Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 12 lutego 2026 09:55
Reklama

Świętujemy tłusty czwartek. Ile pracy kryje się w każdej słodkiej kuli?

Pączki czy kreple - obojętnie jak byśmy je nazwali, to pyszne drożdżowe ciastka pieczone na oleju lub smalcu z wyśmienitym nadzieniem. W tłusty czwartek pochłaniamy ich ogromne ilości. Jak powstają i ile pracy trzeba włożyć w przygotowanie pączków? Sprawdziliśmy w piekarni Rafała Domeredzkiego w Strzelcach Opolskich.
Świętujemy tłusty czwartek. Ile pracy kryje się w każdej słodkiej kuli?
Piekarnia "Osiedlowa" Rafał Domeredzki jest już gotowa na tłusty czwartek

Autor: GG

W tym roku tłusty czwartek wypada 12 lutego. Setki z nas ustawią się w kolejce po pączki. Mało kto, wybierając swój ulubiony smak i decydując się czy lepiej wziąć te z cukrem pudrem czy lukrem, zastanawia się, jak wygląda ich produkcja i co zmieniło się w ciągu ostatnich lat. Dlatego też przyjrzeliśmy się sprawie od kuchni, a właściwie od wnętrza piekarni państwa Domeredzkich na Osiedlu Piastów Śląskich w Strzelcach Opolskich.

– Mąka pszenna to podstawa, masło, mleko, jajka, sól cukier... i to na czym jest wypiekany – mówi Rafał Domeredzki, właściciel piekarni. – Do tego dochodzi kwestia nadzienia. U nas tradycyjnie jest różane, ale są też pączki z marmoladą owocową, z bitą śmietaną, pistacjami, z czekoladą, serem... – wymienia.

Nie istnieje jeden idealny pączek. Każdy z nas ma swoje smaki i gusta. Wielu z nas docenia też przysmaki pieczone według tradycyjnej sprawdzonej receptury.

Pączki w piekarni można dostać codziennie. Na tłusty czwartek piekarze smażą ich jednak znacznie więcej. Zwykle pieką 200 pączków dziennie, ale na ten jeden, specjalny dzień przygotowują ich około 5000. Wydaje się to dużo, ale produkcja od pewnego czasu spada między innymi za sprawą sklepów wielkopowierzchniowych i tamtejszych pączków, które często bardziej niż jakością i smakiem kuszą ceną.

Jak wskazuje strzelecki piekarz, w rekordowym 2012 roku produkcja sięgnęła aż 15 000 sztuk. Były to jednak nieco inne czasy, w których też mniej ludzi liczyło kalorie...

– Mimo wszystko – nie tylko dla mnie, ale i dla innych piekarni, cukierni – to są tak zwane żniwa: każdy pączka zje. Istnieje tradycja albo przesąd, że pączki trzeba spałaszować, by mieć w tym roku szczęście i dobrobyt – mówi piekarz.

Do „żniw” trzeba się jednak przygotować. Już tydzień przed tłustym czwartkiem piekarnia wysyła do kontrahentów zapytania dotyczące ilości pączków, jakie chcą otrzymać. Trzeba również zadzwonić do hurtowni i zamówić surowce. Sam proces produkcji zaczyna się w środę po południu, kiedy waży się składniki i przygotowuje je do wymieszania. Następnie piekarze i cukiernicy mieszają ciasto i pozostawiają je do wyrośnięcia, aby w kolejnym etapie uformować pączki. Potem dzielarka dzieli ciasto na równe porcje a pracownicy „kulają” z niego pączki. Tak uformowane ręcznie kule trafiają do smażenia. Po nim zaś do obcieknięcia i nabicia odpowiednią zawartością. Na koniec dekorowane są cukrem pudrem, lukrem, a czasem czekoladą.

– Jedne osoby pieką, inne nadziewają. Jeszcze inne pakują, pudrują. Są ludzie, którzy muszą to z piekarni wywieźć do odpowiedniego punktu – opisuje tłustoczwartkowe obowiązki szef. – Są jeszcze panie, które potem w sklepie sprzedają pączki. Produkcja tego dnia to potężne zadanie organizacyjno-logistyczne, które trwa praktycznie przez 24 godziny. Dzięki temu na klientów ciepłe kreple czekają praktycznie przez cały dzień.

Co jest obecnie największym wyzwaniem dla piekarni?

– Wyzwaniem jest jakość, która się broni, ale również znalezienie pracownika. Nie ma cukierników. W tej chwili nie mam uczniów, nie ma zainteresowania wśród młodych ludzi – mówi właściciel, obawiając się, że nie będzie komu kontynuować jego pracy. – W ten zaś jeden, konkretny dzień wyzwaniem jest zdążyć ze wszystkim na czas, zdążyć z logistyką, tak, by klient mógł cieszyć się świeżym pachnącym pączkiem. Ten czas jest bardzo ważny, ponieważ pierwsze kreple są gotowe już o 2-3 w nocy. Wtedy pierwsze partie trafiają na samochody i są rozwożone do sklepów otwierających się nawet o 4 czy 5 rano.

Największy ruch w sklepach jest zwykle z rana. Ci, co wracają z nocki, czekają na otwarcie sklepu, a ci, którzy jadą do pracy na szóstą, chcą kupić pączki przed pracą.

Można dbać o linię, można być na diecie, ale tłusty czwartek bez pączka po prostu się nie godzi. Zapach świeżo smażonego ciasta, nadzienie wysokiej jakości i świadomość ile pracy kryje się za każdym kreplem, wciąż ma swoich fanów i przyciąga klientów do lokalnych piekarni. Pączek to nie tylko słodka przekąska, to tradycja, wspomnienia z dzieciństwa i odrobina zapomnienia zamknięta w drożdżowej kuli.

Tak powstają pączki

fot.  Piekarnia "Osiedlowa" Rafał Domeredzki 

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie - "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
ReklamaMaxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 6°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 985 hPa
Wiatr: 21 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama