Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 5 czerwca 2026 15:22
Reklama

Świętujemy tłusty czwartek. Ile pracy kryje się w każdej słodkiej kuli?

Pączki czy kreple - obojętnie jak byśmy je nazwali, to pyszne drożdżowe ciastka pieczone na oleju lub smalcu z wyśmienitym nadzieniem. W tłusty czwartek pochłaniamy ich ogromne ilości. Jak powstają i ile pracy trzeba włożyć w przygotowanie pączków? Sprawdziliśmy w piekarni Rafała Domeredzkiego w Strzelcach Opolskich.
Świętujemy tłusty czwartek. Ile pracy kryje się w każdej słodkiej kuli?
Piekarnia "Osiedlowa" Rafał Domeredzki jest już gotowa na tłusty czwartek

Autor: GG

W tym roku tłusty czwartek wypada 12 lutego. Setki z nas ustawią się w kolejce po pączki. Mało kto, wybierając swój ulubiony smak i decydując się czy lepiej wziąć te z cukrem pudrem czy lukrem, zastanawia się, jak wygląda ich produkcja i co zmieniło się w ciągu ostatnich lat. Dlatego też przyjrzeliśmy się sprawie od kuchni, a właściwie od wnętrza piekarni państwa Domeredzkich na Osiedlu Piastów Śląskich w Strzelcach Opolskich.

– Mąka pszenna to podstawa, masło, mleko, jajka, sól cukier... i to na czym jest wypiekany – mówi Rafał Domeredzki, właściciel piekarni. – Do tego dochodzi kwestia nadzienia. U nas tradycyjnie jest różane, ale są też pączki z marmoladą owocową, z bitą śmietaną, pistacjami, z czekoladą, serem... – wymienia.

Nie istnieje jeden idealny pączek. Każdy z nas ma swoje smaki i gusta. Wielu z nas docenia też przysmaki pieczone według tradycyjnej sprawdzonej receptury.

Pączki w piekarni można dostać codziennie. Na tłusty czwartek piekarze smażą ich jednak znacznie więcej. Zwykle pieką 200 pączków dziennie, ale na ten jeden, specjalny dzień przygotowują ich około 5000. Wydaje się to dużo, ale produkcja od pewnego czasu spada między innymi za sprawą sklepów wielkopowierzchniowych i tamtejszych pączków, które często bardziej niż jakością i smakiem kuszą ceną.

Jak wskazuje strzelecki piekarz, w rekordowym 2012 roku produkcja sięgnęła aż 15 000 sztuk. Były to jednak nieco inne czasy, w których też mniej ludzi liczyło kalorie...

– Mimo wszystko – nie tylko dla mnie, ale i dla innych piekarni, cukierni – to są tak zwane żniwa: każdy pączka zje. Istnieje tradycja albo przesąd, że pączki trzeba spałaszować, by mieć w tym roku szczęście i dobrobyt – mówi piekarz.

Do „żniw” trzeba się jednak przygotować. Już tydzień przed tłustym czwartkiem piekarnia wysyła do kontrahentów zapytania dotyczące ilości pączków, jakie chcą otrzymać. Trzeba również zadzwonić do hurtowni i zamówić surowce. Sam proces produkcji zaczyna się w środę po południu, kiedy waży się składniki i przygotowuje je do wymieszania. Następnie piekarze i cukiernicy mieszają ciasto i pozostawiają je do wyrośnięcia, aby w kolejnym etapie uformować pączki. Potem dzielarka dzieli ciasto na równe porcje a pracownicy „kulają” z niego pączki. Tak uformowane ręcznie kule trafiają do smażenia. Po nim zaś do obcieknięcia i nabicia odpowiednią zawartością. Na koniec dekorowane są cukrem pudrem, lukrem, a czasem czekoladą.

– Jedne osoby pieką, inne nadziewają. Jeszcze inne pakują, pudrują. Są ludzie, którzy muszą to z piekarni wywieźć do odpowiedniego punktu – opisuje tłustoczwartkowe obowiązki szef. – Są jeszcze panie, które potem w sklepie sprzedają pączki. Produkcja tego dnia to potężne zadanie organizacyjno-logistyczne, które trwa praktycznie przez 24 godziny. Dzięki temu na klientów ciepłe kreple czekają praktycznie przez cały dzień.

Co jest obecnie największym wyzwaniem dla piekarni?

– Wyzwaniem jest jakość, która się broni, ale również znalezienie pracownika. Nie ma cukierników. W tej chwili nie mam uczniów, nie ma zainteresowania wśród młodych ludzi – mówi właściciel, obawiając się, że nie będzie komu kontynuować jego pracy. – W ten zaś jeden, konkretny dzień wyzwaniem jest zdążyć ze wszystkim na czas, zdążyć z logistyką, tak, by klient mógł cieszyć się świeżym pachnącym pączkiem. Ten czas jest bardzo ważny, ponieważ pierwsze kreple są gotowe już o 2-3 w nocy. Wtedy pierwsze partie trafiają na samochody i są rozwożone do sklepów otwierających się nawet o 4 czy 5 rano.

Największy ruch w sklepach jest zwykle z rana. Ci, co wracają z nocki, czekają na otwarcie sklepu, a ci, którzy jadą do pracy na szóstą, chcą kupić pączki przed pracą.

Można dbać o linię, można być na diecie, ale tłusty czwartek bez pączka po prostu się nie godzi. Zapach świeżo smażonego ciasta, nadzienie wysokiej jakości i świadomość ile pracy kryje się za każdym kreplem, wciąż ma swoich fanów i przyciąga klientów do lokalnych piekarni. Pączek to nie tylko słodka przekąska, to tradycja, wspomnienia z dzieciństwa i odrobina zapomnienia zamknięta w drożdżowej kuli.

Tak powstają pączki

fot.  Piekarnia "Osiedlowa" Rafał Domeredzki 

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie - "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
B Autor komentarza: <a href=“https://www.polecanekorepetycje.pl/“>kasia</a> Treść komentarza: Świetnie napisany artykuł, który bardzo dobrze przedstawia opisywany temat, to rzadkie!! Data dodania komentarza: 20.05.2026, 16:34 Źródło komentarza: W „Kupach” pachnie lasem, w Kałach rośnie duma, a z Wódką jeszcze nikt nie wygrał J Autor komentarza: Jarząbek Wacław Treść komentarza: Panie Redaktorze! Wyjaśnienia udzielane przez urzędników państwowych, odnośnie do tego jakoby brak opadów i zjawiska krasowe w podłożu geologicznym to jedyne przyczyny katastrofalnej sytuacji hydrologicznej w rejonie Jemielnicy są niewystarczające. Historycznie rzecz ujmując bywały przecież, co najmniej tak samo jak obecnie, długie a nawet dłuższe okresy bez opadów a podłoże geologiczne w tej okolicy nie zmieniło się raptownie w ciągu minionych dwóch, trzech lat, a na przykład gąsiorowickie stawy były wtedy pełne wody, trzcin, ptactwa wodnego, itp. zaś sama rzeka Jemielnica wystarczająco je zasilała. Może Panie Redaktorze bliżej przyjrzeć się czy przyczyną tej swoistej zbrodni ekologicznej na tym obszarze nie jest aby działalność przemysłowa człowieka w ostatnich kilku latach? Proszę popytać starszych mieszkańców Jemielnicy czy Gąsiorowic - oni doskonale pamiętają jak było tam kiedyś. Data dodania komentarza: 17.05.2026, 14:32 Źródło komentarza: Susza powoduje straty w powiecie strzeleckim J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Oj Janie,z twoją polską pisownią to coś nie tak.W jakiej szkole nauczyli cię tak gramatycznie pisać? Data dodania komentarza: 13.05.2026, 19:13 Źródło komentarza: Strażacy z gminy Kolonowskie podsumowali kadencję i wybrali nowe władze S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: Nowa dyrektor - polska język trudna język Data dodania komentarza: 13.05.2026, 07:50 Źródło komentarza: Violetta Zalejska nową dyrektor Biblioteki i Kultury w Zawadzkiem J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: I na co we Fosowskym ta straż? I tak nikaj nie jezdzom, gmina wybudowala garaż, dala auto, a oni nawet ludzi ni mają… zawrzyć to! Data dodania komentarza: 13.05.2026, 07:17 Źródło komentarza: Strażacy z gminy Kolonowskie podsumowali kadencję i wybrali nowe władze J Autor komentarza: Jan jan Treść komentarza: Ni ma, bo przeca Kolonowskie to wiocha Data dodania komentarza: 13.05.2026, 07:15 Źródło komentarza: Podróż w czasie ulicami Kolonowskiego. Mieszkańcy odkrywali lokalną historię
Reklama