mówię to, by podkreślić, że biblijny tekst o raju ma istotny związek z przyrodą i można go przełożyć na współczesną naukę, którą nazywamy fitosocjologią, czyli typologią roślinności. Świadomie nie podejmujemy kwestii związanych z wiarą czy niewiarą. Napisaliśmy całkowicie racjonalny tekst naukowy zainspirowany znanym od tysięcy lat tekstem biblijnym. Stwierdzamy, że jeśli ludzie chcieli opisać dla następnych pokoleń wyobrażenie o krainie szczęśliwości, to musieli spojrzeć na gaje pistacjowe. To, co najpierw powiedzieli, a potem napisali, dotarło do nas jako opowieść o ogrodzie edeńskim.

Opublikowany w renomowanym czasopiśmie naukowym po angielsku spotkał się z żywym odzewem.

- Choć nie od razu udało się nam nasz artykuł opublikować - relacjonuje profesor. - Wysłaliśmy go do kilku czasopism. Wydawało się nam, że ma walor nowości, bo ta tematyka nie była dotąd analizowana. Ale początkowo pozytywnej opinii edytorów nie było. Ostatecznie udało się go opublikować w „Regional Environmmental Change”. Recenzje - napisane prawdopodobnie zarówno przez ludzi zajmujących się naukowo Biblią, ale także geologią i historią geologiczną i klimatyczną południowo-zachodniej Azji - były bardzo dogłębne i interesujące. Zarówno uwagi krytyczne, jak i aprobujące.

W końcowej części artykułu nie zbrakło także przestrogi dla współczesnych. Prognoza zmian roślinności wskazuje, że za pięćdziesiąt lat gajów pistacjowych już nie będzie.

- To się dzieje - ubolewa profesor - na oczach 8 miliardów ludzi, wśród których są chrześcijanie i muzułmanie, którzy też podobną historię o raju w swej religii mają. Gaje są zagrożone pożarami (ich przyczyną jest głównie ocieplenie klimatu), intensywną eksploatacją i niestety, także wyrębem. Może się okazać, że jeszcze za życia naszego pokolenia archetyp Edenu zniknie z powierzchni ziemi.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"! 


Profesor Arkadiusz Nowak

Profesor Arkadiusz Nowak

Naukowiec przy pracy w ziołoroślach w okolicy przełęczy Hoburobot w Darwazie w Turkmenistanie


Podziel się
Oceń

Komentarze

Milo 14.06.2022 10:10
Bardzo ciekawe!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama