W tym roku tłusty czwartek wypada 12 lutego. Setki z nas ustawią się w kolejce po pączki. Mało kto, wybierając swój ulubiony smak i decydując się czy lepiej wziąć te z cukrem pudrem czy lukrem, zastanawia się, jak wygląda ich produkcja i co zmieniło się w ciągu ostatnich lat. Dlatego też przyjrzeliśmy się sprawie od kuchni, a właściwie od wnętrza piekarni państwa Domeredzkich na Osiedlu Piastów Śląskich w Strzelcach Opolskich.
– Mąka pszenna to podstawa, masło, mleko, jajka, sól cukier... i to na czym jest wypiekany – mówi Rafał Domeredzki, właściciel piekarni. – Do tego dochodzi kwestia nadzienia. U nas tradycyjnie jest różane, ale są też pączki z marmoladą owocową, z bitą śmietaną, pistacjami, z czekoladą, serem... – wymienia.
Nie istnieje jeden idealny pączek. Każdy z nas ma swoje smaki i gusta. Wielu z nas docenia też przysmaki pieczone według tradycyjnej sprawdzonej receptury.
Pączki w piekarni można dostać codziennie. Na tłusty czwartek piekarze smażą ich jednak znacznie więcej. Zwykle pieką 200 pączków dziennie, ale na ten jeden, specjalny dzień przygotowują ich około 5000. Wydaje się to dużo, ale produkcja od pewnego czasu spada między innymi za sprawą sklepów wielkopowierzchniowych i tamtejszych pączków, które często bardziej niż jakością i smakiem kuszą ceną.
Jak wskazuje strzelecki piekarz, w rekordowym 2012 roku produkcja sięgnęła aż 15 000 sztuk. Były to jednak nieco inne czasy, w których też mniej ludzi liczyło kalorie...
– Mimo wszystko – nie tylko dla mnie, ale i dla innych piekarni, cukierni – to są tak zwane żniwa: każdy pączka zje. Istnieje tradycja albo przesąd, że pączki trzeba spałaszować, by mieć w tym roku szczęście i dobrobyt – mówi piekarz.
Do „żniw” trzeba się jednak przygotować. Już tydzień przed tłustym czwartkiem piekarnia wysyła do kontrahentów zapytania dotyczące ilości pączków, jakie chcą otrzymać. Trzeba również zadzwonić do hurtowni i zamówić surowce. Sam proces produkcji zaczyna się w środę po południu, kiedy waży się składniki i przygotowuje je do wymieszania. Następnie piekarze i cukiernicy mieszają ciasto i pozostawiają je do wyrośnięcia, aby w kolejnym etapie uformować pączki. Potem dzielarka dzieli ciasto na równe porcje a pracownicy „kulają” z niego pączki. Tak uformowane ręcznie kule trafiają do smażenia. Po nim zaś do obcieknięcia i nabicia odpowiednią zawartością. Na koniec dekorowane są cukrem pudrem, lukrem, a czasem czekoladą.
– Jedne osoby pieką, inne nadziewają. Jeszcze inne pakują, pudrują. Są ludzie, którzy muszą to z piekarni wywieźć do odpowiedniego punktu – opisuje tłustoczwartkowe obowiązki szef. – Są jeszcze panie, które potem w sklepie sprzedają pączki. Produkcja tego dnia to potężne zadanie organizacyjno-logistyczne, które trwa praktycznie przez 24 godziny. Dzięki temu na klientów ciepłe kreple czekają praktycznie przez cały dzień.
Co jest obecnie największym wyzwaniem dla piekarni?
– Wyzwaniem jest jakość, która się broni, ale również znalezienie pracownika. Nie ma cukierników. W tej chwili nie mam uczniów, nie ma zainteresowania wśród młodych ludzi – mówi właściciel, obawiając się, że nie będzie komu kontynuować jego pracy. – W ten zaś jeden, konkretny dzień wyzwaniem jest zdążyć ze wszystkim na czas, zdążyć z logistyką, tak, by klient mógł cieszyć się świeżym pachnącym pączkiem. Ten czas jest bardzo ważny, ponieważ pierwsze kreple są gotowe już o 2-3 w nocy. Wtedy pierwsze partie trafiają na samochody i są rozwożone do sklepów otwierających się nawet o 4 czy 5 rano.
Największy ruch w sklepach jest zwykle z rana. Ci, co wracają z nocki, czekają na otwarcie sklepu, a ci, którzy jadą do pracy na szóstą, chcą kupić pączki przed pracą.
Można dbać o linię, można być na diecie, ale tłusty czwartek bez pączka po prostu się nie godzi. Zapach świeżo smażonego ciasta, nadzienie wysokiej jakości i świadomość ile pracy kryje się za każdym kreplem, wciąż ma swoich fanów i przyciąga klientów do lokalnych piekarni. Pączek to nie tylko słodka przekąska, to tradycja, wspomnienia z dzieciństwa i odrobina zapomnienia zamknięta w drożdżowej kuli.
Tak powstają pączki

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie - "Strzelca Opolskiego"!








Komentarze