Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 21 października 2026 20:43
ReklamaFilplast

Świętujemy tłusty czwartek. Ile pracy kryje się w każdej słodkiej kuli?

Pączki czy kreple - obojętnie jak byśmy je nazwali, to pyszne drożdżowe ciastka pieczone na oleju lub smalcu z wyśmienitym nadzieniem. W tłusty czwartek pochłaniamy ich ogromne ilości. Jak powstają i ile pracy trzeba włożyć w przygotowanie pączków? Sprawdziliśmy w piekarni Rafała Domeredzkiego w Strzelcach Opolskich.
Świętujemy tłusty czwartek. Ile pracy kryje się w każdej słodkiej kuli?
Piekarnia "Osiedlowa" Rafał Domeredzki jest już gotowa na tłusty czwartek

Autor: GG

W tym roku tłusty czwartek wypada 12 lutego. Setki z nas ustawią się w kolejce po pączki. Mało kto, wybierając swój ulubiony smak i decydując się czy lepiej wziąć te z cukrem pudrem czy lukrem, zastanawia się, jak wygląda ich produkcja i co zmieniło się w ciągu ostatnich lat. Dlatego też przyjrzeliśmy się sprawie od kuchni, a właściwie od wnętrza piekarni państwa Domeredzkich na Osiedlu Piastów Śląskich w Strzelcach Opolskich.

– Mąka pszenna to podstawa, masło, mleko, jajka, sól cukier... i to na czym jest wypiekany – mówi Rafał Domeredzki, właściciel piekarni. – Do tego dochodzi kwestia nadzienia. U nas tradycyjnie jest różane, ale są też pączki z marmoladą owocową, z bitą śmietaną, pistacjami, z czekoladą, serem... – wymienia.

Nie istnieje jeden idealny pączek. Każdy z nas ma swoje smaki i gusta. Wielu z nas docenia też przysmaki pieczone według tradycyjnej sprawdzonej receptury.

Pączki w piekarni można dostać codziennie. Na tłusty czwartek piekarze smażą ich jednak znacznie więcej. Zwykle pieką 200 pączków dziennie, ale na ten jeden, specjalny dzień przygotowują ich około 5000. Wydaje się to dużo, ale produkcja od pewnego czasu spada między innymi za sprawą sklepów wielkopowierzchniowych i tamtejszych pączków, które często bardziej niż jakością i smakiem kuszą ceną.

Jak wskazuje strzelecki piekarz, w rekordowym 2012 roku produkcja sięgnęła aż 15 000 sztuk. Były to jednak nieco inne czasy, w których też mniej ludzi liczyło kalorie...

– Mimo wszystko – nie tylko dla mnie, ale i dla innych piekarni, cukierni – to są tak zwane żniwa: każdy pączka zje. Istnieje tradycja albo przesąd, że pączki trzeba spałaszować, by mieć w tym roku szczęście i dobrobyt – mówi piekarz.

Do „żniw” trzeba się jednak przygotować. Już tydzień przed tłustym czwartkiem piekarnia wysyła do kontrahentów zapytania dotyczące ilości pączków, jakie chcą otrzymać. Trzeba również zadzwonić do hurtowni i zamówić surowce. Sam proces produkcji zaczyna się w środę po południu, kiedy waży się składniki i przygotowuje je do wymieszania. Następnie piekarze i cukiernicy mieszają ciasto i pozostawiają je do wyrośnięcia, aby w kolejnym etapie uformować pączki. Potem dzielarka dzieli ciasto na równe porcje a pracownicy „kulają” z niego pączki. Tak uformowane ręcznie kule trafiają do smażenia. Po nim zaś do obcieknięcia i nabicia odpowiednią zawartością. Na koniec dekorowane są cukrem pudrem, lukrem, a czasem czekoladą.

– Jedne osoby pieką, inne nadziewają. Jeszcze inne pakują, pudrują. Są ludzie, którzy muszą to z piekarni wywieźć do odpowiedniego punktu – opisuje tłustoczwartkowe obowiązki szef. – Są jeszcze panie, które potem w sklepie sprzedają pączki. Produkcja tego dnia to potężne zadanie organizacyjno-logistyczne, które trwa praktycznie przez 24 godziny. Dzięki temu na klientów ciepłe kreple czekają praktycznie przez cały dzień.

Co jest obecnie największym wyzwaniem dla piekarni?

– Wyzwaniem jest jakość, która się broni, ale również znalezienie pracownika. Nie ma cukierników. W tej chwili nie mam uczniów, nie ma zainteresowania wśród młodych ludzi – mówi właściciel, obawiając się, że nie będzie komu kontynuować jego pracy. – W ten zaś jeden, konkretny dzień wyzwaniem jest zdążyć ze wszystkim na czas, zdążyć z logistyką, tak, by klient mógł cieszyć się świeżym pachnącym pączkiem. Ten czas jest bardzo ważny, ponieważ pierwsze kreple są gotowe już o 2-3 w nocy. Wtedy pierwsze partie trafiają na samochody i są rozwożone do sklepów otwierających się nawet o 4 czy 5 rano.

Największy ruch w sklepach jest zwykle z rana. Ci, co wracają z nocki, czekają na otwarcie sklepu, a ci, którzy jadą do pracy na szóstą, chcą kupić pączki przed pracą.

Można dbać o linię, można być na diecie, ale tłusty czwartek bez pączka po prostu się nie godzi. Zapach świeżo smażonego ciasta, nadzienie wysokiej jakości i świadomość ile pracy kryje się za każdym kreplem, wciąż ma swoich fanów i przyciąga klientów do lokalnych piekarni. Pączek to nie tylko słodka przekąska, to tradycja, wspomnienia z dzieciństwa i odrobina zapomnienia zamknięta w drożdżowej kuli.

Tak powstają pączki

fot.  Piekarnia "Osiedlowa" Rafał Domeredzki 

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie - "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: jestem ze wsi Treść komentarza: Przecież to od ostatnich wyborów księstwo a nie gmina. Monowładza, ignorowanie zapytań radnych, przekonanie o własnej nieomylności. Do tego zgłoszenia w aplikacji, którą rządzący sami wprowadzili w życie są ignorowane, zostają bez odpowiedzi lub z opryskliwą odpowiedzią z stylu "to nie pilna sprawa". Ludzie tam na górze! My obywatele jesteśmy waszymi pracodawcami. Nie zapominajcie o tym! Data dodania komentarza: 16.09.2026, 10:00 Źródło komentarza: Radiowóz niezgody w Strzelcach Opolskich. Wielka kłótnia o pieniądze
Reklama