Wszystko rozpoczęło się o godzinie 16.30. Wówczas na parkingu za budynkiem odbyło się przywitanie gości, wręczenie nagród w konkursie "Moja Konstytucja", a także pokaz tresury psa należącego do Służby Więziennej. Czworonóg szybko stał się gwiazdą początku imprezy, a gdy jego przewodnik powiedział, że dzieci mogą spróbować siłować się z nim o piłkę, natychmiast ustawiła się długa kolejka chętnych.
To nie była jedyna atrakcja na parkingu. Uczestnicy wydarzenia mogli zapoznać się także ze stanowiskami Straży Granicznej, Służby Więziennej, policjantów oraz strażaków. Można było dosiąść quadów, zasiąść za kierownicą radiowozu czy zwiedzić wnętrze więźniarki. W efekcie wszędzie było widać roześmiane dzieci.
- Bardzo ciekawe wydarzenie, świetnie zorganizowane. Dzieci są zadowolone, warto było przyjść - mówi Emilia Wyczawska.
- O "Nocy" dowiedzieliśmy się od koleżanki, która jest doradcą zawodowym. Ponieważ jestem wychowawcą klasy V, postanowiłam przekazać tę propozycję moim uczniom i przyjechaliśmy tutaj razem. Uważam, że to świetna inicjatywa - nauka poprzez zabawę. Widać te roześmiane, błyszczące oczy. Można czegoś doświadczyć, poznać coś nowego. Dzieci same mówiły, że to miła niespodzianka i są zaskoczone tym, jak wygląda sąd. To piękny sposób na spędzenie popołudnia - mówi Urszula Farion ze szkoły w Szymiszowie.
Wewnątrz budynku również było wiele do zobaczenia. Odwiedzający mogli zwiedzić cały gmach, przekonać się, że "niebieski pokój" wcale nie musi być niebieski, zajrzeć do archiwów czy trafić do sądowej celi.
Dużym zainteresowaniem cieszyło się stanowisko techników kryminalistyki, gdzie można było nauczyć się m.in. pobierania odcisków palców. Na starszych uczestników czekały także prelekcje dotyczące między innymi bezpieczeństwa w sieci oraz możliwość spotkania z radcą prawnym czy mediatorem.
- Jesteśmy tutaj pierwszy raz i bardzo nam się podoba. Nigdy wcześniej nie byliśmy w sądzie, a teraz możemy poznać go od kuchni. Jest inaczej, niż sobie wyobrażaliśmy. W telewizji wygląda to zupełnie inaczej - mówią Justyna i Darek.
Jednym z ostatnich punktów programu była prelekcja Piotra Smykały, który opowiadał o historii sądu w Strzelcach Opolskich. Historyk cofnął się kilkaset lat w przeszłość, opisując funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości na naszym terenie. Mało kto wiedział, że w Strzelcach mieszkał kat, który miał w mieście sporo pracy. Egzekucje odbywały się na górce pomiędzy Strzelcami a Rozmierką, gdzie dziś znajdują się tzw. diabelskie ruiny.
- Chcieliśmy przybliżyć obywatelom sąd i jego funkcjonowanie. Pokazać, że to nie tylko sprawy karne. Dla wielu osób przyjście do sądu wiąże się z dużym stresem. Widać, że ludzie się denerwują, nawet gdy przychodzą w charakterze świadka. To więc czas, kiedy każdy może przyjść, rozejrzeć się i zobaczyć, jak wygląda na przykład sala rozpraw. Robimy to po to, by trochę odczarować ten stres - mówiła Katarzyna Weres-Wanat, sędzia rodzinna i prezes Sądu Rejonowego w Strzelcach Opolskich. - Myślę, że Noc Otwartych Sądów była bardzo udana. Frekwencja dopisała, zwłaszcza wśród najmłodszych uczestników. Będziemy się więc zastanawiać nad organizacją kolejnej edycji za rok - podsumowała.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!









Komentarze