Temat biogazowni wciąż budzi ogromne emocje wśród mieszkańców gminy Strzelce Opolskie. Lokalna społeczność kategorycznie sprzeciwia się instalacji biogazowej, która ma powstać w Warmątowicach. W całej sprawie mieszkańcy zarzucają włodarzowi, że wszystko odbywa się bez ich udziału - brakuje informacji, rozmów i konkretnych działań samorządu.
Społeczność oczekuje od burmistrza dialogu z mieszkańcami oraz jasnego stanowiska, że nie podpisze decyzji środowiskowej dotyczącej budowy biogazowni w Warmątowicach.
W poniedziałek, 9 marca, w świetlicy OSP w Warmątowicach doszło do wyczekiwanego spotkania mieszkańców z burmistrzem Janem Wróblewskim oraz pracownikiem urzędu Adamem Koszelą. W sali zgromadziło się ponad 180 osób, które głośno mówiły: "Stop biogazowni”.
Na początku rozmów burmistrz podkreślił, że od początku rozmów dotyczących powstania biogazowni na terenie gminy Strzelce Opolskie jest przeciwny tej inwestycji.
- Chciałbym, żeby to na początku wybrzmiało. Zresztą zawsze to podkreślałem - czy na komisjach, czy na sesjach - że nie jestem zwolennikiem budowy biogazowni. Od samego początku moje zdanie jako burmistrza w tej sprawie jest na nie - podkreślał podczas spotkania Jan Wróblewski.
Mieszkańcy dopytywali jednak, dlaczego - skoro stanowisko gminy i burmistrza jest negatywne - włodarz nie chce zapewnić, że nie podpisze decyzji środowiskowej. Pytany o to wielokrotnie podczas spotkania, burmistrz nie chciał tego potwierdzić ani obiecać.
Zero kontaktu ze społeczeństwem
Mieszkańcy wielokrotnie podkreślali, że o inwestycji dowiedzieli się przypadkiem, mimo że procedury ruszyły już w 2024 roku.
- Dlaczego na początku nie poinformowano radnych, sołtysów i mieszkańców o takich planach? Powoływanie się na obwieszczenia, których nikt dokładnie nie czyta i nie wie, czego dotyczą - czy to naprawdę dobre źródło informacji? - dopytywali mieszkańcy.
- Gdy ukazał się artykuł w tygodniku regionalnym o możliwości składania wniosków i uwag dotyczących biogazowni, dopiero wtedy dowiedzieliśmy się, że 16 lutego rozpoczęły się konsultacje. Po interwencji mieszkańców informacje o planowanej inwestycji pojawiły się w Biuletynie Informacji Publicznej - mówiła jedna z mieszkanek.
- Ostatnio gmina przeprowadzała szerokie konsultacje w sprawie nadania nazwy ronda Ofiar Tragedii Górnośląskiej. Ronda. A w tak ważnej sprawie cisza? - bulwersowała się mieszkanka Brzeziny.
Podkreślała również, że gmina ma aplikację mMieszkaniec oraz aktywnie prowadzi komunikację w mediach społecznościowych.
- Wszystkie sukcesy gminy pojawiają się na Facebooku. A mieszkańcy pytają radnych i sołtysów o budowę biogazowni w Warmątowicach. Mamy też wielu seniorów. Nie każdy musi rozumieć język urzędowych obwieszczeń. Czy naprawdę nie można było po ludzku porozmawiać z mieszkańcami? - argumentowała przewodnicząca rady sołeckiej Brzeziny.
Na spotkaniu obecni byli również sołtysi i radni z gminy Ujazd. Kiedyś podobne rozmowy w sprawie biogazowni prowadzone były w gminie Ujazd.
- U nas również były toczone rozmowy w sprawie biogazowni - mówi Małgorzata Michalska, sołtys Sieroniowic i radna z gminy Ujazd. - Ale burmistrz prowadzi dialog, poinformował nas. Najpierw były konsultacje społeczne z inwestorem. Tu chyba tego brakuje, nie było takiej rozmowy, a chyba od tego należało rozpocząć. U nas w gminie są procedury takie, że sołtys też dostaje obwieszczenie i musi powiesić je na tablicy ogłoszeń. Tu tego też widocznie zabrakło. Ja rozumiem, że burmistrz tutaj literą prawa się zasłania. Ale dialog, rozmowa, przekazywanie informacji - tak to się powinno odbywać. My jako gmina Ujazd zrobiliśmy też zapis w planie ogólnym, po konsultacji z burmistrzem i radnymi, że na terenie gminy nie powstanie żadna biogazownia. I też taki zapis możecie państwo w planie ogólnym zrobić.
Sołtyska podkreślała, że jest pod ogromnym wrażeniem determinacji sołtysów i mieszkańców.
- Życzę im powodzenia i myślę, że pod naciskiem społeczności oraz różnych uwag burmistrz wysłucha mieszkańców. Bo to mieszkańcy pana burmistrza wybierali.
Bzdurny raport
Mieszkańcy wykonali pracę, której - ich zdaniem - nie zrobili urzędnicy. Przeanalizowali raport oddziaływania na środowisko i wykazali szereg nieścisłości.
- Jak do tej pory w Polsce funkcjonują 204 biogazownie i jak wynika z raportu, nasza ma być druga co do wielkości po Strzelinie. To nie jest już niewielka biogazownia rolnicza, tylko wielkie przedsiębiorstwo - zwracała uwagę mieszkanka.
- Tylko należy dodać, że w Strzelinie będą przetwarzane tylko wysłodki buraczane. U nas wymienione są również padlina, odchody z oczyszczalni ścieków, czyli wszystko w ilości 160 tysięcy ton. Druga rzecz - nigdzie nie jest napisane i państwo nie zagwarantujecie, że za dwa lata nie wystąpią o rozbudowę tej biogazowni. Super się będzie działo, będą sobie jechały śmieci z Niemiec, znad morza - wylicza mieszkanka.
Jak podkreślali mieszkańcy, w całym raporcie pominięto bardzo ważną sprawę wody w Brzezinie. Brakuje informacji o ujęciu wody w tym sołectwie, studniach przydomowych, które są jedynym źródłem wody pitnej, czy o braku sieci wodno-kanalizacyjnej.
- Brzezina i Mokre Łany są w odległości 1300 metrów od planowanej inwestycji. A co się stanie, jeśli dojdzie do wycieku substratów i pofermentu do gleby oraz wód gruntowych? - pytali.
Kolejny argument, jaki padł, to fakt, że planowana inwestycja powstanie w bliskim sąsiedztwie zabudowy mieszkaniowej, co znacznie wpłynie na komfort życia mieszkańców, wstrzymanie budownictwa jednorodzinnego oraz obniży wartość działek.
- Jakiś tam autor pisze, że mamy tak zwaną recyrkulację. Ostatnia recyrkulacja, to znaczy dowozimy codziennie kilkadziesiąt ton masy - czy to zielonej, czy odchodów, czy masy zwierzęcej - i wszystko recyklujemy. A co robimy z resztą? Gdzie tam jest mowa o tym, co robimy z odpadem, osadem? Gdzie on będzie zagospodarowany i kto go wywiezie? Gdzie on zostanie uruchomiony? Wie pan, jest to napisane - na polach. Potrzebujemy 3,5 tysiąca hektarów. I jedno zdanie jest napisane, że jesteśmy na zbiorniku GZWP-333 i ktoś pisze, że będzie na ziemię nieszczelną, nieoddzieloną gliną, wylewał tony gnojowicy na główny zbiornik wody - przecież to już jest główny argument do podważenia tej decyzji.
Mieszkańcy Brzeziny czy Mokrych Łanów, budując się w tych sołectwach, dostają możliwość jedynie budowy szamba, a nie mogą wybudować przydomowej oczyszczalni ścieków, bo jest ryzyko zakażenia wód. A można budować biogazownię i wylewać zanieczyszczenia na pola. Przecież to jakiś absurd.
Z kolei inni zwracali uwagę na to, że biogazownia będzie potrzebowała tysiąca litrów wody.
- Już Strzelce mają problemy z wodą i z ciśnieniem, a co będzie, jak ruszy biogazownia? Przecież już jesteśmy stepem - argumentowali.
- Podejrzewam, że ktoś, pisząc ten raport, robił kopiuj-wklej, dodatkowo bazował na informacjach z internetu, ale trzeba wprost powiedzieć, że jest on bzdurny. Czemu nikt z urzędników wcześniej nie zakwestionował tych rzeczy? A raport został już przesłany innym instytucjom. Jeśli nie ma w nim podanych konkretnych i rzetelnych informacji, to nie ma się co dziwić, że inne instytucje w większości opiniują dokument pozytywnie.
- Dodatkowo gmina nic z tego nie będzie miała - podkreślali zgromadzeni. - Gaz idzie do rury, podatki do Warszawy. Tylko podatek od nieruchomości, z którego będziemy naprawiali drogi, które zostaną rozjeżdżone.
- Ogromny wpływ na środowisko - 50-krotne przekroczenia siarczanów w powietrzu. Wiemy, co to znaczy, kiedy siarczany znajdują się w powietrzu, kiedy jest wilgoć i deszcze. No wiemy, co tam będzie na tych polach. W raporcie czytamy, że do atmosfery będzie wyemitowane na przykład 99% produkcji dwutlenku węgla, aldehydy, siarkowodór, amoniak. Są tabelki, a nie ma obliczeń - wyliczali zgromadzeni.
Gotowe rozwiązania
- Dobrze, gdyby radni przechylili się na przykład nad szybkim procedowaniem zmiany planu zagospodarowania przestrzennego, na przykład w kwestii opisowej. Wiem, że gmina sąsiednia, Leśnica, przeprowadziła taki proces w przypadku jednego z inwestorów i tak wydłużyła postępowanie administracyjne, że trwało to ileś tam lat i inwestor się wycofał. Nie trzeba zmieniać całego planu, wystarczy zmienić wersję opisową, na przykład wykreślić ten wpis dotyczący przesyłu gazu. I mamy sytuację taką, że automatycznie inwestycja nie może wejść w życie, bo nie ma możliwości odprowadzenia - proponował mieszkaniec.
Zdanie burmistrza
Burmistrz Jan Wróblewski wielokrotnie powtarzał: "Moje zdanie jest na nie”. Jednak dla zgromadzonych w świetlicy to za mało. Ludzie żądają jasnej deklaracji, że burmistrz wyda negatywną decyzję środowiskową. Taka obietnica jednak nie padła. Włodarz zasłania się opiniami innych instytucji i "literą prawa”.
To nie koniec walki
Spotkanie zakończyło się jasnym postulatem: mieszkańcy żądają konfrontacji z inwestorem i twardego stanowiska gminy.
- Burmistrz jest wybrany przez mieszkańców Strzelec Opolskich, my jesteśmy pana pracodawcą. To z naszych podatków utrzymywany jest ratusz, więc liczymy, że burmistrz stanie po stronie mieszkańców i wyda negatywną decyzję środowiskową - przypomniała jedna z mieszkanek.
Mieszkańcy Warmątowic i ościennych sołectw nie składają broni. Zbierają podpisy, piszą wnioski i zapowiadają, że będą patrzeć władzy na ręce.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie - "Strzelca Opolskiego"!










Komentarze