Trasę Łukasza Mularza można śledzić na profilu facebookowym Łuki Rowerem przez Świat, na którym informuje też o dobroczynnych licytacjach i zachęca do wpłat do skarbonki dziewczynki założonej na siepomoga.pl.
Dzielny strażak o wielkim sercu wyjechał 20 września z Wysokiej. W planie ma tym razem przejechać przez Paryż do Mont Saint-Michel i Lisieux. Po drodze postanowił uzbierać 15 tys. zł – taki cel widnieje na wirtualnej skarbonce, ale w przypadku poprzednich wypraw okazywało się, że kwota końcowa znacznie go przekraczała. Jest nadzieja, że tak może być i teraz.
W 2024 r. Łukasz Mularz uzbierał 44 tys. zł na leczenie Niedużego Wojtka z Opola, jadąc prawie 4,3 tys. km do Fatimy. W 2025 r. było to ponad 28 tys. zł zebrane podczas trasy o długości 1850 km do San Giovanni Rotondo na leczenie 3-letniego Walecznego Frania z Bielska-Białej. Tegoroczna trasa mierzy 2280 km, co powinno zająć 16 dni w jedną stronę.
– Tym razem zbieram na operacje Malutkiej Agnes z Otmic z rzadką wadą kości udowej, przez którą dziewczynka ma krótszą jedną nóżkę, ma problem z chodzeniem, a każdy krok sprawia jej ból – mówi Łukasz Mularz. – To wspaniała dziewczynka i bardzo bym chciał, aby udało się jej pomóc.
Mieszkaniec Wysokiej zawsze lubił dużo jeździć rowerem, a od trzech lat łączy to z akcjami charytatywnymi. Jak pisze na swoim profilu na Facebooku, „każdy wykręcony kilometr i każdy pot przelany na trasie dedykuję Malutkiej Agnes (...). Przede mną setki kilometrów, ale cel i intencja dają ogromną siłę”.
Do akcji dla mieszkanki Otmic może przyłączyć się każdy. Co więcej, wpłacając dla otniej nawet niewielką kwotę, weźmie udział w losowaniu atrakcyjnych nagród od sponsorów: to m.in. przelot paralotnią, ręcznie namalowany portret przez Katarzynę Pykę, liczne vouchery, np. do pizzerii, czy na przelot samolotem. Jak podkreśla Łukasz Mularz, liczy się każda złotówka od każdego ofiarodawcy.
Tuż przed wyjazdem wycofał się sponsor wyprawy, więc jest ona tym większym wyzwaniem niż zawsze.
– W tym roku mam plan pokonać średnio 150-160 kilometrów dziennie i jadę niskobudżetowo. W Polsce będę nocował w remizach strażackich, w Niemczech, Belgii i Holandii w domach Polonii, a we Francji – na przystankach autobusowych lub w wiatach na parkingach, ale co roku po drodze poznawałem dużo pomocnych ludzi, więc kto wie, co się może wydarzyć. Wierzę, że będzie dobrze i wszystko się uda – mówi.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Komentarze