O zakończeniu pielgrzymki Łukasz Mularz poinformował w mediach społecznościowych. Nie ukrywał, że była to dla niego bardzo trudna decyzja.
– Kochani, pisząc ten post, łamie mi się serce i zbiera do płaczu – napisał na swoim facebookowym profilu „Łuki Rowerem Przez Świat”, gdzie relacjonował przebieg wyprawy.
Achilles dawał o sobie znać już kilka dni wcześniej, ale rowerzysta nie zamierzał się poddawać. Dzień przed podjęciem decyzji uznał, że noga jest w lepszym stanie i postanowił pokonać więcej kilometrów. Na ostatnich 10 kilometrach ból powrócił. Następnego dnia spróbował jeszcze ruszyć w trasę, jednak po przejechaniu 7 kilometrów wiedział, że nie da rady jechać dalej.
– Nie chciałem kontynuować pielgrzymki autobusami czy pociągami – mówi Łukasz Mularz. – Od początku założenie było inne – całą trasę miałem pokonać na rowerze, tak jak w przypadku poprzednich pielgrzymek.
Kontuzja Achillesa była pozostałością po ubiegłorocznej podróży do San Giovanni Rotondo we Włoszech. Wtedy naciągnął ścięgno, ale mimo urazu udało mu się dotrzeć do celu.
– Błędem było, że po przyjeździe z Włoch nie zadbałem odpowiednio o wyleczenie nogi – przyznaje. – Teraz, nauczony doświadczeniem, rozpocząłem już leczenie. Musiałem też patrzeć na to, że jestem mężem wspaniałej żony i ojcem trójki dzieci. Gdyby doszło do poważniejszej kontuzji, nie mógłbym jej pomóc ani pobawić się z dziećmi, a pracodawca mógłby stwierdzić, że jestem mu niepotrzebny. Emocje były ogromne, ale musiałem powiedzieć „pas”.
Tegoroczna wyprawa od początku nie była łatwa – przede wszystkim ze względu na pogodę.
– Z pogodą, awarią opony, która również mi się przydarzyła, i innymi rzeczami bym sobie poradził. Na to nie mam wpływu. Ale później pojawiła się kontuzja, z którą już tak łatwo nie było – relacjonuje. – Wspaniali ludzie na trasie pomagali mi doprowadzić nogę do lepszego stanu... Nic jednak nie dzieje się bez przyczyny, może tak właśnie miało być.
Pielgrzymka zakończyła się przed granicą z Holandią, po przejechaniu kilkuset kilometrów. Choć pan Łukasz nie dotarł do zaplanowanego celu, zbiórka dla 3-letniej Agnes z Otmic nadal trwa. Dziewczynka zmaga się z rzadką wadą kości udowej, przez co jej lewa nóżka rośnie wolniej i jest krótsza.
Rowerzysta przyznaje, że bardzo zaskoczył go odzew ludzi po informacji o zakończeniu wyprawy. Obawiał się, że wcześniejsze przerwanie pielgrzymki spotka się z negatywnymi komentarzami. Stało się inaczej.
– Z całego serca dziękuję za ten odzew. Za każde wsparcie, dobre słowo, każdą wpłaconą złotówkę. Wszyscy stanęli na wysokości zadania – podkreśla.
Zbiórka potrwa do 11 października za pośrednictwem portalu Siepomaga.pl. Szczegóły dotyczące zbiórki oraz informacje o prowadzonych licytacjach można znaleźć na profilu „Łuki Rowerem Przez Świat”.
Mimo tegorocznych problemów rowerzysta nie zamierza rezygnować z kolejnych charytatywnych wypraw. Wręcz przeciwnie – już myśli o kolejnej akcji.
– Mam jeszcze dużo dobrego do zrobienia i wierzę, że w przyszłym roku się uda. Plany są i jeśli zdrowie pozwoli, znów wyruszę w drogę. Mam nadzieję, że z sukcesem – podsumowuje.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Komentarze