Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 24 września 2026 00:01
ReklamaFilplast

Ta tragedia kosztowała życie 17 osób. Nie zapomniano o niej

Minęło 68 lat od jednego z najtragiczniejszych wydarzeń w historii powiatu strzeleckiego. W wypadku na przejeździe kolejowym w Raszowej zginęło 17 osób wracających z odpustu na Górze św. Anny. Dziś o ofiarach przypomina odnowiony krzyż.
Ta tragedia kosztowała życie 17 osób. Nie zapomniano o niej
Pielgrzymka z Raszowej w 1958 roku. Zdjęcie pochodzi ze zbiorów Josefa Jendruscha

Co roku na annogórski odpust przybywają setki pielgrzymów z całego regionu. 27 lipca 1958 roku wśród nich znaleźli się również mieszkańcy Ostropy, obecnej dzielnicy Gliwic. Jak czytamy w książce „Osiem wieków Ostropy”, chętnych było tak wielu, że jeden autobus nie wystarczył. Zorganizowano więc dodatkowy transport – ciężarówkę.

Po sumie odpustowej i nieszporach pielgrzymi ruszyli w drogę powrotną. Autobus odjechał jako pierwszy, ciężarówka chwilę później. Była przeładowana, jechało nią 35 osób. Część pasażerów obawiała się podróży w takich warunkach i rozważała powrót pociągiem, lecz ostatecznie – po namowach innych – pozostała z grupą. Około godz. 17.20 kierowca ciężarówki wjechał na przejazd kolejowy w Raszowej wprost pod nadjeżdżający pociąg. Do tragedii doszło na nieistniejącej już linii Kędzierzyn-Koźle – Strzelce Opolskie.

„To zostało ze mną do dziś”

Obrazy z tamtego dnia na trwałe zapisały się w pamięci świadków. W pobliżu przejazdu dochodziły wówczas procesje z Raszowej, Kłodnicy i Koźla.

– Z Góry św. Anny wracałam z moją ciocią Agnieszką Pandel – wspomina Barbara Nalepa. – Co roku spędzałyśmy z siostrą wakacje w Raszowej, a udział w pielgrzymce był obowiązkowy. Nie widziałam samego momentu katastrofy. Gdy doszłyśmy do przejazdu, wszystko już się wydarzyło. Widok był straszny. Leżeli ranni, inni pochylali się nad nimi, próbując udzielić pomocy. Pamiętam też płaczące dziecko i kogoś wołającego: „Mamo!”. To zostało ze mną do dziś...

Jej kuzynka, Beata Stefan, była świadkiem samej tragedii. Wracała z pielgrzymki wraz z innymi dziewczynkami z Raszowej, niosąc figury świętych.

– Opowiadała, że widziała ludzi przelatujących nad przewodami elektrycznymi – dodaje Barbara Nalepa. – Tak ogromna była siła uderzenia. W tamtych czasach pielgrzymi często podróżowali na „pace” ciężarówek, gdzie ustawiano jedynie ławki. Po zderzeniu z pociągiem nic nie chroniło pasażerów. My również nieraz tak wracałyśmy.

W katastrofie zginęło 17 osób, w tym 15 mieszkańców Ostropy oraz dwoje przypadkowych podróżnych. Cztery osoby zmarły na miejscu, pozostałe tego samego dnia w pobliskich szpitalach. Ofiary pozostawiły pogrążonych w żałobie mężów, żony, dzieci, rodziców, rodzeństwo i bliskich. Najstarsza miała 74 lata, najmłodsza zaledwie 20. Uroczystości pogrzebowe odbyły się cztery dni później – 31 lipca 1958 roku.

Jak opisano w książce „Osiem wieków Ostropy”, część ocalałych po latach ponownie pielgrzymowała na Górę św. Anny, traktując to jako wyraz wiary i wdzięczności za ocalone życie.

Krzyż przypomina o tragedii

O wydarzeniach sprzed 68 lat przypomina dziś krzyż stojący przy wjeździe do Raszowej od strony Leśnicy. Ustawili go wspólnie mieszkańcy Ostropy i Raszowej. W 50. rocznicę wypadku – w 2008 roku – krewni ofiar ufundowali tablicę pamiątkową. W ostatnich miesiącach krzyż został odnowiony dzięki zaangażowaniu mieszkańców Raszowej, którym zależy na zachowaniu pamięci o ofiarach tragedii.

– Skoro ktoś postarał się, by upamiętnić swoich przodków, chcieliśmy to zachować. Dzięki temu także kolejne pokolenia nie zapomną o wydarzeniach sprzed lat – podkreśla Monika Twardoń z Raszowej, pasjonatka lokalnej historii.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: jestem ze wsi Treść komentarza: Przecież to od ostatnich wyborów księstwo a nie gmina. Monowładza, ignorowanie zapytań radnych, przekonanie o własnej nieomylności. Do tego zgłoszenia w aplikacji, którą rządzący sami wprowadzili w życie są ignorowane, zostają bez odpowiedzi lub z opryskliwą odpowiedzią z stylu "to nie pilna sprawa". Ludzie tam na górze! My obywatele jesteśmy waszymi pracodawcami. Nie zapominajcie o tym! Data dodania komentarza: 16.09.2026, 10:00 Źródło komentarza: Radiowóz niezgody w Strzelcach Opolskich. Wielka kłótnia o pieniądze J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Panie Redaktorze Gasz zanim opublikuje się artykuł, warto najpierw sprawdzić podstawowe fakty. W Staniszczach Wielkich od około 20 lat nie ma szkoły podstawowej. To nie jest drobny szczegół, ale podstawowa informacja dotycząca miejscowości i jej mieszkańców. Dlatego trudno zrozumieć, skąd w artykule pojawia się informacja sugerująca, że szkoła podstawowa nadal tam funkcjonuje. Czy autor artykułu w ogóle sprawdził, jak wygląda rzeczywista sytuacja w Staniszczach Wielkich? Dziennikarstwo powinno opierać się na faktach, a nie na powielaniu niezweryfikowanych informacji. Proszę o wyjaśnienie tej kwestii i sprostowanie błędnej informacji. Data dodania komentarza: 10.09.2026, 13:04 Źródło komentarza: 728 uczniów rozpoczęło edukację w powiecie strzeleckim J Autor komentarza: Jarząbek Wacław Treść komentarza: Coś mi się wydaje, że to , mimo wszystko, nie jemielnicki rolnik jest głównym sprawcą niedoboru wody w stawach. Główny winowajca nadal pozostaje nieznany. Temat powinien być nagłaśniany a kwestia zanikania wody dogłębnie zbadana. Są przecież od tego stosowne instytucje utrzymywane z naszych podatków. Wędkarzowi, mimo wszystko, gratuluję dociekliwości. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 16:41 Źródło komentarza: Odkryto przyczynę wysychania stawu w Jemielnicy. Czy woda wróci? G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Naprawdę śmierdzący problem! Jest to jakaś usterka? Nie ma to wpływu na zdrowie mieszkańców? Autor pisze, że zimą jest lepiej... Jest to wieloletni temat? Dlaczego dopiero teraz władze zajmują się tą absurdalną sytuacją? Data dodania komentarza: 28.08.2026, 08:11 Źródło komentarza: Utrata walczy ze śmierdzącym problemem. "Nie da się otworzyć okna" J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Wielkie brawa dla mundurowych z Zawadzkiego za błyskawiczną reanimację i uratowanie życia tego człowieka! Małe sprostowanie dla autorki artykułu – w Kolonowskiem nie ma już dworca, a jedynie przystanek kolejowy i niszczejące pozostałości po dawnej stacji. Warto dbać o precyzję, nawet jeśli w obliczu takiego dramatu najważniejsze jest to, że pomoc dotarła na czas." Data dodania komentarza: 13.08.2026, 14:41 Źródło komentarza: Leżał nieprzytomny przy dworcu. Policjanci z Zawadzkiego uratowali mu życie J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach
Reklama