Najmłodsi pokonywali 300 metrów na rowerkach biegowych. Z wiekiem dystans rósł. Na dorosłych czekało 40 kilometrów trasy. Osobno klasyfikowano amatorów i zawodników licencjonowanych, a także poszczególne grupy wiekowe. Przygotowano również klasyfikację dla mieszkańców gminy Izbicko.
– Na początku kilku wyprzedziłem, potem starałem się kryć za kimś w grupce, a na koniec, na zakręcie wyprzedziłem połowę i potem ostatnie kilkaset metrów po prostu zacząłem "cisnąć" – mówił o swoim starcie Mirosław Stańczyk, który przyjechał jako szósty w swojej kategorii klas 4-6 amatorów.
Tego dnia wystartował też jego tata, któremu bardzo podoba się impreza.
– Jest zamknięty ruch, więc jest bezpiecznie. Można dać z siebie wszystko w bezpiecznych warunkach i zmierzyć się, na ile jest się w stanie powalczyć z ludźmi, którzy spędzają podobny czas na rowerze oraz nauczyć się nowych rzeczy.
– W dzisiejszych czasach, kiedy dzieci często mają wszystko podane na tacy, kolarstwo uczy przede wszystkim podejścia do porażki. Trenują wszyscy, wszyscy się starają, ale wygrywa tylko jeden. Dlatego warto, by dzieci trenowały taki sport. Ponieważ oprócz tego, że spotykają dużo rówieśników i mogą razem spędzać czas, to także szkoła charakteru – wskazuje na wychowawczy wymiar sportu Bartosz Sobik, tata Franciszka z UKS Avatar, jednego z czołowych teamów w tej części kraju.
Inni rodzice widzą w tym dobrą zabawę.
– Jesteśmy tutaj co roku, to duża atrakcja dla dzieci. My tu przyjeżdżamy z dziećmi, by miały możliwość rywalizacji i się cieszyły – mówi Agnieszka Zasada.
– Bardzo nas cieszy to, że liczba uczestników co roku jest większa. Cieszy nas ta liczba małych dzieci, rodzice przy nich biegną, to jest tak fantastyczne przeżycie. Tu nie chodzi o wygraną. Zdrowa rywalizacja owszem, ale dajemy możliwość spróbowania tym młodym osobom właśnie przeżycia takiego wyścigu. Czy im się to spodoba, czy nie. Może akurat będzie to tak fajne odczucie, że wejdą już tak naprawdę w ten sport – mówi wójt Marzena Baksik.
Oprócz wyścigu na najmłodszych uczestników imprezy czekały również inne atrakcje, o które zatroszczyli się animatorzy z grupy Skeleton. Maluchy więc po zakończonym przejeździe nie mogły narzekać na nudę. Dorośli również mogli odpocząć po ściganiu, napić się czegoś zimnego czy, np. spróbować dobrego bigosu.
Zawody skończyły się po godzinie szesnastej. Dla jednych był to dzień sportowej rywalizacji, dla innych przede wszystkim dobra zabawa. Kolejna, jubileuszowa edycja już za rok. Jest więc czas, by samemu wsiąść na rower i zacząć trenować, by pod koniec września stanąć na starcie.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Komentarze