Do zdarzenia doszło w niedzielę, 27 września. Po godz. 20.30 dyżurny strzeleckiej policji otrzymał zgłoszenie o mężczyźnie, który zgubił się w lesie. Z przekazanych przez zgłaszającą informacji wynikało, że po godz. 18.00 wybrał się na grzyby. Gdy zapadł zmrok, stracił orientację w terenie i nie wiedział, jak wrócić.
- Mężczyzna skontaktował się za pomocą komunikatora społecznościowego ze swoją sąsiadką - mówi asp. Dorota Janać, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Strzelcach Opolskich. - Poinformował ją, że znajduje się w lesie i nie potrafi znaleźć drogi powrotnej. Sytuacja była tym bardziej niepokojąca, że bateria w jego telefonie była prawie rozładowana - pozostało około 15 procent.
Grzybiarz nie miał przy sobie latarki, dlatego drogę oświetlał telefonem, co przyspieszało rozładowywanie baterii.
- Czas grał w tej sytuacji ogromną rolę - podkreśla Dorota Janać. - Każda kolejna minuta zwiększała więc ryzyko utraty jedynego kontaktu z zagubionym mężczyzną. Ze względu na późną porę, rozległy teren oraz problemy z ustaleniem dokładnego miejsca pobytu mężczyzny rozpoczęto działania poszukiwawcze.
Do akcji skierowano policjantów z KPP w Strzelcach Opolskich oraz komisariatu w Zawadzkiem. W działania zaangażowani zostali również strażacy z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Strzelcach Opolskich oraz druhowie z jednostek OSP w Kolonowskiem, Staniszczach Wielkich, Staniszczach Małych, Fosowskiem i Łaziskach.
- Działaniami poszukiwawczymi ze strony policji kierował funkcjonariusz z komisariatu w Zawadzkiem, który pozostawał w kontakcie z zagubionym mężczyzną i próbował ustalić jego położenie - relacjonuje policjantka. - Nie było to jednak takie łatwe, ponieważ grzybiarz nie potrafił uruchomić i udostępnić lokalizacji w telefonie. Nie potrafił również znaleźć znajdującego się w pobliżu jego słupka oddziałowego ani określić, w którym oddziale leśnym się znajduje. Mężczyzna był totalnie zdezorientowany.
Z przekazywanych przez niego informacji wynikało jedynie, że porusza się wzdłuż kanału wodnego, którego nie potrafił przekroczyć. Dodatkowym utrudnieniem był rower, który prowadził ze sobą przez leśny teren.
- W trakcie rozmowy policjant polecił grzybiarzowi, aby przestał się przemieszczać i pozostał w jednym miejscu - opisuje Dorota Janać. - Mężczyzna dotarł w okolice ogrodzenia i tam się zatrzymał. W tym czasie policjanci ruchu drogowego wjechali radiowozem w głąb kompleksu leśnego i przez megafon wołali do zaginionego. W pewnym momencie mężczyzna usłyszał komunikaty policjantów i zaczął odpowiadać krzykiem. Mundurowi, kierując się jego głosem, dotarli do miejsca, w którym się znajdował. Mężczyzna leżał na ziemi.
Na miejsce dotarły również pozostałe służby oraz Zespół Ratownictwa Medycznego. Mężczyzna został przebadany i nie wymagał dalszej pomocy medycznej.
- Policjanci sprawdzili jego stan trzeźwości - dodaje Dorota Janać. - Badanie wykazało, że miał w organizmie 2 promile alkoholu.
Mundurowi przypominają, że las po zmroku wygląda zupełnie inaczej niż w ciągu dnia. Znane ścieżki mogą stać się trudne do rozpoznania, a stres, panika i alkohol dodatkowo zaburzają orientację.
- Jesienne grzybobranie może być przyjemnym sposobem spędzenia wolnego czasu, jednak nawet krótka wyprawa do lasu wymaga odpowiedzialności i podstawowego przygotowania - podkreśla rzeczniczka strzeleckiej policji. - Naładowany telefon, latarka, odpowiednie ubranie i poinformowanie bliskich o swoich planach mogą mieć ogromne znaczenie, kiedy stracimy orientację w terenie. Niech ta historia będzie przykładem, z którego wyciągniemy wnioski.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Komentarze