Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 19 października 2026 00:18
Reklama

Odszedł legendarny fryzjer ze Strzelec Opolskich. Strzygł przez 69 lat

Zakład fryzjerski przy ulicy Kołłątaja w Strzelcach Opolskich przez dziesięciolecia wrósł w tutejszy krajobraz, podobnie jak postać Gintera Krupoka – jego właściciela. Zmarł 23 maja, przeżywszy 85 lat. Pracował niemal do końca.
Odszedł legendarny fryzjer ze Strzelec Opolskich. Strzygł przez 69 lat
Ginter Krupok w swoim zakładzie i wieku 16 lat, gdy zaczynał pracę w zawodzie fryzjera.

Autor: Archiwum prywatne

Gintera Krupoka już nie ma, ale zakład nadal stoi i działa. Nie ma wymyślnej nazwy – ani „Magia”, ani „Złote Nożyczki”. Zdobi go prosty szyld „Zakład Fryzjerski”, ale wszyscy ten zakład znają i wiedzą, do kogo należał. Stara kamienica, rozbudowana przez niego – w uzgodnieniu z konserwatorem zabytków – i podwyższona, stoi zaledwie ćwierć minuty drogi od kościoła św. Wawrzyńca i minutę od ratusza. 

Przez lata przed zakładem stał czerwony samochód pana Gintera. To po nim klienci rozpoznawali, czy jest na miejscu. To auto zresztą go „zdradziło”, gdy w ubiegłym roku wyszedł ze szpitala i już następnego dnia przyjechał do pracy. Namierzył go lekarz ze szpitala, który akurat przejeżdżał ulicą.

– W ostatnim roku życia ojciec sporo chorował. Trzy razy był w szpitalu, ale mimo że sił miał coraz mniej, nie umiał rozstać się z zakładem – mówi syn zmarłego, Janusz Krupok. – Wtedy też przyjechał zobaczyć, co tu się dzieje. Nagle wszedł pan doktor: „Co pan wyprawia? Pan musi teraz odpoczywać, a nie ludzi strzyc. Proszę iść i się położyć” – strofował go. Do późnej jesieni jeszcze pracował. Coraz mniej, bo był już słaby i zaczął mieć problemy z równowagą. Ale trzymał rękę na pulsie. Ten zakład to było całe jego życie. Spędzał tu więcej czasu niż w domu – przez wiele lat od godziny 7.00 do 19.00, z przerwą tylko na obiad.

Ginter Krupok strzygł i golił przez 69 lat

Ginter Krupok rozpoczął swoją przygodę z fryzjerstwem w wieku 16 lat jako uczeń w zakładzie Franciszka Budzianowskiego. Znajdował się on w rynku w Strzelcach Opolskich, obok dzisiejszego pomnika Piety. Był rok 1957. Przepracował tam 20 lat, by 7 lipca 1977 roku otworzyć pierwszy własny, niewielki zakład. Mieścił się tuż obok obecnego – dosłownie za ścianą. Przeprowadzka do lokalu przy ul. Kołłątaja nastąpiła w lutym 1980 roku. Wtedy zakład znacznie się powiększył.

16-letni Ginter Krupok u progu fryzjerskiej kariery.

Był fryzjerem męskim i łatwo policzyć, że strzygł i golił przez 69 lat. Niewiele zabrakło, a byłoby równo siedem dekad. Klienci bardzo go cenili. Większość zaliczała się do tzw. stałych, niektórzy przychodzili do niego od ponad pół wieku. Wciąż pojawiali się jednak także nowi.

– Ciepło się robi na sercu, gdy przeglądam internetowe opinie na jego temat – mówi Janusz Krupok, pokazując ekran telefonu.

Pokazuje wpis sprzed dwóch lat. Maksymalna liczba gwiazdek, imię i nazwisko oraz tekst: „Najlepszy Fryzjer (pisownia oryginalna – red.) w tym małym mieście. Pan Ginter mimo 83 lat dalej znajduje czas i energię, by strzyc męskie głowy, przy okazji umilając czas śmiesznymi anegdotami”.

Kochał swój zakład

Anna Plachetka, fryzjerka, która przepracowała ze śp. Ginterem Krupokiem 50 lat i nadal pracuje w jego zakładzie, obsługując panie, wspomina go jako niezwykle serdecznego, dobrego, pracowitego i towarzyskiego człowieka. Mówi, że kochał swój zawód.

– My razem spędziliśmy pół życia. Gdybyśmy byli małżeństwem, moglibyśmy obchodzić złote gody – żartuje Anna Plachetka. – Byliśmy zżyci jak rodzina – personel i stali klienci. Ginter znał niemal wszystkich ludzi w mieście. Strzygł wszystkich: dyrektorów i urzędników, naczelników więzienia, działaczy partyjnych i opozycjonistów, artystów, księży i lekarzy. Pamiętał szczegóły z życia, imiona dzieci i wnuków. Z każdym porozmawiał, każdego wysłuchał. Dużo żartował. I dobrze wiedział, co dzieje się w mieście, bo u fryzjera – wiadomo – zawsze jest wymiana informacji. Klienci bardzo go lubili, z wieloma łączyła go przyjaźń. Jego śmierć to dla nas wielki cios. To nie powinno się tak stać. Mógłby jeszcze pracować...

Zakład Fryzjerski stworzony przez Gintera Krupoka

Klienci cenili zakład pana Gintera nie tylko za dobrą lokalizację przy rynku i jego towarzyskość. Był mistrzem w swoim fachu. Z powodzeniem startował w konkursach krajowych i międzynarodowych. Zachowała się część dyplomów: 

  • dyplom mistrzowski Izby Rzemieślniczej w Opolu z 19 lutego 1979 roku, dyplom za II miejsce w Konkursie Młodych Fryzjerów „Warszawska Wiosna 1961”, 
  • dyplom za udział w eliminacjach do Międzynarodowego Konkursu Fryzjerów Krajów Demokracji Ludowych z 25 kwietnia 1965 roku,
  •  dyplom za III miejsce w Ogólnopolskim Konkursie Fryzjerstwa Męskiego w Krakowie z 28 czerwca 1964 roku. 

W 1996 roku otrzymał od Związku Rzemiosła Polskiego Złotą Odznakę Mistrza za szkolenie uczniów w rzemiośle.

Takich uczniów, licząc od końca lat 80., było blisko pięćdziesięciu. Co roku szkolił troje. Najlepsi zostawali w zakładzie. Ostatnio obsada nieco się zmniejszyła, ale bywały lata, gdy razem z uczniami pracowało tu kilkanaście osób. A do pana Gintera i tak ustawiała się kolejka.

– Potrafił dobrze ostrzyc, dobrać fryzurę i doradzić – mówi Anna Plachetka. – Był pasjonatem. Cały czas się szkolił, a my razem z nim. Interesował się nowymi trendami.

Nikt z jego przodków nie był fryzjerem

Janusz Krupok dodaje, że ojciec startował w konkursach tylko jako młody fryzjer. Później, gdy został już mistrzem, zasiadał w jury i oceniał innych. Co roku bywał w Paryżu czy Mediolanie. Lubił podróżować – nie tylko na konkursy fryzjerskie, ale także dla przyjemności.

Ginter Krupok kochał swoją pracę

Pod koniec życia był już mocno schorowany. W 2019 roku przeszedł zawał. Błyskawicznie się po nim pozbierał i wrócił do strzyżenia. Kiedy dopadła go choroba nowotworowa, wydawało się, że także z nią może wygrać. Operacja się udała, jednak pojawiły się przerzuty.

– Jeździł na chemioterapię i cały czas pracował. Mówił, że to daje mu siłę – opowiada syn. – Z czasem chemia bardzo go jednak osłabiła. Dodatkowo uszkodziła serce i doszło do niewydolności krążeniowo-oddechowej. Chciał pracować, ale nie dawał już rady, miał zawroty głowy. Ostatni raz był przy fotelu fryzjerskim w listopadzie. Potem już tylko przyjeżdżał posiedzieć w zakładzie i poczuć jego atmosferę. To był fryzjer z powołania. Ani ja, ani brat nie odziedziczyliśmy jego talentu. Zresztą nikt z jego przodków nie zajmował się fryzjerstwem.

Taki talent jest jak dar od Boga.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: jestem ze wsi Treść komentarza: Przecież to od ostatnich wyborów księstwo a nie gmina. Monowładza, ignorowanie zapytań radnych, przekonanie o własnej nieomylności. Do tego zgłoszenia w aplikacji, którą rządzący sami wprowadzili w życie są ignorowane, zostają bez odpowiedzi lub z opryskliwą odpowiedzią z stylu "to nie pilna sprawa". Ludzie tam na górze! My obywatele jesteśmy waszymi pracodawcami. Nie zapominajcie o tym! Data dodania komentarza: 16.09.2026, 10:00 Źródło komentarza: Radiowóz niezgody w Strzelcach Opolskich. Wielka kłótnia o pieniądze J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Panie Redaktorze Gasz zanim opublikuje się artykuł, warto najpierw sprawdzić podstawowe fakty. W Staniszczach Wielkich od około 20 lat nie ma szkoły podstawowej. To nie jest drobny szczegół, ale podstawowa informacja dotycząca miejscowości i jej mieszkańców. Dlatego trudno zrozumieć, skąd w artykule pojawia się informacja sugerująca, że szkoła podstawowa nadal tam funkcjonuje. Czy autor artykułu w ogóle sprawdził, jak wygląda rzeczywista sytuacja w Staniszczach Wielkich? Dziennikarstwo powinno opierać się na faktach, a nie na powielaniu niezweryfikowanych informacji. Proszę o wyjaśnienie tej kwestii i sprostowanie błędnej informacji. Data dodania komentarza: 10.09.2026, 13:04 Źródło komentarza: 728 uczniów rozpoczęło edukację w powiecie strzeleckim
Reklama