Wszystko zaczęło się od zabawy. – Pierwej wszyscy poznawali się na weselach. Bo wesela były w domu, potem szło się do karczmy na zabawę i tam ludzie się poznawali. Po prawej stronie były dziewczyny, a po lewej chłopcy, i jak zagrali muzykanci, to chłopcy ruszali, żeby wybrać sobie ładną dziewczynę i dobrze potańczyć. Takie to było poznanie – taniec był najważniejszy, a on umiał tańczyć, był królem parkietu – wspomina pani Łucja o pierwszym spotkaniu.
– Potem wiele razy przez łąkę do mnie chodził na zolyty – dodaje jubilatka.
Para znała się półtora roku, gdy postanowiła powiedzieć sobie „tak”.
– Życie nie zawsze było łatwe. Pojawiały się choroby, ale były też dobre chwile – jak moment, gdy udało się wybudować dom – mówi pan Henryk. Zdarzały się także kłótnie.
– Bić się nie biliśmy, najwyżej nie odzywaliśmy się do siebie przez dwa dni, i to było wszystko – wspomina pani Łucja.
Tak mijały dni, miesiące i lata, podczas których państwo Frej wszystko robili razem – w ogrodzie, a nawet idąc do fryzjera.
– Zawsze razem i zawsze mają o czym rozmawiać – mówi ich córka Irena Filipczyk.
Czy przez 65 lat coś się zmieniło? Czy miłość ustąpiła rutynie?
– Wszystko jest tak samo jak pierwszego dnia – mówią zgodnie małżonkowie.
Co było kluczem do tak długiego związku?
– Trzeba umieć wybaczać. Jak się nie potrafi wybaczyć, to wszystko się rozsypuje. Trzeba się zgadzać i żyć dalej, inaczej to koniec małżeństwa – mówi seniorka.
Jubilaci mają też radę dla młodych par:
– Mogą się kłócić, ale trzeba umieć się pogodzić. Jak będą się tylko kłócić, będzie coraz gorzej. Nie można tłumić emocji, czasem kłótnia jest potrzebna – dodaje pani Łucja.
– My teraz też na siebie często wrzeszczymy, bo ja nie słyszę – śmieje się pan Henryk.
Jeszcze raz gratulujemy parze tak pięknego jubileuszu i życzymy wielu lat w zdrowiu, szczęściu oraz pociechy z trójki dzieci, sześciorga wnucząt i ośmiorga prawnucząt.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie - "Strzelca Opolskiego"!










Komentarze