Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 8 listopada 2026 20:33
Reklama

To nie pora na pożegnanie…

Rak trzustki to wyrok śmierci. Wiedzą o tym wszyscy. Kiedy mówię ludziom na co choruję patrzą na mnie przerażeni. To tak, jakbym na czole miał napisane ŚMIERĆ… A ja mam rodzinę, dzieci, bliskich. Ludzi, dla których muszę pokonać potworną chorobę. Muszę żyć!
  • 18.02.2020 10:00
  • Autor: Grupa Tipmedia
To nie pora na pożegnanie…

Szczęście narodzin drugiego dziecka, nowy start i wielkie nadzieje na przyszłość. Przyjście na świat Henry’ego wprowadziło do naszego życia mnóstwo radości. Przygotowywaliśmy się do tego przez wiele miesięcy. Ten moment zapamiętam na zawsze. Słowa lekarza “ma Pan zdrowego syna”. Marzenie każdego rodzica. Zwykłe, rodzinne życie dawało mi mnóstwo satysfakcji do momentu, w którym mój świat legł w gruzach. Dokładnie 2 tygodnie później świat, który budowałem z najbliższymi runął. W moim życiu zagościło poczucie beznadziei...

Diagnoza, która zwaliła z nóg. Ukryty, bezobjawowy rak. Taki, który wykryty zostaje najczęściej w ostatnim stadium zaawansowania. Rak trzustki w IV stadium. Lekarze pozostają bezradni, mówiono o standardowej procedurze, o możliwościach podjęcia walki. Walki, której wyniku nikt nie był w stanie przewidzieć. W mojej głowie pojawiła się myśl, że to koniec. Byłem przekonany, że nic mnie nie uratuje. Właśnie wtedy poraziła mnie myśl, że zostawię moje dzieci, żonę samych, że nigdy nie zobaczę jak chłopcy dorastają, nigdy nie zagram z nimi w piłkę. 

Podziwiam moją żonę. To jeden z najcięższych okresów w naszym życiu. Szczęście na zmianę z potworną rozpaczą. Uczucia, których nie sposób nazwać. Ona jak zawsze była obok. Czuwała, razem ze mną ramię w ramię postanowiła walczyć o życie. 

Codziennie, kiedy spoglądam na dzieci w moich oczach pojawiają się łzy. Wiesz jak to jest żyć ze świadomością, że być może patrzę na nie po raz ostatni? Te myśli spychają mnie w przepaść, a jednocześnie dają siłę do walki. Walki o najwyższą stawkę. Jedyny raz w życiu postanowiłem uwierzyć, że cuda się zdarzają. 

Chemioterapia to rozwiązanie na chwilę. Może powstrzymać rozwój choroby i powiększanie guza, ale to za mało. Zdecydowałem się na chemioterapię, bo w tym momencie nie mam innego wyjścia, z potworem, który mnie zaatakował muszę walczyć znacznie bardziej zdecydowanie. Bo tylko kompleksowa terapia może zapewnić, że znów będę zdrowy. Nowoczesna immunoterapia w Niemczech to moja jedyna szansa na ratunek. Lekarze, którzy widzieli moje wyniki zakwalifikowali mnie do leczenia, dali nadzieję na remisję. Niestety, leczenie to ogromne koszty. Cena za moje zdrowie, życie i przyszłość to prawie 700 tysięcy złotych! Kwota, która przyprawia o zawrót głowy. Środki, których potrzebuję praktycznie natychmiast. 

Ja i moja rodzina codziennie mamy nadzieję, że to tylko koszmar, z którego za chwilę się obudzimy. Niestety, brutalna rzeczywistość wciąż nas dopada. Chemioterapia mnie zmieniła, straciłem sporo kilogramów, odebrała siły, ale nie zabiła nadziei. Czasem boję się, że ulatuje ze mnie życie. Moją nadzieją na przyszłość, na to, że znów będę mógł planować “jutro” jesteście Wy! Jeśli nie uzbieram kwoty potrzebnej na leczenie, w ciszy i rozpaczy pozostaje mi czekanie na śmierć… Nie mogę zostawić rodziny! Dla nich chcę walczyć! Błagam o pomoc. Wyciągnij do mnie pomocną dłoń!

Do czasu diagnozy nie spędziłem w szpitalu ani jednego dnia. Teraz te kąty widuję częściej niż własne dzieci. Codziennie wyrywam się ze szponów śmieci. Podnoszę się tylko po to, by znów upaść… Liczę, że ta wyczerpująca droga to ścieżka do zwycięstwa. Obrałem kurs na życie, pomóż mi się ratować! To nie pora na pożegnanie...

JAK POMÓC?

-  przekazując 1% podatku: KRS 0000396361; cel szczegółowy 0061226 Bartosz
- przekazując pomoc finansową, Fundacja Siepomaga, nr konta 89 2490 0005 0000 4530 6240 7892 tytułem 21410 Bartosz Balczerski darowizna

--- Artykuł sponsorowany ---



Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
L Autor komentarza: Łoza love "cookies" Treść komentarza: Inspektor łoza to i w listopadzie na działce mieszka? Ciekawe... Na ucho kwoty przetargów?? Przed ich ogłoszeniem oczywiście!? W tych januszkowicach dobra dziupla, tyle zła z jednego miejsca... Meldunek, praca i faktyczny pobyt to trzy różne powiaty, sporo od siebie... Znany schemat 😯 Data dodania komentarza: 7.11.2026, 21:45 Źródło komentarza: Nauczycielki z gminy Ujazd z wyróżnieniami. Doceniono ich pracę i zaangażowanie J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama