Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 27 października 2026 13:34
ReklamaFilplast

Matka, mniszka, patronka. Jak święta Jadwiga inspiruje nas do dziś?

Wśród wielu wspaniałych ludzi związanych z historią Śląska, pokaźna grupa pozostawiła po sobie zarówno świadectwa materialne, jak też te dotyczące duchowości oraz postawy moralnej. Do takich postaci, których działalność może stanowić dzisiaj dla wielu z nas inspirację, należy niewątpliwie nasza bohaterka, Jadwiga.
Matka, mniszka, patronka. Jak święta Jadwiga inspiruje nas do dziś?

Dokładnej daty jej urodzin i ich miejsca niestety nie znamy. Można jedynie przyjąć, iż urodziła się w latach 1174-1178, najprawdopodobniej w rodzinnym zamku w Andechs (Bawaria). Pochodziła z książęcego rodu Dissen-Andechs, będąc córką Bertolda VI, hrabiego Meranu, który otrzymał tytuł książęcy z rąk samego cesarza Fryderyka I Barbarossy. Jej matką była Agnieszka z Miśni, córka Dedona V, margrabiego Łużyc z rodu Wettynów. 

Jadwigę jako małą dziewczynkę oddano na wychowanie i naukę do klasztoru benedyktynek, gdzie otrzymała świetne, jak na ówczesne czasy wykształcenie. Według dokumentów źródłowych, program nauczania, któremu podlegała, obejmował m.in. kształcenie religijne, naukę języka łacińskiego, haftu, malowania, muzyki i co interesujące, pielęgnowania chorych. Ta bawarska księżniczka w bardzo młodym wieku została żoną kilkunastoletniego księcia wrocławskiego Henryka z rodu Piastów, syna Bolesława Wysokiego.

Jej droga przez życie nie była usłana różami. Rola matki, oprócz miłości macierzyńskiej, przysporzyła jej wiele bólu i zmartwień, chociaż, jak pisze kronikarz: „Dobre drzewo dobre owoce rodzi”, chcąc podkreślić, że dzieci pary książęcej stały się godnymi kontynuatorami dzieł rodziców. Cierpienia na pewno przysporzyła Jadwidze przedwczesna śmierć trzech synów i dwóch córek. Ostatecznie czasu dorosłości dożyli jedynie syn Henryk i córka Gertruda. Jednak to nie koniec bolesnych przeżyć matki, gdyż ukochany syn Henryk, któremu nadano przydomek Pobożny, zginął w bitwie z Tatarami pod Legnicą w dniu 12 IV 1241 roku.

Także Gertruda po nieszczęśliwie zakończonym narzeczeństwie nie chciała wyjść za mąż. Narzeczony Gertrudy, Otton von Wittelsbach, został ukarany śmiercią za zamordowanie króla Niemiec Filipa Szwabskiego. Gertrudę spotykamy później jako zakonnicę i ksienię u cystersek w Trzebnicy. Wydarzenia te miały na pewno wpływ na podjęcie, za zgodą męża Henryka, decyzji o separacji, aby resztę życia spędzić w małżeńskiej czystości. Decyzja ta została potwierdzona ślubem złożonym przed biskupem wrocławskim Wawrzyńcem w roku 1209. Od tego czasu Henryk zaczął nosić mniszą tonsurę oraz zapuścił brodę, stąd zapewne wywodzi się jego przydomek Brodaty. 

Jadwiga, „niezwykła Niemka”, jak ją niektórzy nazywali, żeby nawiązać bliski, bezpośredni kontakt z ludźmi, nauczyła się języka polskiego. Bezgranicznie była oddana rodzinie, ale także poddanym bez względu na stan, z którego się wywodzili. Jej bezinteresowna działalność dobroczynna nie miała granic i wydaje się, że jest całościowo w chwili obecnej praktycznie nie do opisania. Wygląda to być może, jak hymn pochwalny dla św. Jadwigi, jednak źródła pisane wyraźnie informują o jej charytatywnych inicjatywach. Wymieńmy tylko niektóre z nich: stałe udzielanie jałmużny biednym, organizowanie i utrzymywanie kuchni, także polowych, dla ubogich, opieka nad chorymi i uchodźcami wraz z organizowaniem dla nich szpitali i schronisk.

Księżna Jadwiga szczególną troską otaczała trędowatych, zajmowała się nimi osobiście, nie bojąc się zarażenia. Takie schronisko dla trędowatych kobiet, często odwiedzane przez Jadwigę, a założone i utrzymywane przez parę książęcą, znajdowało się w pobliżu Środy Śląskiej. Równie troskliwie opiekowała się więźniami, dostarczając im do cel pożywienia i odzieży. Nieraz wstawiała się za nimi u księcia, prosząc co rusz o zamianę kary na obowiązkową pracę przy budowie kościołów, klasztorów, szpitali oraz schronisk dla chorych i biednych. Efektem jej starań było powstanie na Śląsku konkretnych szpitali, z których pierwszym był szpital Świętego Ducha we Wrocławiu. 

Przyczyniła się również do powstania hospicjum przy wrocławskim kościele św. Idziego, przeznaczonego dla pielgrzymów i wędrowców. Miejsce to znane było wówczas w całej Europie, zaś jego naczelną zasadą było: „Aby drzwi takiego schroniska były stale otwarte, a w nocy oświetlone, by każdy wędrowiec mógł je łatwo odnaleźć”. Po śmierci męża (1238) Jadwiga przenosi się do klasztoru cystersek w Trzebnicy, którego sama była fundatorką. Tam złożyła śluby zakonne i żyła jako zwykła zakonnica-mniszka, zaś jej przełożoną była córka Gertruda, ówczesna ksieni klasztoru. Święta Jadwiga wraz z mężem Henrykiem I Brodatym byli fundatorami kilku kościołów m.in. na Polu Legnickim, w Złotym Stoku, Lwówku, Leśnicy, Nowogrodzie Bobrzańskim, Rokitnicy czy Wińsku. Dzięki nim powstały także klasztory oraz wspomniane już szpitale i hospicja m.in. we Wrocławiu czy Środzie Śląskiej. 

Jadwiga zmarła 14 października 1243 roku, jej pogrzeb odbył się 16 października. Została pochowana w kościele klasztornym w Trzebnicy. Już 26 marca 1267 roku została wyniesiona do grona świętych przez papieża Klemensa IV w Viterbo, w kościele dominikanów we Włoszech. 

Dlaczego wspominam św. Jadwigę, patronkę Śląska? Odpowiedź wydaje się prosta i nieskomplikowana. Patrząc na przeogromną ofiarność i pomoc, jakiej doznają ze strony mieszkańców naszego kraju ofiary wojny z Ukrainy, można śmiało pokusić się o następujące stwierdzenie: przesłanie św. Jadwigi dotyczące miłości i miłosierdzia bliźniego oraz towarzysząca temu pokora nadal są w naszej ojczyźnie żywe i aktualne, w czym niemały udział mają również mieszkańcy Ziemi Strzeleckiej. 

***

Witom Wołs moji najmilejsi, w tych nielekich dlo nołs tydniach. 

Tak żech sie myśloł, jak tyż to tyn nasz świat może sie drapko miynić. Prziszła mi do gowy moja ołma Jadwiżka, co mi nierołz łosprowiała, jakim to srogim nieszczyńściym dlo ludzi je wojna. A jak ołma Jadwiżka, to musza tyż spomnieć o świyntej Jadwidze, co u nołs na Ślonsku już je łod dołwiyn dołwna chwolonoł. Łona to je przeca patronkom Ślonskij Ziymi. Nasze Jadwigi wołomy tyż: Wisia, Jadzia, Jadwiżka, Hyjdla a nierołz i Hedwiś. Bez to widzicie z tym mionym, tak jak w cołkij Polsce, idzie sie u nołs wdycki trefić. Naszo patronka tyż odwiedzomy na ponciach, w jejim piyknym sanktuarium, bazylice w Trzebnicy wele Wrocławia. Miarkujecie, bezmałaś, aż 122 kościoły w Polsce pobudowali ludzie pod wezwaniym tyj świyntej, i jak gołdajom mondre rechtory, tyż 56 roztomańtych miast i wsi moł w swoim pochodzyniu te miono. Choby takich Jadwisinow je już w Polsce 11, a som jeszcze i Jadwinowka czy Jadwinowy i wiela inkszych. Czy to nie je interesant? 16 X 1978 roku papiyżym został Jan Paweł II, w tym dniu obchodzi sie wspomniynie naszej świyntej. Bez to we rocznica welowanioł, Jan Paweł II szynknył bazylice w Trzebnicy świyca paschalno i kielich. 

Śwjynto Jadwiga na malunkach widzymy z figurkom Matki Bożej w jednej rance, a z kościołym w drugij. Fto by sie to chciał łobejrzeć i do nij porzykać, to na Ziemi Strzeleckij je taki richtik piykny malunek. A kaj? - spytołcie. Przeca w Jemielnicy, w pocysterskim, szykownym kościołku pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. To tam, po lewej stronie, przi piyrszym filorze, w rokokowym ołtorzu, wisi obrołz św. Jadwigi, patronki Ślonska. Namalowoł go som ślonski Rembrandt, Michael Willmann, co malowoł nojpiykniyjsze malunki w czasie baroku w cołkij Europie Środkowej. Tak se myśla, że tyn pocysterski skarb jaki momy w Jemielnicy, trzeba jak jyno idzie nawiedzać, choby ze szkolorzami abo familijom, coby o swoim Ślonsku ździebko wiyncyj wiedzieć. 

Na som koniec chciołbych moji nojmilejsi schylić nisko gowa przed Wami wszystkimi, ftorzy roztomańcie pomołgocie ludziom z Ukrainy. To je nie do spokopiynioł, jake sroge som Wasze serca! Niech dalij mustrym dlo nołs wszystkich je świynto Jadwiżka. 

To miyjcie sie dobrze! Z Ponboczkym!


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama