Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 29 lipca 2026 07:01
Reklama

Między polami, między klonami....Niezwykły powrót do przeszłości w Otmicach

W poniedziałek, 23 lutego, w Otmicach odbyło się spotkanie autorskie dotyczące nowej książki o historii tamtejszej podstawówki i wsi.
Między polami, między klonami....Niezwykły powrót do przeszłości w Otmicach
Joanna Pytlik, Joanna Lamm i Leokadia Drożdż

Historia szkoły spisana na nowo

W poniedziałek, 23 lutego, w Otmicach odbyło się spotkanie autorskie dotyczące nowej książki o historii tamtejszej podstawówki i wsi pod tytułem "Między polami nasza wieś, między klonami nasza szkoła. 125 lat szkoły w Otmicach”.

- Cieszymy się, że mamy z kim porozmawiać, mamy się z kim podzielić tą książką - przywitała zebranych współautorka Jolanta Lamm, była dyrektorka szkoły i założycielka Śląskiej Izby Pamięci w Otmicach.

- Wyszłam na kawę w swojej szkole na "Bajerach”. Wracam i na telefonie widzę połączenie od Joli. "Co ona ode mnie chce po tylu latach?" - pomyślałam. Oddzwoniłam i tak się dowiedziałam, że jest robota do zrobienia - śmieje się Jolanta Pytlik, była nauczycielka szkoły w Otmicach, wykładowczyni akademicka, współautorka książki. - Przez wiele lat nie miałyśmy ze sobą kontaktu, a jednak temat był na tyle bliski mojemu sercu, że bez wahania się zgodziłam.

- To było bardzo ważne, bo myślę, że bez Joli Pytlik bym sobie nie poradziła - wskazuje Jolanta Lamm. - Książka nie miałaby takiego kształtu, nie byłaby tak bogata w fakty historyczne, gdyby nie Jola. To ona stworzyła broszurkę o historii naszej szkoły i pomyślałam sobie, że skoro Jola jest autorką już jakiegoś takiego zalążka tej historii, to do kogo mam się zwrócić, jak nie do niej.

Praca ta mogłaby się jednak nie zakończyć powodzeniem, gdyby nie pewne nieocenione wsparcie.

- Trudno byłoby nam wydać tę książkę, gdyby nie to, że nasza Izba Pamięci należy do projektu "Ocalone Dziedzictwa - Regionalne Izby Pamięci". Warunek był taki, że zasponsorują nam książkę w ramach owego projektu, jeśli będą w niej wzmianki o Izbie, a nasza szkoła od 28 lat jest przecież nierozerwalnie związana z tą Izbą. I rzeczywiście, ku naszej radości, książka została dofinansowana ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach wspomnianego projektu. To jednak nie wszystko. Mogłyśmy liczyć na panią Leokadię Drożdż, pracownicę naukową Instytutu Śląskiego w Opolu i koordynatorkę projektu w Opolskiem, która służyła nam pomocą - mówi Jolanta Lamm.

Jak powstała książka?

- Zawsze najpierw zbiera się materiały. Trzeba było zrobić "przegrzebki" w archiwach. Znalazłam naszą pierwszą książkę, tę starą koncepcję, a potem podzieliłyśmy to na części i zdecydowałyśmy co dodać, co jest ważne. Pamiętam, że wydawcy mieli zastrzeżenia do mojego języka, chcieli ściśle naukowy. Znając odbiorcę, czytelnika końcowego, chciałam przekazać swoje serce i zakorzenienie, które tu zostawiłam, dlatego też pisałam bardziej swobodnym językiem - mówi Jolanta Pytlik.

- Rozdziały I, II, III i IV są poświęcone krótkiej historii Otmic i historii naszej szkoły. Najpierw okres od roku 1900 do 1945, potem historia szkoły w latach 1945-1999, a następnie ostatni 25-letni okres, który Jola zatytułowała "od reformy do reformy". Rozdział V jest poświęcony Izbie. Ponadto aneksy, które nie są może pracą literacką, ale trzeba było przesiedzieć bardzo dużo czasu w dokumentach, protokołach, księgach uczniów, by nie pominąć nikogo - wskazuje Jolanta Lamm, opisując część, w której jest między innymi wypis absolwentów, nauczycieli czy sylwetki znanych uczniów.

Zebrani goście z uwagą słuchali historii powstania książki, przeglądając przy tym otrzymane egzemplarze. Gdy autorki skończyły mówić, na sali wywiązała się dyskusja. Słuchacze dopytywali o szczegóły i wspominali własne historie związane z dzieciństwem i szkołą w Otmicach. Na koniec "przybłędy z miejsca zamieszkania, ale nie z serca" - jak określiły się autorki - wskazały, że nie zamierzają poprzestać na tej publikacji.

- Oprócz kolejnych książek, w planach jest również założenie stowarzyszenia Izby Pamięci w Otmicach, tak by łatwiej można było pozyskiwać środki i organizować wydarzenia - mówi Jolanta Lamm.

Trzymamy kciuki za tę inicjatywę.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie - "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Zawadzki policyjny show. Data dodania komentarza: 14.07.2026, 15:07 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Dość niejasny ten artykuł... Wyszła z domu za piętnaście druga po południu, a o drugiej zgłoszono jej zaginięcie i rozpoczęto poszukiwania? Czy czegoś tu nie doczytałem? Data dodania komentarza: 14.07.2026, 13:53 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Dostęp do Małej Panwi wystarczy nam. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 22:39 Źródło komentarza: Moc atrakcji na wakacje w gminie Kolonowskie. Co znalazło się w programie? A Autor komentarza: Goroll Treść komentarza: Najlepiej pisać komentarze podczas pracy .Czy Smok twój przełożony wie ze wykorzystując czas pracy udzielasz się na forach . Piszesz o marnotrawstwie a sam nie jesteś w porzadku . W Kolonowkiem wiemy kim jesteś . Data dodania komentarza: 8.07.2026, 17:39 Źródło komentarza: Zarośnięta rzeka i rowy w gminie Kolonowskie. Jest plan na rozwiązanie problemu J Autor komentarza: Jowita Treść komentarza: Panie Starosto Gaida a czy ma Pan tyle odwagi żeby przedstawić opinii publicznej jak w strzeleckim szpitalu wygląda rachunek kosztów a zwłaszcza poziom wynagrodzeń lekarzy (np. na wykresie). Kluczowe się również wydaje pytanie czy po doniesieniach medialnych z całej polski o patologiach w służbie zdrowa, w strzeleckim szpitalu była przeprowadzona rewizja finansowa ze strony starostwa jako właściciela szpitala? Jeśli tak to co z niej wyszło? Jeśli nie to dlaczego? Strzelecki szpital ma 42 mln długu, ten rok zamknie deficytem więc Panie Gajda czas stanąć przed mieszkańcami i odpowiedzieć na zadane pytanie. Panie Starosto zawsze może sobie Pan wziąć do pomocy Pana Romana Kolka z Jemielnicy (nie gdyś wicemarszałka województwa - na całe szczęście już nim jest) który zawsze uśmiech od ucha do ucha i jasno twierdził że służba zdrowia potrzebuje tylko forsy forsy i forsy a teraz wiemy na co te pieniądze idą. Może Romanie skomentuje to Pan a nie tylko uściski dłonie. Panie Starosto zero złotych na szpital z kasy powiatu!!! Najpierw się doi strzelecki szpital z pieniędzy, tylko podwyżki i podwyżki a potem personel szpitala obawia się konsolidacji. A co wy w tym szpitalu myślicie że podatnicy mają więcej dać żeby wyście mieli? To jest taka patologia że się w głowie nie mieści. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 12:06 Źródło komentarza: 42 mln zł długu. Trwa spór o przyszłość strzeleckiego szpitala S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: A w tym samym numerze w Strzelcach Op. piszą, że poziom wody gruntowej spadł o 7,5 metra. I trudno jakoś ludziom połączyć fakty, najlepiej zapewnić, najlepiej na stronie głównej - "WODY NIE ZABRAKNIE". Wody będzie brakować, bo jest jej coraz mniej, staw w Jemielnicy wyschnięty, w Gąsiorowicach wyschnięty, na Małej Panwi kajakami już się nie da, bo mało wody, ale gdy bobry za darmo odtwarzają nam retencję wody, to wtedy stają się pasożytami. Ludzie, opamiętajcie się, my nie szanujemy wody, za kilka, kilkanaście lat będziemy za nią płakać. Powinniśmy zrobić wszystko, by jak najwięcej jej zachować, na łąkach, w lasach, bagnach, mokradłach, by nie pozwolić jej spływać do rzek i morza. Przekopanie rowów na łąkach od razu spowoduje jej odpływ i dalsze obniżenie jej poziomu w gruncie. Bobry robią świetną robotę zatrzymując ją na miejscu, a my wylewamy ją często bezsensownie na głupie zachcianki, jak np. właśnie w Kolonowskiem naprzeciwko kościoła, gdzie dzień w dzień jakiś mieszkaniec podlewa trawkę przy drodze, bo musi przecież mieć wokół domu zielono. To czyste marnowanie tej wody stojące w czystej kontrze do coraz powszechniej się pojawiających sygnałów, że wody mamy za mało i jest jej coraz mniej. Najprościej bobry przegonić, wodę z łąk spuścić, a wodą w kranach niech się przejmują władze, w końcu one od tego są, czy nie tak? To wygodne podejście tylko, że krótkowzroczne i bardzo egoistyczne. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 08:47 Źródło komentarza: Zarośnięta rzeka i rowy w gminie Kolonowskie. Jest plan na rozwiązanie problemu
Reklama