Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 22:34
Reklama
Reklama

Matka, mniszka, patronka. Jak święta Jadwiga inspiruje nas do dziś?

Wśród wielu wspaniałych ludzi związanych z historią Śląska, pokaźna grupa pozostawiła po sobie zarówno świadectwa materialne, jak też te dotyczące duchowości oraz postawy moralnej. Do takich postaci, których działalność może stanowić dzisiaj dla wielu z nas inspirację, należy niewątpliwie nasza bohaterka, Jadwiga.
Matka, mniszka, patronka. Jak święta Jadwiga inspiruje nas do dziś?

Dokładnej daty jej urodzin i ich miejsca niestety nie znamy. Można jedynie przyjąć, iż urodziła się w latach 1174-1178, najprawdopodobniej w rodzinnym zamku w Andechs (Bawaria). Pochodziła z książęcego rodu Dissen-Andechs, będąc córką Bertolda VI, hrabiego Meranu, który otrzymał tytuł książęcy z rąk samego cesarza Fryderyka I Barbarossy. Jej matką była Agnieszka z Miśni, córka Dedona V, margrabiego Łużyc z rodu Wettynów. 

Jadwigę jako małą dziewczynkę oddano na wychowanie i naukę do klasztoru benedyktynek, gdzie otrzymała świetne, jak na ówczesne czasy wykształcenie. Według dokumentów źródłowych, program nauczania, któremu podlegała, obejmował m.in. kształcenie religijne, naukę języka łacińskiego, haftu, malowania, muzyki i co interesujące, pielęgnowania chorych. Ta bawarska księżniczka w bardzo młodym wieku została żoną kilkunastoletniego księcia wrocławskiego Henryka z rodu Piastów, syna Bolesława Wysokiego.

Jej droga przez życie nie była usłana różami. Rola matki, oprócz miłości macierzyńskiej, przysporzyła jej wiele bólu i zmartwień, chociaż, jak pisze kronikarz: „Dobre drzewo dobre owoce rodzi”, chcąc podkreślić, że dzieci pary książęcej stały się godnymi kontynuatorami dzieł rodziców. Cierpienia na pewno przysporzyła Jadwidze przedwczesna śmierć trzech synów i dwóch córek. Ostatecznie czasu dorosłości dożyli jedynie syn Henryk i córka Gertruda. Jednak to nie koniec bolesnych przeżyć matki, gdyż ukochany syn Henryk, któremu nadano przydomek Pobożny, zginął w bitwie z Tatarami pod Legnicą w dniu 12 IV 1241 roku.

Także Gertruda po nieszczęśliwie zakończonym narzeczeństwie nie chciała wyjść za mąż. Narzeczony Gertrudy, Otton von Wittelsbach, został ukarany śmiercią za zamordowanie króla Niemiec Filipa Szwabskiego. Gertrudę spotykamy później jako zakonnicę i ksienię u cystersek w Trzebnicy. Wydarzenia te miały na pewno wpływ na podjęcie, za zgodą męża Henryka, decyzji o separacji, aby resztę życia spędzić w małżeńskiej czystości. Decyzja ta została potwierdzona ślubem złożonym przed biskupem wrocławskim Wawrzyńcem w roku 1209. Od tego czasu Henryk zaczął nosić mniszą tonsurę oraz zapuścił brodę, stąd zapewne wywodzi się jego przydomek Brodaty. 

Jadwiga, „niezwykła Niemka”, jak ją niektórzy nazywali, żeby nawiązać bliski, bezpośredni kontakt z ludźmi, nauczyła się języka polskiego. Bezgranicznie była oddana rodzinie, ale także poddanym bez względu na stan, z którego się wywodzili. Jej bezinteresowna działalność dobroczynna nie miała granic i wydaje się, że jest całościowo w chwili obecnej praktycznie nie do opisania. Wygląda to być może, jak hymn pochwalny dla św. Jadwigi, jednak źródła pisane wyraźnie informują o jej charytatywnych inicjatywach. Wymieńmy tylko niektóre z nich: stałe udzielanie jałmużny biednym, organizowanie i utrzymywanie kuchni, także polowych, dla ubogich, opieka nad chorymi i uchodźcami wraz z organizowaniem dla nich szpitali i schronisk.

Księżna Jadwiga szczególną troską otaczała trędowatych, zajmowała się nimi osobiście, nie bojąc się zarażenia. Takie schronisko dla trędowatych kobiet, często odwiedzane przez Jadwigę, a założone i utrzymywane przez parę książęcą, znajdowało się w pobliżu Środy Śląskiej. Równie troskliwie opiekowała się więźniami, dostarczając im do cel pożywienia i odzieży. Nieraz wstawiała się za nimi u księcia, prosząc co rusz o zamianę kary na obowiązkową pracę przy budowie kościołów, klasztorów, szpitali oraz schronisk dla chorych i biednych. Efektem jej starań było powstanie na Śląsku konkretnych szpitali, z których pierwszym był szpital Świętego Ducha we Wrocławiu. 

Przyczyniła się również do powstania hospicjum przy wrocławskim kościele św. Idziego, przeznaczonego dla pielgrzymów i wędrowców. Miejsce to znane było wówczas w całej Europie, zaś jego naczelną zasadą było: „Aby drzwi takiego schroniska były stale otwarte, a w nocy oświetlone, by każdy wędrowiec mógł je łatwo odnaleźć”. Po śmierci męża (1238) Jadwiga przenosi się do klasztoru cystersek w Trzebnicy, którego sama była fundatorką. Tam złożyła śluby zakonne i żyła jako zwykła zakonnica-mniszka, zaś jej przełożoną była córka Gertruda, ówczesna ksieni klasztoru. Święta Jadwiga wraz z mężem Henrykiem I Brodatym byli fundatorami kilku kościołów m.in. na Polu Legnickim, w Złotym Stoku, Lwówku, Leśnicy, Nowogrodzie Bobrzańskim, Rokitnicy czy Wińsku. Dzięki nim powstały także klasztory oraz wspomniane już szpitale i hospicja m.in. we Wrocławiu czy Środzie Śląskiej. 

Jadwiga zmarła 14 października 1243 roku, jej pogrzeb odbył się 16 października. Została pochowana w kościele klasztornym w Trzebnicy. Już 26 marca 1267 roku została wyniesiona do grona świętych przez papieża Klemensa IV w Viterbo, w kościele dominikanów we Włoszech. 

Dlaczego wspominam św. Jadwigę, patronkę Śląska? Odpowiedź wydaje się prosta i nieskomplikowana. Patrząc na przeogromną ofiarność i pomoc, jakiej doznają ze strony mieszkańców naszego kraju ofiary wojny z Ukrainy, można śmiało pokusić się o następujące stwierdzenie: przesłanie św. Jadwigi dotyczące miłości i miłosierdzia bliźniego oraz towarzysząca temu pokora nadal są w naszej ojczyźnie żywe i aktualne, w czym niemały udział mają również mieszkańcy Ziemi Strzeleckiej. 

***

Witom Wołs moji najmilejsi, w tych nielekich dlo nołs tydniach. 

Tak żech sie myśloł, jak tyż to tyn nasz świat może sie drapko miynić. Prziszła mi do gowy moja ołma Jadwiżka, co mi nierołz łosprowiała, jakim to srogim nieszczyńściym dlo ludzi je wojna. A jak ołma Jadwiżka, to musza tyż spomnieć o świyntej Jadwidze, co u nołs na Ślonsku już je łod dołwiyn dołwna chwolonoł. Łona to je przeca patronkom Ślonskij Ziymi. Nasze Jadwigi wołomy tyż: Wisia, Jadzia, Jadwiżka, Hyjdla a nierołz i Hedwiś. Bez to widzicie z tym mionym, tak jak w cołkij Polsce, idzie sie u nołs wdycki trefić. Naszo patronka tyż odwiedzomy na ponciach, w jejim piyknym sanktuarium, bazylice w Trzebnicy wele Wrocławia. Miarkujecie, bezmałaś, aż 122 kościoły w Polsce pobudowali ludzie pod wezwaniym tyj świyntej, i jak gołdajom mondre rechtory, tyż 56 roztomańtych miast i wsi moł w swoim pochodzyniu te miono. Choby takich Jadwisinow je już w Polsce 11, a som jeszcze i Jadwinowka czy Jadwinowy i wiela inkszych. Czy to nie je interesant? 16 X 1978 roku papiyżym został Jan Paweł II, w tym dniu obchodzi sie wspomniynie naszej świyntej. Bez to we rocznica welowanioł, Jan Paweł II szynknył bazylice w Trzebnicy świyca paschalno i kielich. 

Śwjynto Jadwiga na malunkach widzymy z figurkom Matki Bożej w jednej rance, a z kościołym w drugij. Fto by sie to chciał łobejrzeć i do nij porzykać, to na Ziemi Strzeleckij je taki richtik piykny malunek. A kaj? - spytołcie. Przeca w Jemielnicy, w pocysterskim, szykownym kościołku pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. To tam, po lewej stronie, przi piyrszym filorze, w rokokowym ołtorzu, wisi obrołz św. Jadwigi, patronki Ślonska. Namalowoł go som ślonski Rembrandt, Michael Willmann, co malowoł nojpiykniyjsze malunki w czasie baroku w cołkij Europie Środkowej. Tak se myśla, że tyn pocysterski skarb jaki momy w Jemielnicy, trzeba jak jyno idzie nawiedzać, choby ze szkolorzami abo familijom, coby o swoim Ślonsku ździebko wiyncyj wiedzieć. 

Na som koniec chciołbych moji nojmilejsi schylić nisko gowa przed Wami wszystkimi, ftorzy roztomańcie pomołgocie ludziom z Ukrainy. To je nie do spokopiynioł, jake sroge som Wasze serca! Niech dalij mustrym dlo nołs wszystkich je świynto Jadwiżka. 

To miyjcie sie dobrze! Z Ponboczkym!


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 999 hPa
Wiatr: 15 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama