Ten dzień zaczął się wyjątkowo wcześnie. – Pobudka o godzinie 4 rano, czesanie fryzur, przygotowywanie makijaży, śniadanie. Potem wyjazd do Katowic. Zbiórka. Próba sceny o godzinie 7. Następnie przebranie się w stroje, mowa motywacyjna, ostatnie poprawki krawieckie. Wreszcie przyszła godzina 9:30, gdy to my wyszliśmy na parkiet – opisuje ten wielki dzień założycielka Niro Dance School, Dominika Pacula.
Grupa wiekowa kadetów, która brała udział w wydarzeniu, przygotowywała się do występu praktycznie przez całe wakacje i wrzesień. Dzieci poświęcały swój wolny czas, by brać udział w treningach i szlifować program. Cel był jasny: po tym, jak na początku wakacji wywalczyły na Mistrzostwach Europy awans do Mistrzostw Świata, wypaść na nich jak najlepiej – i to się udało.
– Osiągnęliśmy duży progres od Mistrzostw Europy. Dzieci miały większą świadomość ruchu. Były bardziej odważne i znały choreografię dużo lepiej. Ja jestem z nich bardzo dumna. Dla mnie ważne było to, aby dzieci były zadowolone ze swojego występu – mówi założycielka o swoich małych artystach.
Co ciekawe, dzieci stresowały się dużo mniej, niż można by było się tego spodziewać.
– To nawet nie był stres czy strach, a bardziej skupienie na zadaniu, na występie. Takie skupienie z ekscytacją, by zatańczyć jak najlepiej. Wydaje mi się, że dzieci przyzwyczaiły się do dużej sceny po tegorocznym udziale w mistrzostwach. Wyszły na parkiet śmiało, z uśmiechem – opowiada.
Paradoksalnie artyści stresowali się chyba nawet mniej niż na Mistrzostwach Europy. Duża w tym zasługa miejsca. W Katowicach występowali wręcz u siebie.
– Byliśmy z nimi wszyscy: trenerzy, rodzice, krewni – mówi założycielka szkoły, wskazując, że to miało niebagatelne znaczenie dla dzieci. Nie bez wpływu też było to, iż grupa nie musiała walczyć o żaden awans. Była już w ścisłej światowej czołówce.
– O 20:00 w Spodku zgromadziły się wszystkie zespoły na tak zwany „happy time”, by razem przebywać i się bawić. Po nim nastąpiło ogłoszenie wyników. Reprezentacja Niro Dance School zajęła piąte miejsce na pięć zespołów w swojej grupie – wskazuje rozmówczyni. Nie można tego traktować jednak jak porażki. Kadeci przez ten rok przeszli bowiem długą drogę, by dotrzeć do finału Mistrzostw Świata. Nie można w nim wziąć udziału ot tak. Zresztą samo piąte miejsce na świecie mówi bardzo dużo o poziomie tych młodych ludzi.
Na tym jednak nie koniec. Jak zauważa Dominika Pacula, to wręcz początek przygody.
– To był tylko start w mistrzostwach, nie osiągnęłyśmy tam podium, a dążymy do tego, by móc nie tylko prezentować się na scenie międzynarodowej, ale też zdobywać najwyższe miejsca. Mierzymy wysoko.
Pozostaje więc tylko gratulować i trzymać kciuki za kolejne występy. Niro Dance School postawiło sobie bowiem bardzo wysoko poprzeczkę, kto jednak jak nie oni, będzie umiał ją przeskoczyć.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Komentarze