Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 23:51
Reklama
Reklama

Jaryszowski żniwniok 160 lat temu

Jaryszowski żniwniok 160 lat temu
Zwyczaje żniwne w powiecie strzeleckim: na pierwszych zebranych snopkach stawiano krzyż. Zdjęcie z lat 20.

W sierpniu kończą się żniwa i niedługo po nich mieszkańcy wsi rozpoczynają uroczystości związane z ich zakończeniem.

W Jaryszowie i wsiach parafii (Jaryszów, Nogowczyce i Sieroniowice) szczególnie uroczyście obchodzi się do dziś święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny (WNMP), które przypada 15 sierpnia. W tym dniu w Jaryszowie jest odpust, bo kościół jest pod wezwaniem WNMP. Święto, znane pod inną nazwą „Matki Boskiej Zielnej”, nawiązuje do wywodzących się jeszcze z czasów pogańskich uroczystości rozpoczynających święta zebranych plonów. W połowie sierpnia Germanie, którzy do końca IV wieku zamieszkiwali także ziemie dzisiejszej Polski (byli to Wandalowie i Goci nad Bałtykiem), kultywowali zwyczaje związane z zebranymi ziołami. Później zwyczaje związane z ziołami leczniczymi przejęło chrześcijaństwo i powiązało z świętem Wniebowzięcia NMP. W kościołach w tym dniu święci się bukiety albo wianki zrobione z 7 ziół leczniczych, takich jak: rumianek, mięta, melisa, bazylia, lubczyk, rozmaryn i nasturcja (rumianek po śląsku to kamelki, melisa to minca, lubczyk to maga, nasturcje to krezy; pozostałe nazwy są podobne do polskich).

We wrześniu, gdy zboża były już wymłócone, odbywały się główne uroczystości związane z zakończeniem żniw, to tzw. „żniwniok” nazywany po polsku „dożynki” albo „święto plonów”. Jak wygląda to święto obecnie, to wiedzą wszyscy – korowody przebierańców i przesadnie wielkie korony żniwne. Te korony jeszcze ok. 20 lat temu wyglądały inaczej. Opis takiej korony i żniwnioka w Jaryszowie, przed 160 laty, w 1865 roku, został umieszczony we wrocławskim czasopiśmie „Rübezahllieder”, dodatku do „Schlesische Provinzialblätter”. W 1936 roku artykuł „Erntedankfest in Jarischau” został przedrukowany przez „Gross Strehlitzer Heimatkalender”.

W połowie XIX wieku Jaryszów rzadko trafiał na strony gazet. Wieś położona była na uboczu i daleko od głównych dróg. Opis żniwnioka pewnie dotarł do Wrocławia od jakiegoś gościa rodziny Müller, która była wtedy właścicielem dworu, folwarku i większości pól jaryszowskich. Przypuszczam, że opisany żniwniok miał miejsce w 1861 lub 1862 roku. Wtedy to rodzina Müller ufundowała odbudowę zniszczonej w pożarze kościoła wieży. Postawiono nową wieżę kościoła, możliwe, że jej architekt pochodził z Wrocławia i w czasie pobytu w Jaryszowie sporządził opis żniwnioka.

Tak jak teraz, głównym elementem „żniwnioka” była korona żniwna. Przed świętem robiły ją kobiety z różnego rodzaju zbóż i przyozdabiały kwiatami, owocami, migdałami, rodzynkami, cukierkami. W zboże wplecione były paski złotej lamety. Przygotowywano też plac do zabawy z okazji tego święta. Gdzieś w pobliżu lasu miał się znajdować specjalny okrągły plac na zabawy. Na środku tego placu stało duże drzewo. Od środkowego drzewa do drzew po bokach przeciągano liny i na tych linach zawieszano girlandy kwiatów i gałęzie, co tworzyło coś w rodzaju dachu nad placem. We wsi nie było wtedy sali biesiadnej, a stodoły były pełne zebranego zboża.

W dniu święta, chyba po mszy w kościele, zbierał się korowód, który udawał się do pałacu właścicieli folwarku i części wsi na dzisiejszym Zidlongu (kiedyś pomiędzy kościołem i farą była droga na Zidlong, do pałacu). Odświętnie ubrane młode dziewczyny z wiankami na głowach niosły koronę żniwną na białej dużej tacy. Za nimi podążali starosta i starościna, a za tymi robotnicy rolni i mieszkańcy wsi. Mężczyźni mieli ze sobą udekorowane kwiatami kosy, a kobiety grabie, też ozdobione kwiatami.

Po dotarciu korowodu przed pałac, starosta i starościna przekazywali koronę żniwną właścicielowi wsi. Przy tym starosta wygłaszał pozdrowienie po niemiecku, a starościna po polsku. Po przekazaniu korony właściciel wsi obdarowywał starostów pieniędzmi. Następnie śpiewano „Te Deum” i po polsku „Kto się w opiekę”.

Spod pałacu korowód mieszkańców Jaryszowa z „państwem” i ich gośćmi udawał się z muzyką i przy śpiewie różnych piosenek ludowych na zabawę na świątecznym placu. Zabawę rozpoczynano od „poloneza”, przy czym „gnadige Frau” była prowadzona przez Großknechta (coś w rodzaju nadzorcy robotników we folwarku), a „gnadige Herr” był prowadzony przez Großmagd (nadzorczyni służących). Po tym tańcu miały miejsce różne zabawy.

Najważniejsze było zdobycie nowych narzędzi do pracy. Na tym placu z boku wbity w ziemię był wysoki drewniany pal, bez kory, gładki. Na jego szczycie były zawieszone nowe narzędzia: kosa, widły, grabie i cep. Żeby je zdobyć, młodzi mężczyźni musieli się wdrapać na szczyt tego słupa. Pierwszy, który to zrobił, dostawał w nagrodę nową kosę, drugi - widły, trzeci - cep, a czwarty - grabie.

Były też inne zabawy, jak bieg w worku, skok wzwyż, łapanie wursztu na sznurku czy „bicie w garnek” (to coś w rodzaju „ciuciubabki” - biorącemu w tym udział zawiązywano oczy i dawano do ręki cep, zakręcano nim parę razy, po czym miał on odszukać gliniany garnek, w który ktoś uderzał warzechą. Pod garnkiem był żywy kogut. Temu, któremu z zawiązanymi oczami udało się cepem rozbić garnek, dostawał koguta). Zwycięzcy zabaw byli obdarowywani przez „państwo” i ich gości nagrodami takimi jak prześcieradła, fartuchy, wstążki, fajki, cygara, tabak. Dzieciom rozdawano ciastka i cukierki. W czasie zabawy na placu dla wszystkich było darmowe piwo, ciasto, bułki i wurszt. Zabawa trwała aż do wieczora. Gdy zrobiło się ciemno, odprowadzano ze śpiewem „państwo” do pałacu.

Pochodzę z Jaryszowa i przez parę lat próbowałem zlokalizować ten plac, na którym odbywała się zabawa żniwniokowa. Dopiero mapa topograficzna z 1827 roku pokazała mi jego położenie. Plac był w połowie dzisiejszej Parzynci (ul. Zielona). Od powstania wsi w połowie XIII wieku aż do II połowy XIX wieku był w tym miejscu na tej ulicy koniec wsi. Ulica kończyła się okrągłym placem. Do dziś ulica jest w tym miejscu szersza (jest tam rozgałęzienie ulicy). Plac miał być blisko lasu. Choć do chechelskiego lasu jest dosyć daleko, to jego wysokie drzewa na wzgórzach wyglądają jakby las był blisko.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 999 hPa
Wiatr: 18 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama