Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 14 września 2026 18:43
ReklamaFilplast

Po co ksiądz chodzi po kolędzie i co ministrant wypisuje na drzwiach

Poszukujący sensacji i mamony myślą, że korzyścią dla księdza są pieniądze. Nie. Każdemu księdzu potrzebna jest ta kolęda, żeby mógł być ze swoimi parafianami w ich miejscu zamieszkania i przekonać się o ich życiu - pisze ksiądz Daniel Jaszczyszyn.
Po co ksiądz chodzi po kolędzie i co ministrant wypisuje na drzwiach

Autor: pexels.com / zdjecie ilustracyjne

Szczęść Boże, dzień dobry! Nadziwić się nie mogę temu, iż żąda się od Kościoła wycofania z życia publicznego, jednocześnie każdego tygodnia jest on atakowany w mediach. Jak nie żądanie anarchistów zakazu spowiedzi dzieci i manipulacje wokół tego tematu (ucinanie nagrania w połowie zdania, by wyjąć z kontekstu; co ze standardami etyki dziennikarskiej?!), to wątek kolędy. Państwo dziennikarze, doprawdy, zdecydujcie się. To Kościół ma milczeć i dać się bić? Taka to kultura? To jest antykultura.

Kolęda – co to?

Pod tym słowem kryje się kilka znaczeń: pieśni religijne związane z Uroczystością Narodzenia Pańskiego, albo pieśni noworoczne wykonywane przy odwiedzinach gospodarzy (chodzi o wieś), albo w końcu odwiedziny duszpasterskie w domach parafian. Ze zrozumiałych względów nie będę tu pisał o dwóch pierwszych znaczeniach, ale od razu przejdę do ostatniego.

Szumnie i górnolotnie określanie takich odwiedzin spotkaniem z duszpasterzem (jak ja „uwielbiam” tą mowę kościelną) jest wydarzeniem, które powinno przynieść korzyść tak naprawdę obu stronom. Ksiądz przychodzący do parafian chce się z nimi wspólnie modlić, błogosławić mieszkańcom i domu. Wnieść sacrum do profanum. Przecież Jezus powiedział: „Gdzie dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18,20).

Dlaczego kolęda jest dobra dla księdza?

Poszukujący sensacji i mamony myślą, że korzyścią dla księdza są pieniądze. Nie. Każdemu księdzu potrzebna jest ta kolęda, żeby mógł być ze swoimi parafianami w ich miejscu zamieszkania i przekonać się o ich życiu. Ciągle zarzuca nam się odrealnienie, odklejenie od życia przeciętnego człowieka. Żeby taki ksiądz, jeśli jest dobrym obserwatorem i słuchaczem (a powinien mieć te zdolności), umiał współodczuwać z ludźmi, do których Kościół go wysłał.

Co z kulturą spotkania? Kiedy mamy się spotkać i rozmawiać ze sobą? Liturgia jest kultem Boga, spowiedź ma na celu pojednanie człowieka z samym sobą i Bogiem. Kancelaria parafialna może być dla wielu krępująca (bo w kolejce jest jeszcze kilka osób, bo się spieszę, itd.).

Żeby uniknąć niezręczności

Ostatnio przeczytałem artykuł prof. Jana Hartmana na temat kolędy. Szczerze się zdumiałem wypowiedzią tego akademika. Zadeklarowany ateista, który zachęca katolików do niewpuszczenia księdza do domu z modlitwą i błogosławieństwem… Tak, mam wątpliwości w szczerość jego intencji. 

Przywołuje on nagranie sprzed kilku tygodni, gdzie ksiądz instruuje parafian na temat przyjmowania go po kolędzie. Mówi tam, że jak gdzieś daleko, to prosi parafian o przewiezienie go, podpowiada, czym można go poczęstować. W pierwszej chwili bardzo źle pomyślałem o tym wydarzeniu. Jednak rozmawiając z zaprzyjaźnionymi małżeństwami, wspólnie doszliśmy do wniosku, że intencja nie była zła.

Sposób przedstawienia nie był szczęśliwy – fakt. Ale w gruncie rzeczy nie było to dalekie od roztropności. Wśród kolędników są przecież nieletni, jest to więc próba odsunięcia zarzutów o nieobyczajne zachowanie względem niepełnoletnich. Wzmagające się choroby cywilizacyjne narzucają przestrzeganie określonych diet. Jeszcze z doświadczenia ministranckiego pamiętam, że niejedna rodzina chce poczęstować kolędowych gości choćby jakąś drobnostką. Chodzi o to, aby uniknąć bardzo niezręcznych sytuacji, w której taki gość musiałby odmówić poczęstunku, okazując tym samym gospodarzom afront i wpędzenia w niepotrzebne koszty.

Kolęda na zaproszenie

Moje doświadczenie jako przyjmującego kolędę wraz z rodzicami, później kolędującego jako ministrant, czy ksiądz, jest różne. W rodzinnym mieście księża publikowali plan kolędy. Gdy wyjechałem na studia do Wrocławia, bardzo się zdziwiłem, gdy któregoś styczniowego dnia do drzwi zapukał ministrant. Ale bez księdza. 

Właścicielka, od której wynajmowałem pokój, wyjaśniła, że w tej parafii właśnie męska młodzież chodzi i pyta, czy rodzina życzy sobie przyjęcia księdza po kolędzie następnego dnia. Jest to w jakiś sposób powiązane z coraz częstszą praktykowaną w parafiach miejskich próbą zaproszenia księdza na kolędę. W czasie Adwentu parafianie mogą zawiadomić kancelarię (albo osobiście, albo przy pomocy przygotowanej wcześniej broszury), kogo należy odwiedzić. Cytowany niedawno w jednym z mediów ks. Damian Wyżkiewicz zarzuca tak postępującym duszpasterzom lenistwo.

Nie mogę się z nim zgodzić. Przychylałbym się do modelu, który właśnie staje się popularniejszy. Dlaczego? Z powodu osobistego doświadczenia. Pozwolę sobie zaczerpnąć przykłady z okresu zarówno ministranctwa, jak i kapłaństwa. Przychodzenie w miejsca, gdzie nikt kolędy nie chce widzieć i przeznaczanie czasu na te miejsca, zabiera czas ludziom, którzy chcą tego spotkania i rozmowy z księdzem. Jak zarzuca ks. Wyżkiewicz, grozi to tworzeniem kółek wzajemnej adoracji. Takie przecież zawsze mogą powstać, gdy ksiądz jest niedojrzały. Doświadczam natomiast wielu spotkań ze świetnymi rozmowami, które mogłyby trwać nieco dłużej i aż się o to proszą. Bo taki jest też nasz cel. A przynajmniej powinien być. Czasami jednak ręce opadają, gdy słyszy się od gospodarza: „Co tak późno?!”

Na koniec

Na drzwiach mieszkań ministrant nie wypisuje jakiegoś równania matematycznego. Inskrypcja „C+M+B+2022” oznacza „Christus mansionem benedicat”, czyli „Chrystus [temu] mieszkaniu błogosławi”. Krzyżyki to wywodzące się z łacińskiej pisowni separatory. Dlatego też nie piszemy żadnego znaku równości. Czasem po roku można zobaczyć „A.D.”, czyli „Anno Domini” – „Roku Pańskiego”. 

Może warto zdobyć się na odwagę i zadać księdzu jakieś pytanie? To jest świetna okazja, by będąc na „swoim terenie” wejść na inny poziom spotkania. A co z kopertą? Ksiądz po nią nie przychodzi. Jeszcze abp Alfons Nossol polecił w naszej diecezji, aby dać możliwość złożenia ofiary raczej w kościele, a nie „zbierać” na kolędzie. Dla mnie samego sprawia to problem, bo wpędza w poczucie jakiegoś inkasenta, a nim nie jestem. Ofiara ma to do siebie, i tego się trzymajmy, że jest dobrowolna. Niech więc tak będzie.

Chętnie pójdę za kilkanaście dni na kolędę. Znowu będę miał okazję spotkać się z moimi parafianami w innej sytuacji, niż na odległość w kościele. Spotkania się z nimi przy stole, ucieszenia ich radościami, smutku ich smutkami. Nim się pożegnam, to życzę pięknych Świąt Bożego Narodzenia, ucieszenia się z narodzin Zbawcy ludzkości. Do zobaczenia!


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Panie Redaktorze Gasz zanim opublikuje się artykuł, warto najpierw sprawdzić podstawowe fakty. W Staniszczach Wielkich od około 20 lat nie ma szkoły podstawowej. To nie jest drobny szczegół, ale podstawowa informacja dotycząca miejscowości i jej mieszkańców. Dlatego trudno zrozumieć, skąd w artykule pojawia się informacja sugerująca, że szkoła podstawowa nadal tam funkcjonuje. Czy autor artykułu w ogóle sprawdził, jak wygląda rzeczywista sytuacja w Staniszczach Wielkich? Dziennikarstwo powinno opierać się na faktach, a nie na powielaniu niezweryfikowanych informacji. Proszę o wyjaśnienie tej kwestii i sprostowanie błędnej informacji. Data dodania komentarza: 10.09.2026, 13:04 Źródło komentarza: 728 uczniów rozpoczęło edukację w powiecie strzeleckim J Autor komentarza: Jarząbek Wacław Treść komentarza: Coś mi się wydaje, że to , mimo wszystko, nie jemielnicki rolnik jest głównym sprawcą niedoboru wody w stawach. Główny winowajca nadal pozostaje nieznany. Temat powinien być nagłaśniany a kwestia zanikania wody dogłębnie zbadana. Są przecież od tego stosowne instytucje utrzymywane z naszych podatków. Wędkarzowi, mimo wszystko, gratuluję dociekliwości. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 16:41 Źródło komentarza: Odkryto przyczynę wysychania stawu w Jemielnicy. Czy woda wróci? G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Naprawdę śmierdzący problem! Jest to jakaś usterka? Nie ma to wpływu na zdrowie mieszkańców? Autor pisze, że zimą jest lepiej... Jest to wieloletni temat? Dlaczego dopiero teraz władze zajmują się tą absurdalną sytuacją? Data dodania komentarza: 28.08.2026, 08:11 Źródło komentarza: Utrata walczy ze śmierdzącym problemem. "Nie da się otworzyć okna" J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Wielkie brawa dla mundurowych z Zawadzkiego za błyskawiczną reanimację i uratowanie życia tego człowieka! Małe sprostowanie dla autorki artykułu – w Kolonowskiem nie ma już dworca, a jedynie przystanek kolejowy i niszczejące pozostałości po dawnej stacji. Warto dbać o precyzję, nawet jeśli w obliczu takiego dramatu najważniejsze jest to, że pomoc dotarła na czas." Data dodania komentarza: 13.08.2026, 14:41 Źródło komentarza: Leżał nieprzytomny przy dworcu. Policjanci z Zawadzkiego uratowali mu życie J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Zawadzki policyjny show. Data dodania komentarza: 14.07.2026, 15:07 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego
Reklama