Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 19 października 2026 00:21
Reklama

Klincz wokół biometanowni. Strony zostają przy swoich stanowiskach

Dyskusja wokół planowanej biometanowni w gminie Strzelce Opolskie wciąż wywołuje duże emocje. Przedstawiciele Polskiej Grupy Biogazowej przyznali, że nie byli świadomi tak wielkiego oporu społecznego, a strzeleccy radni oznajmili im, że w interesie mieszkańców zrobią wszystko, by nie dopuścić do inwestycji, a procedury mogą ciągnąć się latami.
Klincz wokół biometanowni. Strony zostają przy swoich stanowiskach
O silnym oporze społecznym świadczą choćby liczne transparenty protestujących w mieście

Autor: BES

Do konfrontacji doszło podczas wspólnego posiedzenia komisji stałych w strzeleckim ratuszu 16 czerwca. Ostentacyjnie nie zjawili się na nim zaproszeni sołtysi oraz przedstawiciele komitetu protestacyjnego Stop Biometanowni w Gminie Strzelce Opolskie. Swoje stanowisko wyrazili w dostarczonych pismach, które na początku spotkania odczytał radny Piotr Koloch.

„Nie możemy brać udziału w spotkaniu, z którego wykluczono bezpośrednio zainteresowaną społeczność lokalną. Ponad 2 tysiące mieszkańców podpisało apel wyrażający sprzeciw (...). Inwestor odrzucił postulaty (...) o zorganizowanie szerokiego, publicznego spotkania. Selektywne zapraszanie wąskiej grupy przedstawicieli na zamknięte rozmowy uważamy za niesprawiedliwe. Dodatkowo na posiedzenie nie zaproszono Opolskiego Towarzystwa Przyrodniczego, które stanowi społeczną stronę tego postępowania”.

To fragment stanowiska sołtysów wsi Warmątowice, Dziewkowice, Mokre Łany i Brzezina.

Lista argumentów jest jednak dłuższa. To m.in. zarzut, że rzetelne konsultacje z mieszkańcami nie rozpoczęły się już dwa lata temu, a „rozmowy toczyły się w ciszy gabinetów”. Sołtysi – podobnie jak komitet protestacyjny – stwierdzili, że nie ma przestrzeni do negocjacji, bo inwestycja nie będzie małym, neutralnym obiektem rolniczym, ale „gigantycznym zakładem przemysłowo-technologicznym”. „Wypieranie opinii publicznej z procesu decyzyjnego (...) doprowadziło do całkowitego zerwania zaufania na linii społeczność lokalna – inwestor – władze gminy” – czytamy w piśmie komitetu.

Na spotkanie przybyli przedstawiciele Polskiej Grupy Biogazowej. Dyrektor ds. rozwoju Marcin Deres przyznał, że nie był świadomy tak dużych rozmiarów protestu społecznego i że obecnie inwestor znalazł się w sytuacji patowej.

- Ale nasze działania są podyktowane wcześniejszymi decyzjami: grupa zainwestowała już znaczne środki, nie jesteśmy w stanie tego dziś zaprzepaścić – mówił dyrektor Deres. – Nie pojawiliśmy się znikąd. Kiedyś ktoś dopuścił, by taka inwestycja tu powstała. Było przyzwolenie.

Mowa o zapisach aktualnie obowiązującego planu zagospodarowania przestrzennego (obecnie w trakcie procedury zmiany). Na spotkaniu kilkakrotnie pojawił się jednak wątek tajemniczego lobbingu i lobbysty. Radny Piotr Koloch zapytał wprost, kto rozmawiał z niektórymi radnymi, „zachęcając” ich, by sprzyjali inwestycji, i kiedy rozpoczęły się rozmowy na ten temat z burmistrzem.

Głos zabrał radny Tadeusz Goc:

– Jako burmistrz poprzedniej kadencji absolutnie nie potwierdzam, abym prowadził takie rozmowy.

Dyrektor Deres stwierdził, że pierwsze adnotacje firmowe dotyczące lokalizacji w gminie Strzelce Opolskie pochodzą z 2021 roku, a spotkania w urzędzie odbywały się w latach 2023, 2024 i 2025. Szczegółów nie pamiętał.

– Nie było żadnego lobbysty, proszę nie insynuować. Rozmowy prowadził nasz współpracownik, będący doradcą ds. samorządu. To nie było nakłanianie, ale rozmowa w języku korzyści – argumentował.

Jak tłumaczył, m.in. strefa ekonomiczna dzięki obecności biometanowni zyskałaby potencjał do pozyskiwania określonych inwestorów.

W trakcie konfrontacji z radnymi parokrotnie dochodziło do konsternacji i rozbieżności w relacjach. Zaraz po przywitaniu przedstawiciele PGB powiedzieli, że cieszą się, iż w końcu mogą spotkać się z radnymi. Radny Koloch zapytał więc, dlaczego wcześniej odmówili takiego spotkania. Można domniemywać, że doszło do nieporozumienia: dyrektor PGB twierdził, że był telefon z ratusza z propozycją spotkania „następnego dnia” i nie było takiej możliwości, a kolejnych propozycji nie otrzymał – aż do teraz. Radni odpierali, że nie chodziło im o konkretną datę.

Radny Henryk Skowronek – który był inicjatorem spotkania 16 czerwca – oświadczył przedstawicielom PGB, że rada jest zdeterminowana, by nie dopuścić do realizacji biometanowni.

- Widzicie państwo, że wypracowanie tutaj kompromisu wydaje się trudne – stwierdził na zakończenie spotkania.

Padło pytanie, czy zdarzały się przypadki, że PGB odstępowała od planów inwestycyjnych, ale odpowiedź nie była jednoznaczna. Dyrektor Deres mówił, że tego typu inwestycje bywają kontrowersyjne i czasem, zanim do nich dojdzie, procedury ciągną się latami. Bywało też, że samorządy wskazywały lokalizację zastępczą.

Gmina jest w trakcie procedury zmiany planu zagospodarowania przestrzennego, ale inwestor, skoro poniósł koszty w oparciu o obowiązujący plan, może próbować dochodzić odszkodowania na drodze sądowej. Nie zostało to wprawdzie wyartykułowane wprost, ale nieoficjalnie wiadomo, że w kuluarach była o tym mowa.

– Gdyby takie spotkanie zorganizowano dwa lata temu, nie byłoby teraz klinczu. Inwestor nie angażowałby się być może w koszty i procedury związane z przygotowaniem dokumentów. Od samego początku miałby obraz sytuacji i wiedziałby, że społeczeństwo jest bardzo przeciwne tej inwestycji, a rada miejska również – podsumowuje radny Koloch. – Dziś wiemy, że poważne rozmowy na temat tej inwestycji były prowadzone już w 2024 roku i mam żal, że jako rada nie byliśmy o tym w żaden sposób informowani.

Przewodniczący rady miejskiej ocenia jednak spotkanie pozytywnie i mówi, że dobrze, iż w końcu do niego doszło.

– Była to spokojna i merytoryczna dyskusja, podczas której wprawdzie nie zapadły żadne ustalenia, ale każdy określił swoje stanowisko – podsumowuje Bogdan Małycha. – Zdziwiło mnie jednak i, przyznam, nieco zniesmaczyło zachowanie sołtysów i komitetu. Jako przedstawiciele społeczności powinni byli mimo wszystko przyjąć zaproszenie i pojawić się na spotkaniu. Zresztą mógł przyjść każdy mieszkaniec.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: jestem ze wsi Treść komentarza: Przecież to od ostatnich wyborów księstwo a nie gmina. Monowładza, ignorowanie zapytań radnych, przekonanie o własnej nieomylności. Do tego zgłoszenia w aplikacji, którą rządzący sami wprowadzili w życie są ignorowane, zostają bez odpowiedzi lub z opryskliwą odpowiedzią z stylu "to nie pilna sprawa". Ludzie tam na górze! My obywatele jesteśmy waszymi pracodawcami. Nie zapominajcie o tym! Data dodania komentarza: 16.09.2026, 10:00 Źródło komentarza: Radiowóz niezgody w Strzelcach Opolskich. Wielka kłótnia o pieniądze J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Panie Redaktorze Gasz zanim opublikuje się artykuł, warto najpierw sprawdzić podstawowe fakty. W Staniszczach Wielkich od około 20 lat nie ma szkoły podstawowej. To nie jest drobny szczegół, ale podstawowa informacja dotycząca miejscowości i jej mieszkańców. Dlatego trudno zrozumieć, skąd w artykule pojawia się informacja sugerująca, że szkoła podstawowa nadal tam funkcjonuje. Czy autor artykułu w ogóle sprawdził, jak wygląda rzeczywista sytuacja w Staniszczach Wielkich? Dziennikarstwo powinno opierać się na faktach, a nie na powielaniu niezweryfikowanych informacji. Proszę o wyjaśnienie tej kwestii i sprostowanie błędnej informacji. Data dodania komentarza: 10.09.2026, 13:04 Źródło komentarza: 728 uczniów rozpoczęło edukację w powiecie strzeleckim
Reklama