Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 8 listopada 2026 16:50
ReklamaFilplast

Ta tragedia kosztowała życie 17 osób. Nie zapomniano o niej

Minęło 68 lat od jednego z najtragiczniejszych wydarzeń w historii powiatu strzeleckiego. W wypadku na przejeździe kolejowym w Raszowej zginęło 17 osób wracających z odpustu na Górze św. Anny. Dziś o ofiarach przypomina odnowiony krzyż.
Ta tragedia kosztowała życie 17 osób. Nie zapomniano o niej
Pielgrzymka z Raszowej w 1958 roku. Zdjęcie pochodzi ze zbiorów Josefa Jendruscha

Co roku na annogórski odpust przybywają setki pielgrzymów z całego regionu. 27 lipca 1958 roku wśród nich znaleźli się również mieszkańcy Ostropy, obecnej dzielnicy Gliwic. Jak czytamy w książce „Osiem wieków Ostropy”, chętnych było tak wielu, że jeden autobus nie wystarczył. Zorganizowano więc dodatkowy transport – ciężarówkę.

Po sumie odpustowej i nieszporach pielgrzymi ruszyli w drogę powrotną. Autobus odjechał jako pierwszy, ciężarówka chwilę później. Była przeładowana, jechało nią 35 osób. Część pasażerów obawiała się podróży w takich warunkach i rozważała powrót pociągiem, lecz ostatecznie – po namowach innych – pozostała z grupą. Około godz. 17.20 kierowca ciężarówki wjechał na przejazd kolejowy w Raszowej wprost pod nadjeżdżający pociąg. Do tragedii doszło na nieistniejącej już linii Kędzierzyn-Koźle – Strzelce Opolskie.

„To zostało ze mną do dziś”

Obrazy z tamtego dnia na trwałe zapisały się w pamięci świadków. W pobliżu przejazdu dochodziły wówczas procesje z Raszowej, Kłodnicy i Koźla.

– Z Góry św. Anny wracałam z moją ciocią Agnieszką Pandel – wspomina Barbara Nalepa. – Co roku spędzałyśmy z siostrą wakacje w Raszowej, a udział w pielgrzymce był obowiązkowy. Nie widziałam samego momentu katastrofy. Gdy doszłyśmy do przejazdu, wszystko już się wydarzyło. Widok był straszny. Leżeli ranni, inni pochylali się nad nimi, próbując udzielić pomocy. Pamiętam też płaczące dziecko i kogoś wołającego: „Mamo!”. To zostało ze mną do dziś...

Jej kuzynka, Beata Stefan, była świadkiem samej tragedii. Wracała z pielgrzymki wraz z innymi dziewczynkami z Raszowej, niosąc figury świętych.

– Opowiadała, że widziała ludzi przelatujących nad przewodami elektrycznymi – dodaje Barbara Nalepa. – Tak ogromna była siła uderzenia. W tamtych czasach pielgrzymi często podróżowali na „pace” ciężarówek, gdzie ustawiano jedynie ławki. Po zderzeniu z pociągiem nic nie chroniło pasażerów. My również nieraz tak wracałyśmy.

W katastrofie zginęło 17 osób, w tym 15 mieszkańców Ostropy oraz dwoje przypadkowych podróżnych. Cztery osoby zmarły na miejscu, pozostałe tego samego dnia w pobliskich szpitalach. Ofiary pozostawiły pogrążonych w żałobie mężów, żony, dzieci, rodziców, rodzeństwo i bliskich. Najstarsza miała 74 lata, najmłodsza zaledwie 20. Uroczystości pogrzebowe odbyły się cztery dni później – 31 lipca 1958 roku.

Jak opisano w książce „Osiem wieków Ostropy”, część ocalałych po latach ponownie pielgrzymowała na Górę św. Anny, traktując to jako wyraz wiary i wdzięczności za ocalone życie.

Krzyż przypomina o tragedii

O wydarzeniach sprzed 68 lat przypomina dziś krzyż stojący przy wjeździe do Raszowej od strony Leśnicy. Ustawili go wspólnie mieszkańcy Ostropy i Raszowej. W 50. rocznicę wypadku – w 2008 roku – krewni ofiar ufundowali tablicę pamiątkową. W ostatnich miesiącach krzyż został odnowiony dzięki zaangażowaniu mieszkańców Raszowej, którym zależy na zachowaniu pamięci o ofiarach tragedii.

– Skoro ktoś postarał się, by upamiętnić swoich przodków, chcieliśmy to zachować. Dzięki temu także kolejne pokolenia nie zapomną o wydarzeniach sprzed lat – podkreśla Monika Twardoń z Raszowej, pasjonatka lokalnej historii.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
L Autor komentarza: Łoza love "cookies" Treść komentarza: Inspektor łoza to i w listopadzie na działce mieszka? Ciekawe... Na ucho kwoty przetargów?? Przed ich ogłoszeniem oczywiście!? W tych januszkowicach dobra dziupla, tyle zła z jednego miejsca... Meldunek, praca i faktyczny pobyt to trzy różne powiaty, sporo od siebie... Znany schemat 😯 Data dodania komentarza: 7.11.2026, 21:45 Źródło komentarza: Nauczycielki z gminy Ujazd z wyróżnieniami. Doceniono ich pracę i zaangażowanie J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama