Po paru miesiącach względnej ciszy znów wróciły kontrowersje związane z tym tematem. W poniedziałek 19 października grupa radnych zbierała podpisy pod pismem do burmistrza z wnioskiem o ponowną weryfikację prawidłowości postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla planowanej biometanowni w rejonie Warmątowic.
Pismo poprzedziła burzliwa debata na posiedzeniu wspólnym wszystkich komisji rady miejskiej 15 października na temat proponowanych zmian w miejscowym planie zagospodarowania terenu Strzeleckiego Parku Przemysłowego.
Decyzja o rozpoczęciu procedury zmiany planu zapadła wiosną po protestach mieszkańców. Było wtedy powiedziane wprost, że ma ona zablokować powstanie inwestycji tego rodzaju. Zapowiadano, że projekt uchwały będzie gotowy na koniec listopada. Ale planiści się pośpieszyli i ma wejść pod głosowanie już na sesji 29 października. Teraz treść projektu część radnych neguje.
– Kiedy w lutym wnioskowałem, by skorygować plan, usłyszałem, że nie można. Miesiąc później taki projekt złożył burmistrz i to on został poddany pod głosowanie, a sformułowano go tak, że mowa jest nie o biometanowni, ale o biogazowni – mówi radny Piotr Koloch. – No i teraz wyszło szydło z worka: czytamy w tym projekcie, że z planu ma być wykreślona możliwość budowy biogazowni, ale może powstać instalacja do uszlachetniania biogazu do jakości biometanu i to nawet duża, tylko biogaz musi być dowożony cysternami albo tłoczony rurociągiem. Mam też informację, że parę dni wcześniej nowy sołtys Brzeziny otrzymał kilka telefonów od osób zainteresowanych lokalizacją u nich biogazowni. Jak posklejać te kropki razem, to wychodzi na to, że my sobie uchwalimy zmiany i w jednej wiosce możemy mieć biogazownię, a w sąsiedniej – instalację do przetwarzania biogazu.
Wśród części radnych ta informacja wywołała konsternację, bo projekt wcześniej omawiany był tylko na komisji gospodarczej.
– Muszę to omówić z mieszkańcami, to wymaga też konsultacji z komitetem protestacyjnym – mówiła radna Pelagia Ochwat. – Jeszcze na sesji sierpniowej pytałam, czy zapisy zabezpieczą nas przed biometanownią, i poczułam się uspokojona, że tak będzie.
Burmistrz Jan Wróblewski, zapytany przez nas bezpośrednio po posiedzeniu komisji, czy ma informacje o tym, jakoby zamiast jednej inwestycji Polska Grupa Biogazowa była teraz zainteresowana realizacją dwóch mniejszych: biogazowni i instalacji do przetwarzania biogazu, zaprzeczył.
– Nic o tym nie wiem – stwierdził.
Radnym tłumaczył, że zapisy wynikają z treści wcześniejszej uchwały, tej w sprawie przystąpienia do prac nad zmianą planu, i że projekt planu uwzględnia częściowo uwagi wniesione przez mieszkańców. I w tym rzecz: mieszkańcy postulowali, by zakazać również lokalizacji samodzielnej instalacji biometanowni.
– Proponowane zapisy nie zabezpieczą mieszkańców – podsumowuje Koloch. – Biometanownia czy biogazownia – nazwa dla mieszkańców nie ma znaczenia: oni nie chcą tej inwestycji, a teraz okazuje się, że tak sformułowany projekt uchwały był pułapką, w którą radni dali się złapać w dobrej wierze.
Radni w piśmie do burmistrza podnoszą kolejne argumenty. Piszą o „poważnym zaniepokojeniu” treścią opinii urbanistycznej odnośnie do wniosku złożonego przez Polską Grupę Biogazową w sprawie lokalizacji biometanowni, a konkretnie informacją o konieczności zakwalifikowania inwestycji jako „zakładu o zwiększonym ryzyku wystąpienia poważnej awarii przemysłowej”. Dlatego, jak czytamy, wątpliwości dotyczące skali i rodzaju potencjalnych zagrożeń powinny zostać pilnie i jednoznacznie wyjaśnione przed wydaniem decyzji administracyjnej.
Przygotowywane zmiany w planie i przeciągające się wydanie decyzji środowiskowej to dwie równoległe procedury, ale dotyczące tego samego tematu, dlatego działania radnych reprezentujących mieszkańców terenów w pobliżu Strzeleckiego Parku Przemysłowego też są dwutorowe.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Komentarze