Droga po Kalwarii rozpoczęła się od Wieczernika. Wierni – modląc się na różańcu – przeszli do Poręby, gdzie jest kaplica grobu Najświętszej Maryi Panny. Następnie przez Górę Oliwną, kaplice Kajfasza i Annasza, pałac Heroda aż do Piłata. Tam rozpoczyna się nabożeństwo drogi krzyżowej.
- Obchodzimy w tym roku 800. rocznicę śmierci św. Franciszka. Nazywany jest drugim Chrystusem. Nasz habit uszyty w kształcie krzyża. W naszym zakonie zawsze na pierwszym miejscu było nabożeństwo do Męki Pańskiej i do siedmiu boleści Najświętszej Maryi Panny. Dlatego się w Wielki Piątek na Górze św. Anny gromadzimy – mówi gwardian klasztoru, o. Błażej Bernard Kurowski.
– Chcemy przejść jak w Jerozolimie – nasza zbudowana ponad 300 lat temu kalwaria odwzorowuje dokładnie odległości między miejscami opisanymi w Ewangelii – drogę krzyżową. Ta tradycja powstała dopiero pod koniec lat 90. Na początku przychodzili na to nabożeństwo tylko pątnicy z Góry św. Anny i najbliższych okolic. Dziś przyciąga ono mieszkańców całego regionu i czarnego Śląska - powiedział.
Do programu wielkopiątkowych obchodów należą także trzy kazania kalwaryjskie. Pierwsze wygłosił ks. Józef Krawiec, twórca i duszpasterz „Barki” oraz kapelan więźniów w Strzelcach Opolskich.
- Potraktujmy to jako zaszczyt, że możemy dziś pójść za Jezusem – mówił. – To, co się działo w sercu Jezusa i w sercu św. Franciszka, to się nazywa opuszczenie przestrzeni komfortu i bezpieczeństwa. Franciszek zostawił wszystko. To było zupełne ogołocenie. Wejść w przestrzeń opatrzności, to jest mieć przekonanie, że Pan Bóg się o mnie troszczy.
- To jest ważne pytanie – dodał. - Jak myśmy się spotkali z Jezusem. Spotkałem dwa tygodnie temu Anię. Choruje na to, czego się boimy. Nowotwór. Lekarze dają jej miesiąc. Jest zupełnie zmieniona. Poznałem ją po oczach i po głosie. (…) Będziemy ogołoceni. Ale nie ze wzroku pełnego miłości. Zdrowe patrzenie to połączenie wzroku i serca. (…) Wyruszacie. Chcę wam życzyć, żebyście Panu Bogu powiedzieli, że chcecie na Niego zawsze patrzeć okiem pełnym wdzięczności. Mogę zapomnieć, ile zawdzięczam. Życzę, by wam Pan Bóg odświeżył pamięć tego, kiedy się z Nim spotkaliście.
Na Górę św. Anny z podopolskich Węgier przyjechali Joanna i Piotr wraz z synami: 8-letnim Eliaszem i 5-letnim Jeremiaszem.
- Dzieci trochę odrosły i z nimi jesteśmy na obchodach Wielkiego Piątku pierwszy raz – mówi pani Joanna. – Chłopcy lubią być na powietrzu i w ruchu i dzisiaj mają to zapewnione, a piknik na koniec też jest obiecany. To jest także dobry moment na przekazanie dzieciom wartości, które wynieśliśmy z mężem z naszych domów. To jest także chwila odpoczynku w codziennym pędzie.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie - "Strzelca Opolskiego"!











Komentarze